Wspólna zabawa z książką w tle


Dzisiaj kotlecik zaprasza do wspólnej zabawy. :) Mam dla Was książkę Piotra Adamczewskiego "Tańce wokół stołu". Sami ją mamy i zapewne część z Was czytała recenzję, a jeśli nie, to gorąco Was zachęcam. A zabawa, jak to zabawa, będzie bardzo prosta i przyjemna. O tym, co się lubi, a czego nie, i musi to dotyczyć jednej rzeczy... zapraszam do zabawy.

Autor, prócz przepisów, zamieścił w książce wiele ciekawych opowieści. I tak, poza poznaniem historii chleba czy ryżu, dowiecie się, że pan Piotr uwielbia kawę, ale nie wypije jej, jeśli zostanie podana w papierowym kubeczku. No właśnie, i tutaj jest zadanie dla Was.

Co trzeba zrobić, by wygrać książkę?

Każdy, kto chce wygrać książkę, musi napisać co bardzo lubi, ale w danej kombinacji nie jest w stanie tego przełknąć. Tak jak w powyższym przykładzie.

Ja od siebie mogę dodać, że u mnie jest tak z... marchewką. Lubię bardzo, szczególnie w mojej ulubionej sałatce marchewkowej, zawsze dodaję ją do zup, bo dzięki niej danie zyskuje lekką słodycz, ale nie mogę przełknąć marchewki w pewnym daniu, które pewnie wiele osób uwielbia... w marchewce z groszkiem!

Prawda, że miła zabawa? :) Swoje "lubię, ale nie..." wpisujcie w komentarzach poniżej, macie na to czas do wtorku 31 sierpnia do północy. W środę skontaktuję się z osobą, której opowiastka najbardziej mnie poruszyła lub rozbawiła. :)

Miłej zabawy. :)

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 39

o wow! pierwsze co przyszło mi do głowy to to, że uwielbiam czosnek i cebulę w potrawach, ale surowych nie przełknę :):)

Nie mam nic przeciwko szyneczce :) Jest pycha sama, jak i na pizzy czy na świeżej bułeczce :)
Nie mam nic przeciwko śmietanie :) Do pierogów, do owoców, do zupy, do sosu prawie zawsze ją dodaję :)
No i nie mam nic przeciwko omletom :) Taki jeden Pan Grubasek mnie uwiódł, nie ustępuje nawet krokietom :)
Ale, gdy dodamy jeden do dwóch, a to do trzech, wtedy dopada mnie wielki pech!
Czarno robi się przed oczyma, a w brzuchu.. Ojej! Jedna wielka zadyma!
Morał z tego prosty wynika – nie łącz przy mnie omletu, śmietanki i szynki, bo zaraz za oknem ta potrawa znika ;)

Witam :)
Ja uwielbiam truskawki , mogą być w placku z galaretką lub podane ze śmietaną i cukrem, ale nie znosze truskawek w jogurcie.
Żeby było śmieszniej zawsze kiedy proszę męża o to aby kupił mi jogurt to zawsze kupuje z truskawkami , a wie jak bardzo go nie lubie:)

To co od razu przychodzi mi do głowy to jajka :) Baaaardzo je lubię!
Jajko na miękko? mmm poezja, mogłabym jeść codziennie na śniadanie wydłubywane ze skorupki.
Jajko na twardo? przepyszne, mogę wsuwać samo tuż po obraniu ze skorupki, mogę na kanapce pokrojone na plasterki, mogę ze szczypiorkiem i z majonezem, z solą i z pieprzem, na śniadanie i na kolację.
Jajecznica? idealna na sobotnie leniwe śniadanko, może być na szynce, może być na boczku, ze szczypiorkiem lub bez, na smalcu, na masełku, z pomidorami zmieszanymi ze śmietaną, pasuje mi nawet do kanapki z… jajkiem na twardo :D
Jajko w żurku, jajko w koszulce, PASTA JAJECZNA! Dzień bez jajka dniem straconym!
Jajko sadzone?… Jeszcze raz… Jajko sadzone??? BLEEE, nie ma mowy, nigdy w życiu, O-HY-DA, z tego typowego zestawu wolę papkę szpinakową :D

Długo się zastanawiałam nad kombinacją, której przełknąć nie jestem w stanie. I mam! Uwielbiam kapustę – bez dwóch zdań. Gołąbki, kapuśniak, bigos, surówka z kapusty. Do tego pierogi z kapustą i grzybami, zwłaszcza te wigilijne, naleśniki z kapustą – szybka wersja pierogów ;) Ponadto kapusta zasmażana no i………..otóż to……groch z kapustą, czy tam kapusta z grochem jak kto woli. Groch moim ulubionym nie jest co prawda, ale grochówka – niebo w gębie. Tylko ten z kapustą mi przez gardło nie przejdzie. A mama z uporem maniaka na każdą Wigilię robi ten groch bo tata lubi. I to przez ten groch, co go tak tata lubi zawsze w dzieciństwie czekałyśmy z siostrą dłużej na prezenty. Bo przecież dopóki ktoś je Wigilijne strawy odejść od stołu nie można! I w ten oto sposób groch z kapustą – kapusta z grochem psuł nastrój moich dziecięcych Świąt Bożego Narodzenia. Niebawem po raz pierwszy jako mężatka wraz z mężem spędzę Wigilię w rodzinnym domu. Kapusta też będzie, niestety wraz z grochem, a ja mam tylko nadzieję, że mąż mój nie zasmakuje w tym, niejadalnym dla mnie, połączeniu…

Jeszcze jedno mi się przypomniało, więc pozwolę sobie jako drugą historyjkę przytoczyć. Bardzo lubię pizzę (nawet bardziej niż jajka :P), po prostu ją uwielbiam, jedzenie jej jest dla mnie największą przyjemnością, największą nagrodą i najsympatyczniejszą formą uzupełnienia piątkowego wieczoru przy dobrym filmie z kochaną osobą.
Jak większość osób, a pań w szczególności, lubię również czekoladę, mleczną, gorzką, białą, nadziewaną, z orzechami, z toffi, z musem jogurtowym lub owocowym. Owoce maczane w czekoladzie, ciasto polane czekoladą, czekoladki z bombonierki, ale nie zjadłabym nigdy połączenia tych wyżej wymienionych czyli pizzy czekoladowej – na słodko. A jeszcze większym zaskoczeniem pewnie będzie jeśli dodam, że przy tym całym uwielbieniu czekolady nie tknę nigdy……….. lodów czekoladowych :D

Uwielbiam gruszki i orzechy. Ale sałatka z gruszkami, orzechami i miodowym sosem vinegrette jest dla mnie nie do przełknięcia.
Bardzo lubię też tuńczyka z puszki, ale na ciepło z makaronem przyprawia mnie o mdłości.

Nie jestem w stanie przełknąć swojego omleta. Potrafię zrobić dobrego, umiem przyrządzić po francusku, taki że palce lizać, ścięty na zewnątrz, w środku miękki, umiem zrobić wypasione zawijasy omletowe na wzór tortilli. Cienkie i puszyste, na słodko, kwaśno, słodko-kwasno i jak dusza zapragnie. I innym smakuje, mi nie. Bij zabij, nie zjem. A jak zjem to mi niedobrze. Gdyby z tego samego przepisu przygotował ktos inny, owszem, zjem, nawet się obliżę. To jest dość dziwny defekt kulinarny. Podobno jak samemu się przygotuje, to smakuje lepiej, bo włożyło się w to swoja pracę. W moim przypadku ciut chyba na odwrót.

Kocham serniczki, lecz nie z doniczki,
Uwielbiam robić ciasta, ale nie lubię masła!

Kocham tortów dekorowanie, ale nie przy brudnej ścianie,
Lubię jeść pierogi, lecz nie z kurzej nogi!

Kocham robić placki, ale nigdy podawać je z tacki,
Uwielbiam zieloną herbatę, ale nie YerbaMate!

Kocham pomidorki na kanapce, ale nie marchewkę w papce!
Lubię naleśników składanie, ale już nie rolowanie.

Kocham gołąbki albo lazanie.. ale nie na śniadanie :)
Uwielbiam chlebek domowy, a nie ze sklepu gotowy…

Kocham owoce, lubię warzywa, ale nie gdy pietrucha krzywa ;)
Lubię ciasteczka domowej roboty, ale nie spalone z własnej głupoty ;)

Lubię placuszki, zjem też omleta, ale najbardziej kocham kotleta!

lubię cynamon,pierogi z bialym serem i cynamonem,szarlotka z cynamonem,pieczone jabłko z cynamonem ale raz poprosislam siostre o zrobienie mi jajecznicy( jesli ktos zna moją siostre wie ze nie powinnam)jadanie jej potraw to jak stanie sie Kamikadze.No ale coż wkoncu mowi sie ze jak gospodyni nie umie gotowac to moze zrobic jajecznice.jak tez tak mysleliscie to juz odpowiadam…nie moze .jajecznica w wykonaniu mojej siostrzyczki nawet jakos wyglądala,ale na tym sie skonczylo,nawet pieprzem posypala jak sama powiedziala,tyle ze to nie byl pieprz kurka wodna tylko CYNAMON! i od tej pory jajecznicy z Cynamonem nie zniese :)

Lubię smak masła, zwłaszcza w połączeniu ze świeżym chlebem albo chrupiącą bułeczką.

Ale nie cierpię tortów i ciast z masą bazującą na maśle, najczęściej zrobioną z dodatkiem budyniu i góry sztucznych barwników.

Uwielbiam czekoladę, mógłbym nawet powiedzieć, że pod każdą postacią.

Za wyjątkiem jednej – pizzy z czekoladą, którą oferują w jednej z pizzerii w moim mieście. Paskudztwo.

ja mam dość dziwną przypadłość bo uwielbiam ketchupy, wszelkie sosy pomidorowe, zupę pomidorową, nawet sałatkę z pomidorami ale za żadne skarby świata nie zjem samego pomidora lub na kanapce:) nie wiem z czego to wynika:)

  • kotlet.tv via Facebook

hihihi :) no właśnie, swoją drogą na stronie już wiele niesamowitych lubie, ale… :)

Cebula. Nienawidzę jej zapachu, nienawidzę smaku i tego uczucia, kiedy ją się gryzie, a ponad wszystko, nienawidzę kroić – zazwyczaj zrzucam tę czynność na dowolnego domownika, a jak nikogo nie ma, przyodziewam gogle i maskę przeciwgazową.
Ale! Z cebulą wiąże się historia. Kiedy byłam mała, moja niechęć była tak wielka, że mama robiła dla mnie osobną partię pierogów ruskich (bez cebuli w nadzieniu), które to jadłam ze smakiem.
Kiedy byłam już starsza, okazało się, że w rzeczywistości moja mama tak naprawdę nigdy nie robiła osobnej partii, a w tych pierogach, które ja jadłam, też była cebula, tylko ja po prostu o tym nie wiedziałam :)
Podsumowując – bardzo, bardzo, bardzo lubię wszystkie te dania z cebulą, w której jej nie widać, czyli jest pokrojona na drobniutkie kawałki i w czymś „zatopiona” – wielu z tych dań sobie bez cebuli nawet nie wyobrażam!, ale jak już chrzęści między zębami albo wyróżnia się kolorem, to nie tknę nigdy w życiu!

Paulina Stępień

Moja marchewka to pikuś przy Waszych fantastycznych opowieściach :)
nawet wierszyk jest wow :) hihih szczególnie ostatnia linijka mi się podoba :))))

Swoją drogą to ciekawe, że można lubić coś i nie lubić jednocześnie i w dodatku tyle kombinacji!

Truskawki lubię – świeże, same, w sałatkach, z bitą śmietaną w ostateczności w lodach i to tyle. Po wszelkich kombinacjach mam dosyć. Żadne tam jogurty, serki, galaretki, musy, od biedy kompot przejdzie. Ale jakby połączyć kompot truskawkowy z makaronem usiłując zrobić coś na wzór chłodnika to ogarnia mnie przerażenie (coś takiego zdarzyło mi się próbować podczas jednej z wycieczek szkolnych, niestety….). Podobnie na widok ryżu, zwłaszcza rozgotowanego, z sosem truskawkowym dostaje drgawek i skurczu żołądka. Pewnie nie jedna osoba podobnie wspomina ten przykry wycinek przedszkolnej rzeczywistości, kiedy jedyną gorszą potrawą od ryżowo – truskawkowej paćki była paćka szpinakowa….Szpinak polubiłam, wszelkich truskawkowych paciajek nie…

uwielbiam jabłka! takie prostko z drzewka, w ciastach, przetworach, nawet soki jabłkowe. i jest jedno ale: nie przełknę jabłek w cieście francuskim! kiedyś się nimi zjadałam aż w końcu nastąpił punkt krytyczny z wizytą w … i od tej pory kiedy tylko widzę, ba kiedy czuję jabłka w cieście francuskim aż mną trzęsie (naprawdę!)

Ubóstwiam spaggetii, pulpeciki z sosem koperkowym, smażone klopsy, nadziewane papryki… ale nie znoszę próbować surowego, mielonego mięsa- więc zawsze przyprawiam je na „oko”. Niestety mój mężuś „dręczy” mnie o pyszny tatar, a jak mu tutaj powiedzieć, że NIE jestem kanibal, aby jeść „padlinę” . Paulino, podkreślę tylko, że mój mężuś jest wszystkożerny, ale tak jak Ty nie zje – marchewki z groszkiem hihi

A ja miałam nic nie pisać, ale mi się przypomniała jedna moja fanaberia, którą mam od jakiegoś czasu. Jabłka jem surowe, mogę nawet codziennie. Ale przetworzone jabłka już mi nie pasują. W ciastach, ciasteczkach, przetworach. Nie. Muszą być surowe i już :)

lubie jesc jajeczniczke niestety smazona na maśle nie przełknę przenigdy oj nie!

A ja uwielbiam biala czekolade!! A ciemnej czekolady nie znosze! nie jem ciast czekoladowych, ciastek z czekolada a bron boze lodow czekoladowych! Zadnych batonow i innych slodyczy z czekolada! Zawsze kazdy mi sie dziwi, jak to mozliwe, ze ja nie lubie CZEKOLADY? Nie lubie i juz:) Ale ciasta za to uwielbiam, oczywiscie bez czekolady:)

O matko, a ja lubię… no po prostu wszystko (poza tranem i rybami, w których jego smak dominuje)!!! I to w różnistych konfiguracjach. Więc z konkursu nici :(((

Nie ja, ale mój mąż. Uwielbia wszystko co bananowe – ciasto, koktajl, batony. No wszystko. Ale surowego, zwykłego banana nie przełknie, bo twierdzi, że smakuje jak „zgniły kartofel”. Nie wiem czy ma rację, zgniłych ziemniaków nigdy nie jadłam i smaku nie porównam ;)

Kocham ser ,Kocham pieczarki szczególnie w przepisach swojej babci
W makaron dodane do kotleta podane smakuje jak z nieba zesłane
Lecz gdy położysz na ciasto ze szynką nie przejdzie przez gardło

Ach te jabłka w cieście otulone a może z ryżem i cynamonem
Och pycha ten smak z dzieciństwa lecz samo nie jest już tak dobre

ajjajjaj jak ja lubię nawet tuzin jaj :P lecz tylko wtedy gdy z białym nie leży
ehh ten majonez przez wielu zachwycany jakoś nie pasuję do moich jaj

Heehee to ja bardzo lubie piwo ale nie z puszki odczuwam smak blaszki
lubie zupy wszystkich rodzajow ale nie w plastikowych sztuccach

To, co od razu przychodzi mi do głowy to gorzka czekolada. Uwielbiam smak gorzkiej czekolady w ciastach albo polewę z gorzkiej czekolady do naleśników ale nigdy nie przełknę samych kostek ;)

Ryby to coś czego nienawidzę ia jednocześnie lubię. Kiedy danie z rybą smakuje RYBĄ zjedzenie go stanowi dla mnie katorgę. Chodzi mi tutaj o charakterystyczny rybi smak (mułu?). Jeśli jednak ryba tym nie smakuje i jest mocno urozmaicona (jakieś warzywa dodatki, sos) to zjem chętnie :)

Co tu lubić i nie lubić o to trudne jest pytanie co tu dzisiaj zrobić na śniadanie ???.Najgorzej jest jak każdy z domowników je co innego -mąż kochany łakomczuszek uwielbia wszystko, synek kochany niejadek najlepiej by jadł – chlebek z zieloną piertuszką lub szczypiorkiem czasem z ogórkiem ja to uwielbiam białe sery pod różną postacią- córeczka malutka więc kocha jeszcze cycusia.
A co do obiadku to różne są gusta- mężuś wszystko co z mięskiem synek najlepiej rosołek lub pierogi ruskie ja najlepiej bym jadła ziemniaczki w mundurkach z awanturką – na kolacje przyszła pora ja to najlepiej grzaneczki mąż paróweczki a synek nic nie chce jesc gdy przychodzi pora do spania wtedy woła mamusiu jestem głodny i oto proszę co by mu tu najlepiej podać a on wtedy woła mamusiu kochana tak bym zjadł miseczkę zupki pomidorowej lub naleśniczki z porzeczkowym z dżemem –a czego ja bym nie przełkneła to wszystkie podroby ozorki kurze łapki i tym podobne dziwadła synek znowu nie jada jajek choć czasem mu sie odwidzi i zje jajeczniczkę ze szczypiorkiem -czasem również mnie zaskoczy bo niby nie lubi mięska to zdarza mu sie zjesc szaszłyczki lub skwareczki z boczku a jak był malutki to uwielbiał słoninke posoloną taka co na smaluszek potrzebna -długo by tu wymieniać trzeba -ale za to każdy z nas uwielbia lody i to najlepiej w czasie burzliwej pogody gdy na niebie się błyska a między czasie mizerie przepyszną I różne surówki podane z rybką do tego frytki i danie gotowe byle to wszystko podane z HUMOREM!!!!!!! :D

Świetny konkurs, tak sobie czytam wypowiedzi i to jest takie właśnie śmieszne, że coś się lubi, ale w jakimś daniu jednak nie przełknie się tego :)
Ja z kolei mam tak:
-uwielbiam, kocham ser żółty, ale za to nie mogę zjeść go roztopionego, np. w pizzy, zapiekankach itp.
-brzoskwinie, lubię świeże jammi ^^ lecz nie mogłabym zjeść np. brzoskwiń w jogurcie czy też w serniku; mam tak od dzieciństwa, zawsze wydłubywałam ć; również taki przypadek mam z rodzynkami, kocham rodzynki oblane czekoladą, ale za to nie zjadłabym z nimi ciasta ;)
-kalafior, uwielbiam ugotowany i podsmażony w bułce tartej, ale za to zupy kalafiorowej nie cierpię :)
-coś z mięsa-karkówka-oh nie cierpię z grilla czy też podsmażonej na patelni itp. ale za to w jakimś gulaszu zjem he he
-kukurydza-z puszki czy w jakiś daniach nie zjem, ale ugotowaną to uwielbiam ;)
hmm na pewno jest wiele jeszcze rzeczy, ale te najbardziej mi się nasunęły na myśl, pozdrawiam

Nie jestem samotna w rodzynkach! Jupi! :) Lubie rodzynki same, w czekoladzie, a najlepiej z bita smietana :) Ale jak sa w ciescie, to albo cale ciasto jest dla mnie blee albo wydlubuje rodzynki, a zjadam reszte :D. Ta sama zabawa jest jeszcze przy lodach. Albo nie tkne lodow albo jakos wydlubiie rodzynki ;]

tak… rodzynki… suszone – same mogę jeść garściami, ale za nic nie zjem w cieście, w lodach, w sałatce… nasiąknięte, mokre, rozmiękłe..bleee

Ale mam też podobną fanaberię z jajkami – na twardo kocham, w jajecznicy uwielbiam, w koszulce lubię- zwłaszcza jak mi sie rozlewa po szpinaczku, ale za nic, za nic powtarzam nie zjem rozlewającego się żółtka z jajka sadzonego!!! ale sadzone ze ściętym żółtkiem hmm…. szyszunia! uwielbiam! oczywiście na miękko ugotowanego też nie ruszę, bo… bo mi śmierdzi jajkiem ;-P

Ojej, takie wszystkożerne pasibrzuchy jak ja odpadają w przedbiegach….

Chciałbym mieć taką książkę ale jak to zrobić Musiałbym nakłamać Bo tak naprawdę to jestem WSZYSTKO ŻERNY i to w przedziwnych kombinacjach Ja to nawet bym zjadł tort z musztardą a chleb ze smalcem popity mlekiem też by mi nie zaszkodził Więc wszystkim Życzę wygranej a tym którym się to nie uda na pocieszenie wysyłam na pocieszenie zdjęcie słonecznikowego raju
[img]http://kotlet.tv/wp-content/uploads/2010/08/słonecznikowy gaj.jpg[/img]

Paulina Stępień

Kasiu jak widzisz, mój Tato podobnie jak Ty jest wszystkożerny :D więc masz kwiatki hihihi
uśmiałam się jak to przeczytałam :D
Tato skąd te słoneczniki?!

słoneczniki uprawiają na leśnej polanie ciekawe dlaczego pewnie uprawa słonecznika jest zakazana

  • arbuzowedaiquiri

Mój koszmar, moja własna, prywatna zmora to połączenie ryżu z jogurtem! Osobno uwielbiam obydwa składniki. Ryż, goszczący w mojej diecie przeważnie w wersji ‚nieodpakowanej’, czyli brązowy (chociaż białymi odmianami różnych rodzajów też nie gardzę), albo czerwony, czy czarny, jest częstym elementem moich posiłków i go po prostu uwielbiam. W formie risotta, kotlecików z ryżem, sałatek, w zupie, sam, jako farsz. Istnieje wiele opcji w których mi smakuje.

Jogurt, najchętniej naturalny i produkowany przeze mnie (tak, nauczyłam się robić go sama, jako że jestem zwolennieczką DIY do it yourself), a następnie z wkrojonymi do niego owocami, warzywami, czy innymi dodatkami jest cudowny i zdrowy. Lubię go również dodawać np. do kruchych ciast, aby wzmocnić ich strukturę, albo do babeczek.

Ale ta papka, którą karmili nas w dzieciństwie – ryż z jogurtem owocowym mnie przeraża. Gdy widzę, że ktoś to je, to od razu mi niedobrze:)
Ze zmorami trzeba walczyć, oczywiście, ale moja póki co wygrywa:))
Pozdrawiam!

Ja natomiast Uwielbiam makaron. Z wszystkim: z mięsem, sosem,czy z serem na słodko Ale gdy widzę makaron w zupie jarzynowej to… bleeeee! Nie znoszę tego. Jak mam taką zupę to jem ją jak najszybciej żeby już nie musieć czuć teko makaronu.