Zaraz szkoła. Co będzie jeść twoje dziecko?


Gdy poszłam do szkoły, był początek burzliwych lat 90. To moje pokolenie było tym, które jako pierwsze powiedziało "nie" kanapkom przynoszonym z domu, bo przecież właśnie otworzył się szkolny sklepik, a w nim czipsy, zapiekanki i słodkie napoje. Kto miał kieszonkowe na codzienne zakupy w sklepiku, ten był kimś. Dziś sama jestem mamą i wspominam to z przerażeniem. A przecież problem nie zniknął.


Stąd mój udział w akcji Lidla. Więcej niedługo, ale już teraz zachęcam Was do obejrzenia tego krótkiego filmu:

http://youtu.be/Hm-lG14kmI0

Pamiętam, że śniadania do szkoły przygotowywał mi mój tata. Były to np. ozdobione majonezem lub jogurtem pomidorki, które udawały muchomorki. Albo rzodkiewki, które wyglądały jak małe myszki. Bo też szczególnie dzieci jedzą oczami (np. mój synek lub makaron, ale tylko w kształcie rurek, mimo że inne smak mają podobny).

Dlatego wierzę, że zdrowe jedzenie za żadne skarby nie może być nudne, ono musi przemawiać do wyobraźni. Inaczej marchewka będzie tylko tym twardym warzywem, którego nie sposób ugryźć lub złamać (tak jak robią to dzieci na pokazanym wyżej filmie).

Trzeba też być konsekwentnym, aby zdrowe jedzenie stało się codziennością, a nie czymś od czasu do czasu.

Już niedługo pokażę Wam to w specjalnym przepisie, będzie specjalny film na tę okazję! Ale już teraz jestem ciekawa, jak to wygląda u Was: co lubią Wasze dzieci, co jedzą w szkole ich koledzy i koleżanki?

Dodaj komentarz

Komentarze: 36

wszystko sie zgadza, ale nie dajmy sie zwariować…. chipsy raz na jakis czas nie zabijają, a batonik raz dziennie to nawet dorosły lubi:) warto wpajać dobre nawyki i dbać o zdrowie naszych dzieci od najmłodszych lat, ale….. nie przesadzajmy!!! kto z nas majać 8 czy 11 lat miał ochote chrupać chipsy bananowe czy pić tylko niegazowana wode mineralna? wszystko z umiarem i wyczuciem:)

Olga batonik raz dziennie??? Mam nadzieje że to tylko żart. To co będą jeść dzieci to nasz w tym wysiłek. Ale jeśli faktycznie ktoś je codziennie batony to nie da dobrego przykładu dzieciom.

  • Agusia

Batony nie, ale jakiś słodki przysmak może dziecko zjeść każdego dnia ;-) u mnie na drugie śniadanie jemy owoce. Zaś na podwieczorek jest coś słodkiego czy to ciasto upieczone, czy jakieś babeczki, budyń, ciasteczka, nie ma w tym nic złego ;-) Paulinko jak dziecko pójdzie do szkoły zacznie się troszkę buntować uwierz mi, więc nie ma co zabraniać, ale tłumaczyć i rozsądnie się zachowywać. Syn mojej siostry poszedł do przedszkola. Tam moda na chipsy i cole, Pojechał na zakupy z mamą i poprosił o te produkty bo w szkole je jedzą a on nie jadł do tej pory. Siostra kupiła mu je specjalnie i wiecie co sama byłam w szoku jak mi to opowiedziała, Wymiotował całą noc po ich zjedzeniu i wypiciu coli. Jego słowa brzmiały: mamo już więcej mi tego nie kupuj ;-)

raz dziennie to nie to samo, co codziennie Paulina :]

  • iwa63

a co w takim razie znaczy raz dziennie???? Bo w jezyku polskim tyle,co jeden raz kazdego dnia… ;-D

Mój syn ma 5 lat, na chipsy, colę czy inne śmieciowe jedzenie nawet spojrzeć nie chce. Nie twierdzę że nigdy po to nie sięgnie, ale myślę że już ma niewielkie pojecie co warto jeść a co omijać z daleka. Ja mu nie zabraniam, po prostu nie podtykam mu głupich przekąsek, nie zabieram do mcdonalda. Dzieci w przedszkolu często chwalą się jedno przez drugie czego to nie jedzą, jemu to najwidoczniej nie imponuje.

  • Liliana

Kochana pojedzie na wycieczke poczyje bic mac’a i uwierz mi ze go pokocha. A jak sie dziecku nie da wszystkiego sprobowac to ten zakazany owoc bedzie smakowac jeszcze lepiej. On ma DOPIERO 5 lat. Jeszcze poczuje smak coli czy chipsow

Jestem mama 3 letniego Olka. Mieszkamy w Niemczech i syn chodzi tutaj do przedszkola. W kazdy piatek jest zdrowe sniadanie. Dzieci przynosza ” cos zdrowego”. Kazde dziecko musi sprobowac wszystkiego, ale jezeli mu nie zasmakuje moze poprostu wypluc. Olek mial trzy podejscia do ogorka, a za czwartym zjadl caly kawalek. Ogolnie jest raczej zakazane dawanie dziecku na sniadanie do przedszkola jogurtow slodzonych, soczkow czy „mlecznych kanapek”. Moim zdaniem to co dziecko je zalezy tylko od rodzicow!

  • Agusia

Zgadzam się z Tobą, dobre nawyki żywieniowe muszą wpajają rodzice, dziadkowie itp. U mnie na stole zawsze są warzywa, owoce, rano kanapki i mimo, iż córeczka nie przepadała wcześniej za kanapkami teraz mając 4 lata wcina je z białym serkiem, ogórkiem i wędlinką. Wcześniej ich nie chciała. Nie zmuszaliśmy jej do niczego, ale widziała co my jemy, że są owoce, warzywa, chleb wypiekany w domu, serki sałatki. Ona jadła po swojemu. Teraz je prawie wszystko. Tak więc nie można zmuszać dzieci za wszelką cenę do jedzenia czegoś czego nie lubią. Dajmy im wybór: chcą kanapkę z dźemem niech jedzą. Same suche kluski na parze niech jedzą,. Ale niech widzą że my w tym samym momencie zjemy je z sosem jogurtowo-owocowym, że do obiadu jest jakaś surówka, sałatka, kanapki urozmaicone. Dziecko to zapamiętuje,a w przyszłości samo zechce spróbować. Sama będąc dzieckiem nie jadłąm wielu rzeczy mimo, iż moi rodzice mieli pola uprawne i gospodarstwo. Mama mnie nie zmuszała , po jakimś czasie sama spróbowałam i smakuje mi do dzisiaj ;-)Zawsze można przemycić dziecku coś do jedzenia tuszując jakieś np. warzywa ;-) ja tak robiłam na początku ;-) Dzieci biorą przykład z nas pod każdym względem i nie zapominajmy o tym.

Popieram Pani Paulino! Moja córeczka ma dopiero dwa lata ale praktycznie nie je slodyczy. Ciasto czy buleczka mojej roboty owszem, ale zero batoników żelków i innych śmieciowych wynalazków. Znajomi się bardzo dziwią, niektórzy twierdzą wręcz że krzywdzimy dziecko… Szkoda gadać. Kiedy nas wychowywano nie było tak obszernej i dostępnej wiedzy na temat tego co szkodliwe. Nie było też tyle chemii i konserwantow/zapychaczy/śmieci w jedzeniu. Nie od dziś wiadomo że cukier uzależnia. Czemu więc mam przyczynić sie to tego uzależnienia u mojego dziecka???? Nie wyeliminowałam go z diety zupełnie, ale ograniczam w najgorszej postaci czyli ukryty w różnych produktach. Wystarczy czytać etykiety.
Zgadzam się, nie dajmy sie zwariować. Ale też nie faszerujmy naszych dzieci paskudną chemia bo głównie to znajduje sie w produktach tak hucznie reklamowanych „dla dzieci”.
Coreczka zajada sie papierowkami i malinami z ogrodu dziadka. Na obiedzie w restauracji zostawila frytki (podane przez kogos) a zjadla ryz. Wykształcanie nawyków żywieniowych popłaca. Nie uchronimy naszych dzieci przed całym złym jedzeniem ale przynajmniej możemy pokazać im dobry kierunek.
To tyle mojego wywodu :)

  • Agusia

Kiedyś w warzywniaku będąc na zakupach z córeczką spotkałyśmy drugą mamę również z córeczką. Jak to moja pociecha otwarta do ludzi pobiegła się przywitać ;-) dziewczynka ta miała w ręku chipsy i chciała poczęstować moją córeczkę, na co moja pociecha odpowiedziała, że ona nie chce takich ma swoje chipsy, suszone jabłuszka ;-) szczerze mówiąc byłam w szoku ;-) ale uświadomiłam sobie wtedy, że to co robie ma sens. Czyli razem gotujemy, razem jemy, przyrządzamy potrawy z córką i to procentuje, nie od razu, ale po jakimś czasie z pewnością ;-)

  • Piotr Jodkiewicz

Ale jak to bez batonika Bounty ;)

  • Magdalena Szymanska

Moja 12 letnia córka na drugie śniadanie nie chce widzieć nic słodkiego.. Codziennie staram się przygotować jakaś pychotke..Trudno jednak dogodzić jej.. Kilka tygodni temu przygotowałam jej z pasją duża ziarnista bułeczke z sałata i pomidorem a w środku ukrylam 4 podsmażone plasterki bekonu.. Kiedy wróciłam z pracy.. powiedziała mi ze kanapka pachniala tylko sałata i żebym następnym razem dołożyla coś więcej… Chyba następnym raz em włożę z plastikowym opakowaniem ten bekon; może będzie miało lepszy smak… Co sądzicie???

Amoże na początek tłumaczmy naszym dzieciom że zamiast kanapki wyżucać mogą podielić się z innymi dziecmi mój syn czasami wraca glodny ze szkoły bo oddaje kanapki tym dzieciom które śniadania nie miały

Eliza to sie pewnie zmieni. Ja mialem kuzyna – do ok. 8 roku zycia w ogole nie jadl chipsow, coli itp itd. Dopiero jak poszedl do szkoly to zaczal :v no ale jak sama napisalas „nie twierdzr ze nigdy po to nie siegnie”

Zgadzam się że to co je dziecko w szkole zależy od rodziców, jednak juz w przedszkolu nie jest tak kolorowo. Menu ustala niby dietetyk (to żart chyba jakiś) no i królują naleśniki, dżem, kanapki z nutella i napoje które nazywa się sokami,… No i w tym momencie rodzice już niewiele mogą zrobić nawet jeśli się z tym menu nie zgadzają… a i tak są zawsze w mniejszości.
Dlatego drogi Kotleciku – masz autorytet więc niech o zdrowym żywieniu będzie głośno!!
Bo ludzie wykształceni i na prawdę dobrzy rodzice są w wielkim błędzie żywieniowym (i to nieświadomie). Dają dzieciom (nawet niemowlętom!!) Danonki bo to „dla dzieci”, parówki z miśkiem na opakowaniu bo to „dla dzieci” (a w składzie MOM!) i napój kakaowy (ja nazwałabym go raczej napojem cukrowym o smaku kakao). Nieświadomość ludzi pod tym względem mnie przeraża:( Osobiście znam ludzi którzy słodzą mleko, twierdzą że ryba jest bez smaku, uważają że kisiel z torebki robi się szybciej nić domowy, picie słodzonej wody Kubuś to to samo co picie wody, a jogurt owocowy zawiera owoce.

My stosujemy prostą politykę: Mała może jeść ILE chce, ale my decydujemy CO może jeść. Wtedy nie ma problemu z ilością.

Michał myślę że im później po to sięgnie tym lepiej. Słabo mi się robi kiedy widzę matki podsuwające 2 latkom chipsy albo 7 daysy z rocznym terminem przydatności, bo nie chce im sie pomyśleć że można to czymś zastąpić co ma wartość, a nie tylko zapchać brzuszek

Ania Komorowska też mam wielu znajomych którzy patrzą na mnie jak na wariatkę i twierdzą, że co ze mnie za matka że daje dziecku wodę do picia a nie litry coli :)

  • Aleksandra Bielaszka

Ostatnio w Biedronce widziałam jak mama dawała dziecku rogalika 7days , żeby tylko siedziało cicho w wózku , Ja w dzieciństwie skosztowałam tego to tylko nabawiłam się bólu brzucha i zatrucia pokarmowego . Nigdy więcej po to nie siegnę !!

  • Anna Gliniecka-Woś

Moje dziecko idzie do 1szej klasy i też zaczynam się zastanawiać co jej dawać na 2 śniadanie do szkoły?

  • Anna Leśniewska

Zapraszam na Zdrowe Żywienie Młodych Warszawiaków Rodzice Łączmy się!

  • Magdalena Zaborowska-Zagórska

Co ma do tego zawartość sklepiku? Przecież śmieciowe jedzenie nie zniknie. Trzeba dzieci uczuć dokonywania wyboru.

Jak zaraz szkoła??? Jest 8 sierpnia dopiero!!!!

Staram się z żoną jednak przemycać w podawanych potrawach, jak najwięcej warzyw…. niestety nasz syn jest typowym „tatkiem niejadkiem”, ale skupiamy jego uwagę na makaronie w kształcie samochodu i reszta warzyw jest do zaakceptowania.. :)

A moje dzieci mają 24 i 21 lat :-) karmiłam je różnorodnie, z naciskiem na sezonowe warzywa i owoce. Córka je bardzo zdrowo, wręcz przesadnie, bardzo uważa na skład produktów i tak też karmi mojego wnuka a syn student uwielbia fast food. Nie je słodyczy i nie pije coli ale hamburgery, pizza, wrapsy i kebeb, najchętniej domowe bardzo lubi.
Możemy stawać na głowie a dziecko w dorosłym życiu i tak wybierze samo albo kontynuując wpojone nawyki albo buntując sie przeciw nim. Ale zgadzam się , mniej chipsów więcej owoców i warzyw !!!
pozdranwiam

Mam 20 lat i jak byłam mała to zawsze w domu był kompot do picia, do końca podstawówki czasami lubiłam wypić sobie jakiś tymbark czy coś takiego, ale z biegiem czasu, nie pijąc tego prawie w ogóle teraz w ogóle mi to nie smakuje, po prostu jest ohydne ;) nikt z moich znajomych tego nie rozumie ;) wiec bądźcie dobrej myśli ;)

  • Krzysztof Sobotka

Kotlet.tv co to kurwa za nazwa :P

Witam,

no nareszcie ktoś się wziął za to, co mi spędza sen z powiek, gdyż mój syn od września pójdzie do szkoły, w której będzie właśnie taki sklepik z tymi wszystkimi „smakołykami”.

Mały od pon. od pt na śniadanie jada płatki owsiane zalane wodą na wieczór, aby zmiękły przez noc, a rano dodaje sobie do tego łyżkę miodu. Ja jem płatki owsiane z jogurtem i dżemem. W sobotę na śniadanie jest jajecznica, a w niedzielę naleśniki :)

Na drugie śniadanie do szkoły dostaje: 1 jabłko, małe pomidorki, rzodkiewki, papryka (zawsze 2 warzywa/owoce dowolnie mixowane) 2 kanapki. Do pica zwykłą wodę. Czasem bierze jeszcze kefir w butelce.

Nie mam wpływu na to, co je na obiad, bo to już leży w gestii kuchni.

Słodycze jemy w weekend, ale bez przesady. „Tylko tak na smaczek” jak to on mówi :)

  • Dorota Domagała

dziecko ma miec do szkoly kanapki a nie pieniazki do sklepiku

Drodzy, ciekawostka:
Instytut Matki i Dziecka przeprowadził badania sposobu odżywiania dzieci do lat 3 i okazało się, że 55% badanych dzieci ma nieprawidłowy wskaźnik masy ciała (BMI), 90% badanych dzieci spożywa za dużo soli, 80% dzieci spożywa za dużo cukru, 80% dzieci ma dietę zbyt ubogą w wapń i witaminę D, 100% dzieci spożywa zbyt mało warzyw w codziennej diecie (!!!) a ilość białka w codziennym jadłospisie badanych dzieci przekracza średnio 3-krotnie normy żywienia. (dane ze strony programu 1000 pierwszych dni)
A potem dzieci, już jako dorośli, mają problemy z nadciśnieniem, cukrzycę, chore nerki.
Karmcie Drodzy Rodzice swoje dzieci chisami, batonikami, danonkami. Tak budujecie zdrowie i przyszłe życie swoich pociech.
Wystarczy trochę wysiłku, serca a przede wszystkim zadbania o własną dietę i własne zdrowie. Małe dzieci jedzą to, co jest w domu. Ale jeśli rodzice nie mają świadomości, jak pożywienie wpływa na zdrowie i samopoczucie (a przede wszystkim na to, z czego buduje się młody organizm) i nie chcą przyswoić wiedzy o tym tylko obstają przy swoich teoriach (że batonik raz dziennie nikomu nie zaszkodził, że i tak kiedyś zje chipsy, więc to bez różnicy czy teraz, czy później itp.) – to nie chyba nie ma ratunku.
Będziemy narodem schorowanych grubasów z krzywicą, słabymi kośćmi, stawami, sercem itd.
Serdeczne pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich propagujących zdrowe odżywianie!

Dzieci jedzą to co jest smaczne, jak każdy człowiek. Jeśli rodzice chcą na siłę wmusić w dziecko zdrowe odżywianie i dają mu suchy liść sałaty na chlebie bez masła to nie przejdzie. Tak jak piszesz, trzeba się trochę wysilić i wstać te 10 minut szybciej żeby przygotować dziecku smaczny, ładny i sycący posiłek ;)