Zabawa Italiana z książką


Czas na kolejną zabawę, obiecaną już jakiś czas temu, a będzie to zabawa z książką. Jak wiecie, jesteśmy partnerem książki "Apetyt na Italię", niesamowicie ciepłej, miłej i lekkiej powieści z wątkiem kulinarnym i przepisami w tle. W związku z tym, mamy dla Was kilka egzemplarzy książki. :)

Co dla Was mamy

Mamy dla Was 5 książek "Apetyt na Italię", polecam Wam recenzję książki na zachętę. W każdym razie, książka jest lekka i czyta się ją szybko i z przyjemnością.

Co trzeba zrobić

Z czym Wam się kojarzy Italia? Byliście we Włoszech, macie własne wspomnienia, a może po prostu jedno skojarzenie zasłyszane? Podzielcie się tym. Może to być zdanie, wiersz, rysunek czy inna forma. Jeśli robicie zdjęcie, to pamiętajcie o karteczce z napisem kotlet.tv. Liczba komentarzy nieograniczona, zaproście do zabawy znajomych i rodzinę, i bawcie się dobrze. ;)

Czas do wtorku 2.10. do północy, wyniki w środę wieczorem (mam nadzieję, że mi się uda. ;-)). Miłej zabawy!

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 67

Kuchnia włoska tylko we Włoszech. Jeżdżę tam co roku. W Polsce nie warto robić tych dań, bo to nie to samo.

  • Katarzyna z Facebooka

pizza i spaghetti.. :) a tak poza jedzeniem to: Wenecja. Piękna i magiczna.

ze Spaghetti <3

  • Edyta z Facebooka

z OPEROWYM heavy metalem a la Rhapsody of Fire ;-)

  • Sara z Facebooka

Tiramissu

mozzzzarelka !! najpyszniejsza oryginalna

pizza, makarony, tiramisu, panna cotta – jednym słowem DOBRE JEDZENIE :)

Pyszne jedzenie:)

  • Katarzyna z Facebooka

pizza :)

  • Agnieszka z Facebooka

na pierwszym miejscu kawa, a potem owoce morza…:)

  • Agnieszka z Facebooka

maaakaron, pyszne lody i słoneczko

To właśnie we Włoszech spędziłam jako dziecko moje pierwsze zagraniczne wakacje. Spędzaliśmy je w przyczepie na campingu i pamiętam, że nie mogłam zrozumieć dlaczego, gdy ja szłam wieczorem pod prysznic i wychodziłam w pidżamie, inne kobiety szykowały sobie fryzury, zakładały piękne kreacje, malowały się… Dopiero dużo, dużo później dotarło do mnie, że tak toczy się życie na gorącym południu – dopiero późnym wieczorem tak naprawdę rozpoczyna się życie. Wtedy było to dla mnie nie lada zagadką ;) To właśnie w Italii jadłam moją pierwszą pizzę. Były to czasy, gdy w Polsce pizzerie jeszcze nie istniały, a pizza była dla nas czymś, co niesamowicie ciekawiło. I co z tego, że była to tylko margerita, bo jednak wtedy ceny nie były dopasowane dla przeciętnego Polaka. To tam pierwszy raz pokochałam słońce i odkryłam radość płynącą z wylegiwania się na plaży i pluskania w wodzie.
Gdy byłam już starsza i samodzielna moja miłość do Włoch tylko się umocniła. Wtedy pokochałam włoską kawę, zaczęłam się rozkoszować włoską kuchnią- setkami makaronów i past. A nade wszystko uwielbiam słuchać Włochów – ich pięknego, melodyjnego języka, obserwować pełne ekspresji ruchy i okazywanie przez nich emocji.

Italia dla mnie ma zapach oliwy,smak ricotty,zapach lauru,pomidorów suszonych na słońcu,Fontanna di Trevi i pewien chleb,który kiedyś przywiozła mi siostra.Tego chleba,jego smaku,zapachu poszukuję bezskutecznie od lat,niestety nie znam nazwy miejscowości wiem tylko że był upieczony w małej,rodzinnej wiejskie piekarni.Może kiedyś uda mi się odnaleźć ten smak,będę szukać niestrudzenie )))

Dziewięćdziesiąt osiem lat temu w czasie I wojny światowej mój prapradziadek dostał rozkaz wyjazdu do Włoch. Spędził tam trochę czasu. Wrócił do Polski z … żoną. Tak moja praprababcia była czystej krwi Włoszką. O Sybilii opowiadała mi moja babcia, która wspominała ich dom w środku polskiego lasu, jej długie włosy, zbieranie poziomek i grzybów. Sybilia opowiedziała swojej wnuczce (mojej babci) o tym jak się poznali. Poznała ona mojego prapradziadka gdy jej matka opatrywała go w szpitalu. Zakochali się ale wojna przerwała ich miłość. Załamana Sybilia zostawiła karteczkę w słynnym już dziś domu Julii. Prapradziadek przybył do Werony i odnalazł ją.Sybilia poświęciła wszystko dla miłości. Sybilia była Włoszką z krwi i kości. Przyrządzała niesamowite potrawy. Niektóre przepisy zostały mi przekazane przez moją babcię.
Z tym właśnie kojarzą mi się Włochy. Z niesamowitą miłością i boskim makaronem, który do dziś gotuję w swoim domu, sama marząc żeby kiedyś i mnie spotkało tak wspaniałe uczucie.

Jak ja uwielbiam czytać książki a tej jeszcze nie posiadam. Recenzja zachęcająca.

We Włoszech niestety nie byłam a pierwsza myśl jaka mi się kojarzy to makarony :D

  • Agnieszka z Facebooka

do niedawna byłoby standardowo – pizza i pasta, od tego roku – konina i sycylijskie pomarańcze

Italia? dla mnie to :
– San Siro – jeden z największych stadionów na świecie,
– Rzym, Toskania, Wenecja, Mediolan, Florencja…
– opychający się pizzą mafiozi:),
– Fiat i Formuła I,
– wino, kawa, meble, moda i gondola:),
– AL Bano & ROMINA Power – Felicita
– oliwki, figi, frutti di mare, pomiodore
– gorące słońce, gorący piasek, gorące Morze
– Marcello Mastroianni, Claudia Cardinale, Sophia Loren,
– Ojciec Chrzestny:)
i jeszcze milion innych wspaniałości i miłości:)
ot taka Italia i już:)

  • ŻENIA

Marta ładnie TO napisałaś – fajnie się to czyta :)

Gdy mówię Włochy, to myślę o przepięknej historycznej architekturze, słonecznej pogodzie i zawsze uśmiechniętych i miłych ludziach. A kulinarne skojarzenia? Chleb z oliwą z oliwek, przepyszne wina, zapach espresso o poranku, no i oczywiście włoska pizza :)

  • Asia z Facebooka

Włochy… to tunel na Globusowej, 8 lat do 100 mojej Babuni i niezapomniane wakacje u Babuni, koniecznie z melodią „Lata z radiem”

Włochy? Hmm kojarzą mi się z rodzinką :) Moja rodzina mieszka we Włoszech. To państwo przywołuje we mnie myśl MIŁOŚCI, bo to przecież rodzina jest najważniejsza! Dlatego Włochy są częścią mnie, mojego serca i mojej rodziny. WŁOCHY=MIŁOŚĆ m.in. do kuchni :) pizza…… spaghetti……

Oj mam ogromny apetyt na Italię :)

Z kelnerem w Rzymie wyglądającym jak ten z bajki „Zakochany kundel”,który przyrządził mi najwspanialsze Spaghetti Aglio Olio z ziołami zerwanymi własnoręcznie przez okno trattorii :)
A także z pomidorami jedzonymi jak jabłka – słońce tam rzeczywiście wchodzi w miąższ..

Wspaniała Italia to wg mnie Rzym, pizza, spaghetti, canelloni, przystojni Włosi, wspaniały język, Giorgio Armani, Dolce & Gabbana, swoboda w relacjach, słońce, plaża, góry, prawdziwe esspresso, cappucino, Versache, wino, oliwki, Sophia Loren, Michał Anioł, Salvatore Ferragamo, antyczne ruiny, Koloseum, ferrari, skutery, vespa, Krzywa Wieża w Pizie, Toskania, pagórki, siesta, Kampania, średniowieczne parady, palia, Siena, mediolańska opera, neapolitańscy śpiewacy, Wenecja, gondolierzy, makaron, cykady, cyprysy, winnice, moda, wolność, piękne krajobrazy, morze………..,ale się rozmarzyłam:)) Pozdrawiam wszystkich kochających Włochy!

  • Sylwia z Facebooka

Oczywiście lasagne, makarony różnorakie, pizza, calzone, tiramisu, panna cotta, owoce morza , wina… same pyszności

Najbardziej kojarzy mi się włoska pizza
szczególnie morska!

Smakuje jak Adriatyk tylko piasku nie czuć.

zdecydowanie stary, ale nadal funkcjonujący fiat 500! zapach wody, wilgoci i glonów w Wenecji! uśmiechy włoskich mieszkańców oraz bazary, na których można znależć WSZYSTKO! Italia pelna kolorów, sytości, zapachów domowej kuchni, oraz oczywiście słońca!

jeden mankament, z czym kojarzy i się Italia : bardzo drogie autostrady ;))

Nigdy nie byłam we Włoszech, choć przyznam, chciałabym odwiedzić ten kraj. Italia kojarzy mi się uwaga uwaga z pyszną kolacją z pysznymi włoskimi daniami a po kolacji ostry seks na pięknej plaży przy zachodzie słońca z przystojnym i szarmanckim Włochem… Mmmmmm. Ola Boga co na to mój mąż ;) Ciiiii to będzie nasza tajemnica, nie wydajcie mnie i moich zbereźnych myśli.

… ze słonecznym smakiem życia :)

z teledyskiem lady gaga ;D GORĄCEM , WAKACJAMI , ŁADNYMI CHŁOPAKAMI , i wg z Miłostkami :D:D z przecudownym jedzeniem, z Papieżem, z przeróżnymi rodzajami makaronów, z Rafaelem i Leonardem da Vinci z Mont Blanc, z kulturą i zabytkami,

Włoski koncern samochodowy Fiat a co za tym idzie Ferrari

Włochy to państwo z pizzy słynące.

Z San Remo słyszymy pieśni płynące.

W Wenecji gondole suną kanałami,

trwa karnawał, a na nim ludzie z pięknymi maskami.

Na Sycylii Etna wznosi sie i dymi,

czasem szkody swą gorącą lawą czyni.

Włochy to piękne państwo w kształcie buta uformowane.

Ma mnóstwo zabytków i jest bardzo zadbane.

Stolicą tego państwa jest Rzym z pięknym Koloseum.

A piękne włoskie obrazy możemy oglądać w muzeum.

We Włoszech góry Alpy piętrzą się na północy,

a Krzywa Wieża w Pizie potrzebuje pomocy.

Pinokio zerka na nas i sprawdza, czy nie kłamiemy.

Bo jeśli tak czynimy — to z długim nosem pozostaniemy.

Ojciec Chrzestny! I Don Corleone, który trze ser prosto na makaron. Aż ślinka cieknie!

Pomidory,sery,zioła,makaron,warzywa.Ludzie,
którzy do jedzenia podchodzą z wielką namiętnością.Posiłki przygotowywane w domu,w pachnącej kuchni,która wypełniona jest rodziną,
przyjaciółmi,którzy często razem gotują.A za oknem piękne słońce.

  • Dorota z Facebooka

ja za tydzień wlasnie wybieram się do Rzymu i myślę co warto przywieżć? no i oczywiście popróbować wloskich smakołyków:)

Włochy – to moje marzenie!
Wspaniali ludzie, słońce, smaczne jedzenie!
Już od dziecka zajadam się makaronami,
teraz dodatkowo popijam je pysznymi winami.
Za męża chcę mieć włoskiego gangstera,
co się pizzą non stop obżera!
Rankiem świeżo parzona kawa,
po kawie nad morze wyprawa;
około południa na targu zakupy,
słodkie figi, soczyste pomidory-to dopiero łupy!
Na obiad – pyszne ravioli,
którym najeść można się do woli,
a na deser panettone,
z cappuccino połączone.
Po posiłku na sjestę przychodzi czas,
wszelkiej pracy mówimy wtedy: PAS!
A wieczorem tance, śpiewy, zabawa,
ta, tak, to nie sen, to jawa!
Tak mi się marzą te włoskie klimaty,
ze chyba wycieczkę wykupię na raty!

  • Weronika z Facebooka

z butem…

Mnie Italia kojarzy się z wieloma kulinariami, ale najbardziej – z toskańskim chlebem bez soli. Po wycieczce do Toskanii tak bardzo rozsmakowaliśmy się w tym pieczywie, że nauczyłam się je piec w domu. No i piekę…

Nigdy nie byłam we Włoszech ,ale sumiennie czytam mnóstwo związanych z nimi książek. Ilekroć taką właśnie studiuję odżywiam się tym, co akurat jedzą bohaterowie, a w powieściach o Italii pomysłów niemało. Z uzależnienia od tamtejszej kultury specjalnie zakupiłam dobry ekspres do kawy, którą codziennie rano piję , zaczęłam hodować zioła oraz własne pomidory. Nawet drzwi szafy przesuwnej okleiłam wzorem klimatycznej włoskiej uliczki ,chociaż wiem ,że to mi Italii nie przybliży :)

Po raz pierwszy byłam w Italii z moim narzeczonym, zaprosił mnie tam bo chciał się oświadczyć pojechaliśmy do Rzymu tam pierwszy raz odkryłam uroki kawiarenek jakich brakuje nam w Polsce:( zapachu mielonej kawy gdy się przejdzie koło nich, pięknie wyglądających deserów i cudownych w smaku owoców morza, gdy to pisze dopadają mnie wspomnienia gdy z kawą w ręku przy Koloseum mój przyszły mąż uklękną na kolana i z lewej kieszeni marynarki wyciągną pierścionek zaręczynowy i poprosił mnie o rękę, byłam cała w skowronkach w uszach słyszałam dzwony bijące, wybijający jakoś melodię która była dla nas obca a z jednej strony bliska memu sercu. Od tamtej pory jeżdziliśmy co roku do Rzymu w tę samą datę, Od ponad dwóch lat nie ma przy mnie męża zmarł na raka a ja zabiegana między pracą a dzieckiem nie mam czasu powrócić w tamto miejsce gdzie magia stała się rzeczywista a świat zatrzymał się na jeden dzień dla mnie:)
Pozdrawiam

z rzymianami, a co za tym idzie i z grekami

W tej chwili Italia kojarzy mi się głównie ze studiami, które rozpoczynam za dwa dni ;) Kierunek filologia włoska :D

Włochy kojarzą mi się z pięknymi zabytkami i wspaniałym jedzeniem. Wszyscy uwielbiają przepyszny makaron i pizzę. No i oczywiście fantastyczna Wenecja. Polecam włoskie potrawy – każdy może ich spróbować we własnym domu lub w pobliskiej restauracji.

Pozdrawiam Kasis

hm…pierwsze skojarzenie to SŁONECZKO, którego u nas brakuje, a drugie to makarony, choć nigdy nie robiłam dań włoskich, bo jakoś o tym nie myślalam. Książka fajna inspiracja na podróż z nowym smakiem.

Mi kojarzy się oczywiście z kuchnią włoską, czyli pastami, pizzą, tiramisu i lodami :D Po drugie piękne zabytki, wąskie uliczki, mnóstwo kwiatów w oknach. Po trzecie z najpiękniejszym, melodyjnym językiem włoskim i Pavarottim, który według mnie był jedyny w swoim rodzaju ;) Nigdy nie byłem we Włoszech, ale jeśli miałbym okazję, to spakowałbym się i wyjechał. Pozdrawiam :D

We Włoszech byłam w marcu 2005 roku, zjadłam niedobrą pizzę, kamienista plaża nie przypadła mi do gustu, jakość hotelu wołała o pomstę do nieba, a w Wenecji pokłóciłam się z facetem. Myślałam, że nic nie odczaruje mi tej śnionej przez lata Italii. I pomimo tych wszystkich negatywnych odczuć, nie zamieniłabym tego wyjazdu na żaden inny. Wystarczyła jedna wizyta w Watykanie, dźwięk wypowiedzianych z trudem słów i emocje niemożliwe do ogarnięcia. Tak podniosłych chwil nie przeżyłam jeszcze nigdy i nie sądziłam, że było to naprawdę uchwycone w ostatniej chwili szczęście.

Planuję kolejną wizytę we Włoszech, tak by obok nostalgicznych wspomnień, ulokować niepowtarzalne smaki makaronów, sosu pomidorowego, cappuccino z pianką i tiramisu <3
Pozdrawiam.

Słowo Italia oczywiście kojarzy mi się z makaronem, pizza, tiramisu, Rzymem, Wenecją….Natomiast najbardziej kojarzy mi się ze słowem „BOMBA”. Dla wyjaśnienia streszczę moją historię w kilku zdaniach :)
Będąc pierwszy raz na wakacjach we Włoszech poznałam przystojnego Włocha. Pewnego dnia z całą naszą paczką – koledzy, kuzyni i On wybraliśmy się na basen. Wpadliśmy sobie w oko, niestety mogliśmy się tylko porozumiewać poprzez znajomych, którzy znali j. włoski. W pewnym momencie zostaliśmy w basenie sami. Utrzymywaliśmy tylko kontakt wzrokowy. Po kilku minutach milczenia zaczął mówić coś po włosku – gestykulując przy tym i na końcu użył słowa „BOMBA!” – domyśliłam się, że chodzi o tzw. skok na bombę :) Skoczyliśmy wiec trzymając się za ręce. Może to nic takiego, ale był to dla mnie zabawny moment z pobytu we Włoszech… I za każdym razem jak sobie o tym pomyśle pojawia się na moich ustach uśmiech i wszystkie wspomnienia wakacyjne z Italii ;)

Włochy kojarzą mi się z moją rodziną, nie dlatego ,że tam ktoś mieszka ale u nas w domu jest tak jak w klasycznej włoskiej rodzinie trzy pokolenia, głośno każdy krzyczy, kłóci się, długo rozmawiamy przy dużym stole w jadalni, ponoć późno zasiadają do obiadokolacji, my także, jest chaotycznie ale wesoło, zawsze powtarzam swoim domownikom: „Uciszcie się to nie Włochy i nie Włoska rodzina, my mieszkamy w Polsce”, a oni na to „To dlaczego tu rządzi seniorka rodu ” czyli moja mama.

Włochy kojarzą mi się z moją rodziną, nie dlatego ,że tam ktoś mieszka ale u nas w domu jest tak jak w klasycznej włoskiej rodzinie trzy pokolenia, głośno każdy krzyczy, kłóci się, długo rozmawiamy przy dużym stole w jadalni, ponoć późno zasiadają do obiadokolacji, my także, jest chaotycznie ale wesoło, zawsze powtarzam swoim domownikom: „Uciszcie się to nie Włochy i nie Włoska rodzina, my mieszkamy w Polsce”, a oni na to „To dlaczego tu rządzi seniorka rodu ” czyli moja mama.
Pozdrawiam i dziękuję za liczne inspiracje kulinarne.

nie byłam we Włoszech jeszcze ;) ale od czego są marzenia!! sama myśl spacerowania małymi wąskimi uliczkami gdzie każda może Nas doprowadzic innego placyku pełnego straganów kafejek pełnych pyszności do skosztowania mnóstwa rodzajów serów wędlin pieczywa. i ta nie ograniczona ilość schodow do pokonania przy zwiedzaniu pozwala na spaleniu kalori i skosztowania deserów ;) więc do wakacji ;)

Italie poznalam przez mojego meza, ktory mieszkal tam dwa lata. Kocha ten kraj, ich kulture, jedzenie i wspomnienia…
Ja dzieki niemu polubilam lasagne, calzone, paste, ricotte (z ktorej robie wszystkie serniki i nie tylko), tiramisu i kilka innych.
Z opowiadan mojego meza pamietam glosne cykady w czasie spokojnej sjesty, „vespy” na ulicach, atmosfere na targach, glosne rozmowy, gestykulacje i powitania Wlochow.
Mamy tez ziecia z wloskiej rodziny, ktory prawie nie zna wloskiego (mowi po angielsku), ale u jego rodziny jest zawsze dobre wloskie jedzenie, wino wlasnej roboty, glosno, smiesznie i pelno ludzi.
Nastepny wyjazd do Europy, to bedzie dluzszy pobyt we Wloszech. Przewodnika juz mam, jeszcze poczekamy na urlop, bilety i w droge.

  • Mirek

„Italie poznalam przez mojego meza”
ale chyba lepiej brzmi
„Italię poznałam przez mojego męża”,
bo jest po polsku.

  • Goska

Mirek, nie bardzo rozumie Twoj komentarz.

Wieczory we włoskich miasteczkach, to chwile, gdy całe Rodziny rozsiadają się w przytulnych trattoriach, rozkoszując się jedzeniem! Główny posiłek dnia, jedzony około godziny 22, pachnie ziołami, słońcem i kulinarnym grzechem ;)
Małe dzieci śpią w wózkach, ojcowie rodzin palą własnoręcznie skręcane papierosy, a kobiety plotkują zawzięcie. Wino leje się strumieniami, ale nikt się nie upija. Oni po prostu celebrują smaki, ciesząc się chwilą i swoją obecnością… :)
… Z takimi właśnie wieczorami kojarzy mi się Italia.

Dla mnie Italia to NIC NIEROBIENIE, a zatem tylko przyjemności: dobre jedzenie, wino, seks i spotkanie z przyjaciółmi. Nikt tak nie kocha życia i nie czerpie z niego dużymi garściami jak właśnie Włosi. Żadna nacja im pod tym względem nie dorówniuje. Niektóre powinny nawet się od nich tego uczyć. Viva la vita!

Italia Italia, dla mnie to Sycylia i Etna – niezwykły, wzbudzający podziw wulkan, najlepsze na świecie lody i cudownie, cudownie gorące słońce!
Dzięki Wam znowu zatęskniłam za Italią…

Mi Włochy kojarzą się z przepysznymi babeczkami z nutellą i ich sprzedwacą z którym rozmawialiśmy na migi ;) NIestety nie znał angielskiego, a my włoskiego, ale od razu wiedział o co chodzi i już później pamiętał, że co rano przychodzimy po dwie babeczki ;) Zdjęcie przesyłam na maila, bo niestety nie udało mi się go załadować.

Włochy czy Italia – nazwa wszystko jedno!
Ważniejsze jest głębokie tej krainy sedno:
Kolorowe, lekkie, wręcz cudowne dania,
Każdy się zachwyci – czy to John, czy Frania.
Warzywa i owoce przepełnione słońcem,
Och, marzeniem znów tam pojechać, przed jesieni końcem…

Włochy to przede wszystkim szeroko pojęte Piękno, Piękno przez duże P. Włochy to Piękno krajobrazów, które urzekają, Piękno architektury, która zaprasza do zwiedzania, Piękno historii która skrywa swoje tajemnice i kusi do ich odkrywania, Piękno potraw, które swoją kolorystyką zapraszają do jedzenia, i wreszcie Piękno ludzi, którzy swoim uśmiechem i entuzjazmem potrafią wywołać uśmiech u drugiego człowieka.

Dla mnie Italia to wyśmienita pizza i spaghetti…
A propos pizzy, mam małą anegdotkę.
Kilka lat temu zwiedzałam z mężem jedno z większych polskich miast. Na starówce postanowiliśmy coś przekąsić i padło na pizzę, innych ciekawych opcji nie było. Mąż mój pyta Panią ekspedientkę: czy ta pizza jest włoska?
– Nie. – odpowiedziała zdziwiona Pani.
– A jaka? – pyta mąż.
– Normalna.

:D

Pozdrawiam
Julia

„Z czym Wam się kojarzy Italia?” ostatnio tylko i wyłącznie z reklamą bielizny Intimissimi…i muzyką w tle Be Italian, która jest chyba swoistą kwintesencją samych Włoch:)

Nigdy nie byłam we Włoszech (może kiedyś będzie mi dane), urzekł mnie jednak film i książka „Pod Słońcem Toskanii” i tak właśnie kojarzą mi się Włochy. Nostalgia i romantyzm, kąpane w promieniach słońca, słoneczne winnice. Smak sosów pomidorowych tak soczystych, że aż słodkich.

Nie miałam jeszcze okazji być we Włoszech, ale przyznam, że podróż tam kusi i to nawet bardzo :D Zdarzyło mi się razem ze znajomymi urzadzić sobie taki ot europejski „zjazd”. Mam tutaj na myśli, że każdy z gości miał przygotować danie z ulubionej kuchni i nieważne czy byłaby to hiszpańska, niemiecka czy nawet ot właśnie włoska. Najważniesze było przesłanie. Najciekawsze, że nikt miał nie wiedzieć, kto i jakie danie/potrawę zaserwuje. Z tym to jak wiadomo różnie bywa ;) ale co do czego przeważała właśnie tam kuchnia włoska i w całym salonie powiewały flagi krajów. I właśnie z tym kojarzą mi się Włochy. Ze świetną zabawą, miłym towarzystwem i mnóstwem poczuciem humoru ;)

Włochy … to moje ‘dolce vita’. Miłość od pierwszego wejrzenia… i tak ten romans ciągnie się już 4 lata ;)
To codzienne poranki przesycone aromatem świeżej mielonej kawy, która pobudza zmysły i (o tak to maleństwo to potrafi;) stawia na nogi, oraz rozpływające się w ustach dolcini. Bo włoskie śniadanie, to słodkie śniadanie !
To Słońce łaskoczące swymi promykami skórę, co nadaje jej każdego roku śliczny miodowy kolor i sprawia, że w organizmie nie brak witaminki D, przez co buzia nie przestaje się uśmiechać :D
To ludzie. Uśmiechnięci, otwarci, pomocni, żywiołowi i głośni … Ich optymizm jest zaraźliwy i szybko się udziela, nawet największemu ponurakowi.
To mężczyzna w garniturze jadący do pracy … na rowerze, lub kobieta w szpilkach zeskakująca ze skutera.
To jesienne wypady do lasu po kasztany, które po upieczeniu smakują lepiej, niż te z Placu Pigalle ;)
To ogród, a w nim skarby ;) cytryna, limonka, figi, kiwi, arbuz, mango, granat, pomarańcza… bazylia, rozmaryn, mięta, pietruszka, majeranek i polski zaadoptowany koperek ;) dynie, jarmuż, cukinie, pomidorki …. I długo by jeszcze wymieniać.
To eksplozja smaków w ustach, którą powoduje nawet najprostsza połączenie oliwy z pomidorami, mozzarellą i bazylią, lub potrawa przygotowana według przepisu przekazywanego z pokolenia na pokolenie.
To gorące letnie noce, wypełnione radosnym śmiechem dzieci, muzyką, tańcami pod rozgwieżdżonym niebem, wiwatami i zapachami, które miło drażnią nozdrza.
To Gelateria Vivoli we Florencji, gdzie włoskie lody smakują najlepiej…. I tak już od 1930 roku. Paleta barw i smaków jest tak ogromna, że sam wybór może przyprawić o zawrót głowy, nie wspominając już o konsumpcji ;) A jeśli mowa już o lodach ….
To coroczny festyn lodowy we Florencji, gdzie całe miasto przez kilka dni jest na ciągłym ‘haju’ lodowym ;) A poza festynem lodowym ….
To festyny są również …. pomidorowe, truskawkowe, dyniowe, kasztanowe …. kuchni regionalnej …. I dużo, dużo innych …
To wieczorna przejażdżka na motorze w gorący letni wieczór wzdłuż pagórków okalających Florencję
To Viarregio, gdzie do małej przycumowanej do brzegu barki, ustawia się niekończąca kolejka śliniących się miłośników fritto misto (smażone owoce morza), dopiero co złowionych przez rybaków.
To tajemnice kuchni włoskiej, zdradzane przez włoskie gospodynie, którym kiedyś w sekrecie powierzyły im prababki…. Zapisane w starych już pożółkłych notesach.
To oliwki zebrane z drzewek w naszym ogrodzie. Potem przetransportowane do fattori, gdzie krok po kroku oglądamy, jak powstaje nasz całoroczny zapas oliwy.
To wieczorne kolacje z przyjaciółmi, wypełnione włoskim melodyjnym gwarem, zapachami wspólnie przygotowywanych regionalnych potraw i oglądaniem spadających gwiazd.
To wybrukowane boczne uliczki, kryjące tajemnice miasta ….
To Wielkanoc, której towarzyszy kulinarna rozpusta na świeżym powietrzu. Piknik za miastem, to już tradycja. A na zakończenie wielki wybuchający wóz z kwiatami i pokaz sztucznych ogni, który odbywa się pod główną katedrą Florencji, w samo południe.
To Palio w Sienie, zakończone wieczorną ucztą dla wszystkich (to ponad tysiąc osób! Turyści, przejezdni, miejscowi…) zorganizowaną przez mieszkańców i właścicieli restauracji, kantyn i sklepików z wygranej dzielnicy.
To Design Week w Mediolanie, który kocham nad życie …
I włoski design ♥
To Aria Pucciniego, wyśpiewana przez czarnoskórą diwę ubraną w dresy, na Ponte Vecchio.
……
I mogłabym jeszcze długo pisać, dlaczego kocham ten kraj i tych ludzi, ale zaraz północ wybije ……

Agnieszka Czubak

Zdążyłam ;) a tak na zakończenie – „Kto był we Włoszech, może zapomnieć o reszcie świata. Kto był w niebie, nie pragnie ziemi.”

Agnieszka Czubak

Co z wynikami?