Bardzo słona a jednocześnie pożywna zupa rybna. Zupa z solonego dorsza, bo to właśnie dzisiaj na nią Was zapraszam, jest wyśmienita, chociaż muszę przyznać, że to m0je pierwsze spotkanie z zupą tak słoną. Jest to zupa warzywna, z dodatkiem kawałków ryby. Tą rybą jest wspomniany dorsz, który przez dobę powinien leżeć w soli.
Więcej soli się nie używa, niż ta, którą „wciągnie” dorsz. Zupą można się najeść do syta, polecam do niej kawałek pieczywa, chociaż i bez tego zupa syci niesamowicie. Przepis na zupę z solonego dorsza jest z książki J. Olivera „Włoska wyprawa Jamiego” i jest to kolejne fajne danie z kuchni włoskiej.
Jeśli lubicie wiele warzyw, rybę i macie ochotę na inny smak, to zupkę polecam Wam gorąco :) Smacznego.
PS: dopisać muszę, że po włosku ta zupa to Zuppa di baccala i kiedyś była to zupa marynarzy z Toskanii. Dorsz zasalany był po to, aby się nie psuł – taka metoda konserwowania ryby. Często można kupić dorsza już zasolonego, a to, że w przepisie jest tyle soli to właśnie po to by nie mając takiego dorsza móc zrobić go samemu :)
Ilość porcji: 4 – 6
Składniki
- 500 g filetów z dorsza bez skóry
- 1 cebula
- 2 marchewki
- 1 łodyga selera naciowego
- 2 ząbki czosnku
- 1 pęczek pietruszki
- 1 papryczka chili
- 2 puszki pomidorów 400 g
- 1 litr wody
- kilka kropel soku z cytryny
- garść soli morskiej
- pieprz do smaku
- oliwa
Jak zrobić zupę z dorsza – film HD
Ten film możesz też obejrzeć w serwisie YouTube: http://youtu.be/rbWBhp8xeNY
Przygotowanie – wersja ilustrowana
Zobacz również:















o to ja bym chyba ostrożna, bo lubię jak jest sól, ale tak akurat bez przesady (;
Trochę za słono :) i jeszcze sól morska?
Selen – ale właśnie ta sól jest do zasolenia dorsza ;-) można zmniejszyć jej ilość :) ale moim zdaniem wcale niekoniecznie, bo to serio rewelacyjna zupa :) trzeba mieć tylko świadomość, że słona :)
Zużywam kilo soli rocznie. Tyle co konieczne do jajka, którego nie nauczyłam się jeść bez soli. Ziemniaki i makaron (ryż) gotuję w kostce Kucharek do tegoż właśnie. Pozostałe potrawy zupełnie pasują mi bez soli jako takiej samej w sobie. Wiadomo, że jest w większości fixów, serków i przypraw.
Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, jak w mojej głowie przedstawia się cokolwiek z zawartością garści soli? :)
Toż to kąpiel w wannie wody z solą właśnie!
Jadłam niedawno wprost wyborną zupę krewetkową. Moc papryki, pomidory, krewetki królewskie i jakieś ostre cholerstwo, bo mi pysk wykręcało. Ale pyszna była! Proszę, proszę, proszę… poszukaj takiej zupki dla refleksji :)
Refleksjo – ja nawet nie wiem czy kilogram zużywam :) u nas soli w ogóle w domu nie ma, jest ta biedna morska sól i ona od czasu do czasu „błyszczy” :) a z tą garścią to spokojnie, to jest do zasypania ryby! A potem się to płucze :))) hihihih
Hihihi ostre cholerstwo to może chili? Poszukam na bank, bo brzmi rewelacyjnie! i sama zjem taką z dziką chęcią hihihi :)
Wygląda apetycznie i zdrowo,ale tej soli to użyłabym znacznie mniej
Zupa wcale nie wychodzi za słona, w zasadzie nie czuć jakoś specjalnie że jest tam taka ilość soli tym bardziej że służy ona jedynie do zasolenia dorsza którego można potem opłukać. Generalnie zupa jest genialna i na stałe trafiła do mojego jadłospisu.
Krzysztof bardzo się cieszę! bardzo! :)
Zauważyłem, że jest WIELKA różnica pomiędzy rybą słoną przygotowaną samemu (włożoną w sól na 24h) a rybą zasuszoną w soli, jakie można czasem kupić w sklepach. W Hipsznanii jest to bardzo popularne.
Otóż próbowąłem zrobić zupę z kawałka zasuszonej w soli ryby opłukując ją z soli i wyszło tak słone, że nie dało się tego jeść. Sama ryba również nie zmiękła w rozsadnym czasie. Jedyny sposób, jaki wydał mi sie rozsądny na przygotowanie tyby do gotowania to włożyć ją na dobę do wody. Po tym czasie nalezy zmienić wodę na nową bo stara jest niesamowicie słona i pozwolić rybie poleżeć jeszcze trochę czasu. Wyba oddda sól i wchłonie trochę wody. Dopiero wtedy nadaje się do gotowania, a i tak zupa wychodzi słona.
Pępek ja z Portugalii pamiętam te wielkie suszone dorsze, chyba faktycznie najlepiej je wypłukać przed zrobieniem.