Zakupy z listą


Jak robicie zakupy? Z listą? A może idziecie na żywioł? Dzisiaj troszkę o zakupach właśnie. Ja mogę polecić mój sposób, czyli zakupy z listą, na której staram się wszystko dokładnie zaplanować. Wszystko spisuję w poszczególnych działach, czyli w jednym rogu kartki nabiał, w drugim warzywa i owoce, mięso i ryby itd. Dzięki temu zakupy idą troszkę szybciej. A Wy jakie macie sposoby za zakupy?

Dodaj komentarz

Komentarze: 34

ja sie staram zapisywać co kupić…ale podstawowymi produktami, które muszą
być zawsze pod ręką w kuchni to jajka i włoszczyzna…

Mi mama zawsze daje listę, jak idę sama to kupuje tylko to co mam kupić, a
jak już z którymś z rodziców to jest lista + wszystko co się znajdzie (i na
ogół jest tych rzeczy więcej) i potem jest pełen koszyk, a miało być parę
rzeczy.

Karteczki… ale zawsze i tak wraca się do domu z 2 razy większą ilością
zakupów, niż się zakładało na początku : D

po zakupy wysyla sie faceta

u mnie tez karteczki, spisuje na niej co potrzeba i po prostu lezy taka przez tydzien i sie dopisuje ew. to czego sie zapomnialo wczeseniej.a zawsze w wiekszych ilosciach to woda, mleko, i zawsze chleb, masla, po orstu to co zawsze sie u nas uzywa i jakiej owoce/warzzywa czesto akurat te co sa aktualnie na przecenach :D

Na żywioł : >

Na żywioł do Biedronki ;p

na zywiol:DD

Kobieta a nie lubi zakupów ja mam 11 lat i idę codziennie na zakupy na klepy z mamą do złotych tarasów w warszawie

raz na żywioł z listą w głowie a innym razem z karteczką, jednak zawsze wpadnie coś jeszcze;p normalka. Też nienawidzę zakupów, to strata czasu dla mnie ale lubię dbać o to aby wszystko było w domu. Mleko, czosnek i jajka u mnie też muszą być w zapasie:DDD pozdrawiam:*

gdy wiem ze potrzebuje tylko masla to listy nie robie ale gdy jest juz ok 8 produktow to bez listy ani rusz…. musze miec u siebie w szafce zawsze ryz, makaron i ziemniaki bez tego w kuchni jestem chora :) i czesto do koszyczka laduja jakies delicje czy inne ciasteczke poniewaz moj chlopak to lasuch i dzien bez ciacha to prawie ze dzien stracony….:)

jajka widać produkt numer 1 :)

oj tak :) kilka razy staraliśmy się brać tylko z listy, a potem było dużo smiechu bo wiele rzeczy nam brakowało :)

tak! proszek do pieczenia to i u mnie prawdziwa „katastrofa” :) wiecznie go nie ma! :)

wydaje mi się, że taki podział na liście to fajna sprawa, szybciej idzie na zakupach… przynajmniej na tyle, na ile się da :)

dla mnie też strata czasu, ale trzeba czasem, a wtedy agrrrr! :)

ja do 5 produktów nie robię listy i pamiętam, że miało być 5, ale jak więcej to już spisuję, bo potem wracam bez najpotrzebniejszego :))) makaron razowy u mnie ostatnio musi być :))

o ja! litości, nie znoszę zakupów! po drodze jeszcze tyle rzeczy zrobiliśmy, ale zakupy tak, udało się kupić. Często za jakąś rzeczą potrafię jeździć po całym mieście :) dzisiaj też tak było, już rozpakowane uffff! :)))

I WRACA PIJANY :p

Ja prawie zawsze planuję co będę przyrządzać, więc wiem co mam kupić (są też rzeczy które kupuje się regularnie, jak np. pieczywo).. Czasem kupuję coś „spoza listy” jak przyjdzie mi ochota lub gdy wypatrzę coś ciekawego. Karteczek nie preferuję bo mam dobrą pamięć :)

Mój chłopak natomiast to zakupowy ewenement – nawet wysłany do sklepu z karteczką i tak kupuje coś innego. Pamiętam np. jak poprosiłam aby kupił naturalny serek homogenizowany i szprota wędzonego do pasty rybnej, a on przyniósł serek truskawkowy i sałatkę ze szprota z groszkiem i marchewką… Na pytanie „Dlaczego?” zdziwiony odpowiedział że „przecież smak truskawkowy to twój ulubiony a ryby w puszce zawsze kupujesz tej firmy”. Faceci są uroczy :)

Jesteś megasympatczna. Życzę Ci własnego programu kulinarnego w telewizji.
Ja czasami piszę na kartce listę zakupów jeśli nie kupuje sobie, a czasami idę na żywioł.

Lubię zakupy, ale o ironio, nie lubię ruszyć tyłka z domu, szczególnie po całym dniu w pracy, i iść do sklepu, potem to przytachać do domu. Mąż nie znosi zakupów kompletnie, a musi jechać ze mną jako „wózkowy”, no i żeby to wszystko zabrać autem potem. Wzięłam się na sposób, wypróbowany kilka razy-zakupy online :) (u nas Piotr i Paweł, ale nie w tym rzecz), klik klik na stronie, dowóz gratis, a płacę kartą na korytarzu we własnym domu :))) Mąż się cieszy. Warzywka świeższe niż na bazarku, szok.

zrobiłam w excelu tabelki z podzielonymi kategoriami – warzywa, nabiał, mięso, chemia, pozostałe :) gdy coś się kończy otwieram program i wpisuję. Zakupy robię zazwyczaj raz na 2 tyg :) ewentualnie to co sie kończy to w osiedlowym sklepie.

Kiedyś chodziłam z kartką, teraz się troszkę unowocześniłam – mam aplikację na telefon, gdzie wpisuję wszystkie zakupy, program rozpoznaje po nazwie i wrzuca w odpowiedni dział :-)
A jako, że telefon zawsze pod ręką, to i łatwiej mi zapisać coś, co się nagle przypomni – i już jest na liście zakupowej.

Zakupy robię raz w miesiącu – takie hurtowe, a mleko, jajka, warzywa i mięso mamy własnej produkcji :) Oto zaleta mieszkania na wsi :)

Nie lubię robić zakupów spożywczych, no ale nie ma wyjścia. Coraz częściej ostatnio robię zakupy online, ale wiadomo, nie wszystko jest w takich sklepach.
Listę zakupów zawsze robię i… zawsze zapominam ją wziąść :(
Tym co zawsze kupuję, to mięso z kurczaka, pomidory w puszce i suszone, śmietana, warzywa mrożone i świeże.
Niestety nie robię jadłospisów, tylko z dnia na dzień wymyślam na co mam ochotę, tak najbardziej lubię. :)

ja czasem robię online, ale prawda jest taka, że zazwyczaj muszę mieć coś natychmiast :))) jadłospisy staram się robić, ale zdradzę Ci, że ostatnio troszkę me plany nie wychodzą, jakoś zaczynam robić wszystko tylko nie to co zaplanowałam :D

najczęściej do Biedronki bo mam pod nosem ;-) tam kupuję najpotrzebniejsze produkty spożywcze. Od święta zajdę do większego marketu to tam kupuję „lepsze” rzeczy jak kawa, herbata czy żwirek dla kota bo w biedrze nie ma ;P W lodówce nie może u mnie zabraknąć jogurty nat i mleka do kawy ;) Chciałabym robić zakupy online ale u mnie w mieście nie ma jak .. Wkurzam się jak czegoś mi brakuję i wysyłam chłopaka do Żabki choć ceny mają hoho ;D

model podobny widzę do mojego ;P Muszę pisać karteczkę bo nie spamięta 3 produktów a jeśli nawet napisze to nie kupi bo nie znalazł w sklepie (bo nie było na lini wzroku) albo nie rozczytał się z karteczki :D

Mój już mi z góry mówi że danego produktu nie kupi, bo nie wie co to jest albo gdzie to jest. Gdybym poprosiła o produkty „kobiece” (wkładki, podpaski) to by kupił… ale tylko w sklepie 24h przy kasie samoobsługowej :D

ze żwirkiem dla kota to zawsze jest problem, też jeździmy za nim :D

Robienie zakupów ścisle wiąże się z planowaniem domowego budzetu, ilez to pieniędzy mozna przepuścić nie planując, nie robiąc listy lub nie trzymając się jej w miarę sztywno ( ale bez przesady). Kiedyś zakupy robiłam bardziej na żywioł i to była masakra, zawsze czegos brakowało, zawsze coś się marnowało i zawsze szło mnóstwo kasy. Dziś dążę do perfekcji i strasznie mnie to kręci;-D Planuję co będę gotować przez najblizszy tydzień, potem robie listę potrzebnych produktów a następnie czynię listę;-) Na prośbe mojego męża robię ją zgodnie z organizacją sklepu zeby nie latać po całym w te i z powrotem. Poświęcam na to planowanie chwilkę ale za to zakupy idą naprawdę błyskawicznie i wydaję znacznie mniej pieniędzy a ile czasu i nerwów sobie oszczędzam:-) Aha, zaplanowane na tydzień menu naklejam na lodówkę , zeby czasem nie zapomnieć po co mi to co mam w lodówce he, he. Wstaję rano, rzucam okiem na lodówkę, wyciągam potrzebne produkty i gotuję. Mam czas dla siebie i dla ukochanego synka i czywiście dla męża którego pragnę tutaj pochwalić za to jak układa skasowane produkty w koszyku. Robi to w iście mistrzowskim stylu. W koszyku panuje idealny ład i porządek. Czasem kiedy odstępuję od tej reguły w moje życie wkrada się chaos, którego nie znoszę. Jak mam drugą zmiane wstaję , zanim wymyślę co dziś na obiad, zanim zbiorę się na zakupy , zanim się z nich przywlekę i ugotuję, to zwykle jem juz w wielkim pośpiechu i nerwach, brrrrrrr, nie znoszę tego !!! Dlatego PLANOWANIE GÓRĄ, nie jest ono dla szalonych perfekcjonistów ale naprawdę dla wszystkich, którzy chcą zeby żyło im się łatwiej, wygodniej, lepiej. P.S. Pozdrowienia dla miłosników BIEDRONKI, zapłakałabym się gdyby zlikwidowali mi ten sklep:-D

zazwyczaj kupujemy do jedzenia to na co akurat mamy ochotę, ewentualnie na parę dni wcześniej i do tego,to co się kończy, np. ziemniaki, ryż. Lista jednak jest bardzo dobrą rzeczą. Wiem wówczas, że nie wydam więcej a kupię wszystko to, co powinnam. Taką listę przygotowałam już na zakupy świąteczne, by niczego nie pominąć i rozplanować kosztorys. Wszystkim polecam!