Zabawa herbaciana


Tym razem zapraszamy do wspólnej zabawy związanej z herbatami. Mamy dla Was pięć zestawów herbat Irving oraz srebrną biżuterię renomowanej marki. A zadanie jest naprawdę bardzo miłe i proste.

Co dla Was mamy

W dzisiejszej zabawie wybierzemy pięć osób, a każda z nich dostanie zestaw owocowych herbat Irving, a także srebrny, delikatny wisiorek. Taki zestaw będzie świetny zarówno dla Was, jak i dla kogoś Wam bliskiego.

Nie wiem, jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie dnia bez herbaty. Mam słabość szczególnie do smakowych i zielonych. Dzisiaj przygotowaliśmy właśnie takie owocowe zestawy. Znajdziecie tu aromatyczne herbaty Irving, a dokładniej herbatę Czarną z Dziką Różą, Czarną Żurawinową, Czarną Brzoskwiniowa oraz Zieloną Malinową. Ja szczególnie do tej ostatniej mam słabość .;-)

Co trzeba zrobić

Napisać, jaki jest Wasz ulubiony smak herbaty, bez której nie wyobrażacie sobie dnia albo którą kiedyś raz piliście i bardzo zapadła Wam w pamięć. A może to smak herbaty, z którą łączą się jakieś miłe wspomnienia? Może lubicie dodawać do niej jakieś owoce, dżemy, a może samą bez dodatków? Bez względu na to, z jakiego powodu jest dla Was "naj", to koniecznie podzielcie się tym smakiem.

Jeśli macie wiele ulubionych smaków, to nic nie stoi na przeszkodzie. Możecie zamieszczać dowolną liczbę komentarzy, a także zaprosić do zabawy znajomych i rodzinę. Będzie nam bardzo miło.

Czas do wtorku 17 maja do północy, wyniki w środę wieczorem. Życzę Wam miłej zabawy i jestem bardzo ciekawa, jaka jest Wasza ulubiona herbata. :)

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 155

Moja ulubiona herbata, której niestety miałem tylko jedno pudełko to herbata Irving zielona z cytryną, jej smak był bardzo orzeźwiający, według mnie to dotychczas najlepsze połączenie smaków herbaty. Pozdrawiam.

Nie ma nic lepszego niż herbata przygotowana przez mamę z esencji czarnej herbaty i odrobiny earl grey’a… zapach niesamowity i do tego plasterek cytrynki… Marzenie! Choć ostatnio przyćmione (ze względu na okoliczności maturki ) przez czerwoną herbatę z cytryną, grejpfrutem lub bez dodatku smakowego. Nie tylko głeboki aromat i pełny smak, ale przy tym właściwości lekko pobudzające – naturalnie pomaga przetrwać egzaminy!

Herbata którą zapamiętam na zawsze ;
– czarna herbata z imbirem i miodem z mniszka lekarskiego- POEZJA!!!Polecam, nie tylko rozgrzewa, ale także dopieszcza każdy zmysł!

Od zupełnie małego szkrabka lubiłam „hurbatę”, koniecznie ze szklanki, super gorąca i z łyżeczką :-)
A kolejny przepyszny smak, kilka lat temu, w Egipcie, czarna, mocna z dodatkiem świeżej mięty i sporo cukru. Albo chłodna z hibiscusa. Obie świetnie gasiły pragnienie.

Uwielbiam herbaty, zwłaszcza gdy mogę trochę pokombinować :) Eksperymentuję z malinami (świeże i zamrożony sos-mus malinowy), miodem, cytryną, imbirem, cynamonem, goździkami… Z gotowych mieszanek przepadam za zielonym jabłkiem, melonem i brzoskwinią (to herbaty Pickwicka).
A i tak najlepsza jest herbata, którą zrobi mąż, jaka by nie była :D

moją ulubioną herbatą jest własnoręcznie robiona herbata na zimno takie domowe ice tea. Na początku robię mocny napar z brzoskwiniowej herbaty, czekam aż wystygnie dodaje cukier i lód, plasterek cytrynki i miętę z mojego ogródka, mmmmmmmmm na upał- poprostu niewyobrażalny smak, polecam dla każdego a w szczególności zimolubca:))!!

a w zimę bardzo ale to bardzo uwielbiam herbatę z kopru włoskiego- u nas poprostu koperek, jest pyszny bo ponoć… uzależnia. Początkowo musiałam go pić z powodów zdrowotnych- wtedy był dla mnie ochydny, a teraz bardzo go lubię, a nawet miałam chwile, że bez niego nie mogłam wytrzymać, ale teraz dozuje moje uzależnienie:)) Chcąc sprawdzić czy rzeczywiście uzależnia, uzależniłam mojego K., na początku wzbraniał się rękami i nogami, a teraz jest: Zrób koperek, no proszę… to są moje małe eksperymenty:))

ja też pamiętam przepyszną herbatę ale taką z prawdziwej herbaciarni, drogą, pakowaną na miejscu. W tej herbaciarni był niesamowity aromat. Kupiłyśmy wtedy z moją ciocią, maniaczką herbaty (tym mnie chyba zaraziła do teraz), herbatę, którą pani haerbaciarka spakowała w przezroczyste opakowanie z celofanu- herbata ,,wanilia z truskawką”. Pamiętam, ze będąc dzieckiem nie wiedziałam że w ogóle istnieje jakaś herbaciarnia, a już w ogóle jak zobaczylam tyle rodzajów herbaty, szok! Ten smak herbaty kojarzył mi się z takimi cukierkami, które były truskawkowe i smak tej herbaty był dosłownie identyczny, dlatego tak ją polubiłam..:))

Herbata to mój napój życiodajny. Zazwyczaj piję zwykłą z dodatkiem soku z cytryny. Jednak odkąd spotkałam się z przyjaciółką w jednej z poznańskich kawiarni, gdzie namówiła mnie na herbatę z konfiturą z jagód, ta właśnie wersja podbiła moje serce i kupki smakowe :P. Jest to idealna herbata dla mnie – nie trzeba słodzić, bo sama konfitura nadaje jej ciekawy słodkawy smak. A przecież jagódki to samo zdrowie, no i należą do moich ulubionych owoców :P
Taką wersję herbaty wprowadziłam w swoim domu i wszyscy są nią zachwyceni – goście również :D
Polecam gorąco!!!

herbata to dla mnie coś więcej niż napój :) w swojej rodzinie bije rekordy jej picia czasem przesadzając gdyż potrafię wypić ich nawet 12 dziennie :P czasem pije zwykłą czarną herbatę z plasterkiem cytryny do której mam sentyment czasem pije herbatę z sokiem malinowym sokiem z cytryny i plasterkiem pomarańczy, a czasem jest to jakaś zwykłą herbata smakowa. Kocham herbate jej smak i aromat to dla mnie taka mała przyjemnośc napić się kubka herbaty chodź tą przyjemność dziennie wypijam w zbyt dużych ilościach ;)

Oboje z mężem od początku naszego małżeństwa ( a trwa ono 1 rok i 6 dni :P) kolekcjonujemy herbaty, mają one specjalne miejsce w naszym domu.. są to herbaty różnych firm od najtańszych po droższe dla nas liczy się odkrywanie nowych smaków najbardziej jednak uwielbiamy herbatę zieloną z grejpfrutem zakupioną kiedyś… w Biedronce :) zawsze dajemy nazym gościom sporą game smaków do wyboru i kazdy napewno znajdzie w naszym zbiorze tę swoją ulubiona :) Pozdrawiam:)

Witam!
A ja przez moich znajomych i rodzinę bywam nazywana CZAROWNICĄ-no nie przez mój wyglą,ale dlatego,że w moim domu,jest zawsze dobra herbata-dla każdego-na wsystkie smutki i problemy najlepsza jest ZIELONA Z JABŁKIEM CYNAMONEM I GOŻDZIKAMI-dla tych którzy nie mogą obejść się bez cukru,mam pod ręką pyszny sok malinowy własnej roboty więc polecam do tej zielonej,dla tych którzy chcą szybciej zgubić parę kilogramów ,polecam tą samą zieloną nie słodzoną,albo pyszną liściastą -HERBATĘ CZERWONĄ-zawsze kupuję dobrej firmy,jestem wtedy przekonana,że piję i częstuję czymś prawdziwym.Dla tych którzy kochają delikatność -mam HERBATĘ BIAŁĄ- dostałam ją od mojej koleżanki z USA-ale chętnie dzielę ię z nią z innymi-wtedy smakuje lepiej niż pita w samotności.A dla mojego MĘŻA- mam HERBATĘ GLUKOGRYK-do której dokładam kawałek kory cynamonowej-i tak od kilku lat parzę ją i tym samym utrzymuję poziom cukru mojego męża na dobrym poziomie .Poza tym w moim domu jest zawsze HEBATA MIĘTOWA,ŻURAWINOWA,ZE SKRZYPU,,I SZEREG INNYCH HERBAT I ZIÓŁ i stąd przypisuje mi się miano CZAROWNICY BO MOJE MOTTO BRZMI-HERBATA JEST DOBRA NA WSZYSTKO ,A W MIOM WYKONANIU NIE MA SOBIE RÓWNYCH!!!
pozdrawiam Maria

Irving- zielona z prażonym ryżem ma unikalny smak i aromat, jedna z moich ulubionych :)

podejście moje jest konserwatywne – w herbacie chodzi o zapach i należy ją pić niczym nie zakłócając jej rodowodu. bez cytryny, konfitury czy cukru.

herbata czarna – mocna jak opium i cierpka jak ironia.

herbata zielona – w dużym kubku pełnym subtelności.

herbata rooibos – bursztynowa, sprawia, że człowiek ma wyrzuty sumienia pijąc ja samotnie.

oto moje herbaty. pozdrawiam

jak byłem mały to piłem tylko herbatę z łyżeczką;) a obecnie uwielbiam naturalną pu-erh z mlekiem i pu-erh grejfrutową. a z napojów „herbatopodobnych” to yerba mate(odmiana pajarito)

Ja nie wyobrażam sobiednia bez herbaty z łyżeczką dżemu z czarnej porzeczki, odrobiny soku o podobnym smaku i ewentualnie 1/2 łyczeczki cukru.
Jest tak wspaniala ,że trudno o niej zapomniec :>

Ach, zapomniałam też napisac o herbacie z dżemem różanym. Preferuję duński ; ma posmak miodu. Czasami dodaję do niej odrobinkę limonki , cudownaa.

Nigdy nie zapomnę smaku herbaty, którą serwowała mi moja prababcia, gdy byłam jeszcze małym brzdącem. Nie jestem w stanie stwierdzić, co składało się na magiczną miksturę, Babunia własnoręcznie (noo może z niewielką pomocą moich malutkich łapek:)) zbierała i suszyła zioła, z których potem powstawał niepowtarzalny smak i aromat. I te namoczone suszone owoce, które ze smakiem wyjadało się ze szklanki po wypiciu herbatki…

Moja ulubiona herbata to herbata jaśminowa. Podrywałam na nią mojego chłopaka ;). Nigdy takiej nie pił więc zaprosiłam go do siebie i tak spotykaliśmy się na herbatce. Teraz nabrała ona dla mnie szczególnego charakteru. Nie jest już dla mnie rarytasem o wspaniałym zapachu, ale też kojarzy mi się z Nim :) i nieśmiałymi początkami.

Moja ulubiona herbata to zwykła mocna czarna z plasterkiem cytryny i posłodzona kojącym w zimie miodem. Przy okazji zdrowo.

Uwielbiam także zwykłą herbatkę z dodatkiem plasterków pigwy, marynowanej w cukrze. Oczywiście takiej samo zebranej, nie sklepowej.

Moja ulubiony smak herbaty to połączenie owoców lata .. Mieszanka soczystych truskawek skąpana w fioletowej nucie jagód, borówki amerykańskiej z dodatkiem pomarańczowej brzoskwini oraz nektarynki. Całość dopełniona kostkami lodu w upalne dni, plasterkiem żółtej cytryny i listkiem zielonej pachnącej mięty świeżo zerwanej .. a dla większej słodyczy odrobina miodu. Ten aromat, smak, kolor to istna kombinacja kolorów tęczy i to wszystko w wysokiej szklance o pojemności minimum 300 ml by ugasić pragnienie i podarować sobie dużo witamin : )

Nie wyobrażam sobie leniwego sobotniego śniadania bez ogromnego kubka bawarki czyli połowy szklanki czarnej herbaty dopełnionej mlekiem. Jest to mój smak z dzieciństwa. Towarzyszył mi na każdych rodzinnych wakacjach i nieodzownie kojarzy mi się w domem.

Moje ulubione herbatki nr. I- to „FireTea”- herbata o smaku Grzanego wina z owocami
nr. II- „Vitax” Poziomkowa
nr. III- „Herbapol” Malin z cytryną…

Historia delektowania się herbatkami a raczej jak mawia mój ukochany mąż -mania zbieractwa herbat zaczęła się u mnie przed sześcioma laty , 3 miesiące, 2 dni temu…Było to podczas naszego pierwszego zaaranżowanego spotkania, na które zaprosił mnie mój małżonek. Mroźna zima, śnieg, ja kompletnie zmarznięta ale udająca twardą kobietkę 18-letnia dziewczynka i jego propozycja” Jest tak zimno, marzniesz, może zechciałabyś napić się ze mną herbaty?” Zgodziłam się z chęcią, a mój kochany zaprosił mnie to internatu, do pokoiku o wymiarach metr na metr i zaserwował mi tzw. ”sypankę” czyli otworzył szafkę w męskiej kuchni i nasypał od swego żołnierskiego serduszka herbatki do wyszczerbionej filiżanki bez ucha, bez łyżeczki-(bo…gdzieś wyszły) i cukru Bo tego w internacie brakowało ze względu na pomieszkujące mrówki…Zaserwował mi tą herbatkę, włączył film, i …zasnął- ponieważ 6 godzin temu zszedł z służby i żył nadzieją, że taka jedna całkiem zwykła kobietka zgodzi się z nim spotkać- tylko na herbatkę….Następne nasze spotkania były już bardziej udane a w szafce w kuchni była zawsze nieśmiertelna herbatka „Saga” bądź „Minutka”…Do czasu aż pewnego letniego dnia w jego urodziny postanowiłam obdarować mojego mężczyznę koszem herbatek. Polecam ten patent jako unikatowy prezent na wszelkiego rodzaju rocznice, urodziny, imieniny, parapetówki i inne imprezy wymagające przyjścia w gości z czymkolwiek. Tym pomysłem zjednałam sobie serce „złej teściowej” taszcząc na 4 piętro nie kwiaty-które szybko więdną, nie wysoko- słodzone czekoladki i inne słodkości wysoce niestrawne a skomponowałam sama z pomocą kolorowego papieru, kartonu, celofanu, i kilku rozmaitych herbat piękny podarunek. W tym celu spód kartonu (tzw. Podstawę okleiłam różowym papierem do pakowania, wybrałam się na tzw. Herbatkowy rajd po sklepach począwszy od Lidla a skończywszy na Polo, gdzie zakupiłam rozmaite herbatki, wycięłam ozdobne serduszka, uszykowałam czerwoną kokardę, herbatki poukładałam w zgrabny podarunek owinęłam wszystko i wręczyłam w drzwiach. Wrażenie zrobiłam niesamowite, a przyszła teściowa scharakteryzowała mnie jako osobę wrażliwą, introwertyczną aczkolwiek praktyczną i poukładaną;) Podobne prezenty wręczam na wesela zamiast kwiatów- taki kosz czy pudełko robi niesamowite wrażenie- ogranicza nas tylko cena i chęci, do takiego pudełka możemy włożyć również czekoladki, pralinki itp. Herbatki, którymi najchętniej się delektuję zakupuję w drogeriach Rossmann-są to intensywne w smaku herbatki rozmaitych firm. Na herbatkach oszczędzać nie można, już kiedyś próbowałam stosować tańsze zamienniki i tym sposobem pozbywałam się ledwo napoczętych opakowań na poczet miejsca pracy, gdzie spotkały się one z entuzjastycznym przyjęciem. Do moich ukochanych, które poprawiają mi humor i sprawiają, że świat nabiera kolorów należą: herbaty firmy Herbapol w szczególności herbata truskawkowa z wanilią (Oryginalne połączenie smakowe słodkiej truskawki z egzotyczną wanilią. Aromat tej ostatniej stanowi idealne uzupełnienie romantycznych wieczorów spędzonych we dwoje.)-doskonały wstęp do kolacji we dwoje okraszonej światłem świec, Herbata o smaku słodkiej, soczystej maliny. Dodając syrop Herbapolu potęguje jej wyjątkowy, owocowy charakter.) Inne wyjątkowe herbatki, które zbieram, kolekcjonuję i podaję gościom w swoim wiosennym imbryczku to min. Herbata miodowo- imbirowa Mieszanka owoców i przypraw korzennych o wyjątkowym i oryginalnym smaku. Źródło sił witalnych przez cały rok. Znakomita herbatka owocowa o smaku dojrzałej gruszki. Połączenie naturalnych owoców z aromatem wyśmienitej gruszki sprawia, że picie herbaty to owocowa przyjemność dla całej rodziny. Idealna na jesienne wieczory. Ostatnim hitem- który powala mojego męża na kolana jest oryginalne połączenie czarnej porzeczki i mangostanu, które sprawia, że herbata charakteryzuje się wyjątkowym smakiem. Ta niepowtarzalna kompozycja suszu owocowego zapewnia nie tylko wyjątkowe doznania smakowe, jest ona również bogatym źródłem antyoksydantów – związków naturalnie występujących w owocach chroniących komórki organizmu przed wolnymi rodnikami. Pyszna jest również Herbata z suszem owocowym pełnym witamin, mikroelementów i soli mineralnych. Zapewnia zdrowie, witalność i dobre samopoczucie każdego dnia. Można ją podawać na gorąco lub na zimno jako napój orzeźwiający, który nie wymaga słodzenia. Idealna na spotkania z przyjaciółmi i rodzinką. Jeśli jest coś co sprawia, że chwila spędzona z drugim człowiekiem staje się absolutnie wyjątkowa i jedyna to czyni to herbata, dlatego w kuchni zajmuje ona już 3 półkę. Mój mąż żartuje, że rozprzestrzenia się ona niczym perz…

Może nie była to najsmaczniejsza herbata, jaką w życiu piłem, ale na pewno najbardziej wyjątkowa.
Był to zwykły metalowy kubek herbaty, który potwierdzał tezę, że człowiek jest tak wielki, jak jego umiejętność dzielenia się z innymi.
Moja herbaciana historia wydarzyła się w kraju, w którym herbatę otacza się specjalnym wręcz kultem i oprócz Thums Up :) jest pewnie najpopularniejszym napojem – w Indiach, dokładniej w północnej części Indii, w przepięknym radżastańskim Jaipurze.
Byłem już w podróży od wielu tygodni i w każdym bardziej cywilizowanym miejscu szukałem kafejek internetowych, żeby choć przez chwilę porozumieć się z domem. W Jaipurze również taką znalazłem, choć oczywiście nie bez długich poszukiwań. W końcu tubylcy, chyba z litości dla białego, zdezorientowanego faceta, pokazali mi małą, starą kafejkę w na wpół opuszczonym biurowcu, między licznymi, choć opustoszałymi call center i dziwnymi sklepami sprzedającymi nie-wiadomo-co.
Kafejka liczyła w sumie pewnie z 5 komputerów, oddzielonych mikroskopijnymi deseczkami, a w środku siedziało pewnie z 10 Indusów. Wychudzonych, wynędzniałych, nie było to raczej żadne City :) Moje przybycie wzbudziło zupełne zdziwienie wśród tych chłopaków i pewne zamieszanie w ich zwyczajowym jak podejrzewam planie dnia – komputery w większości były wyłączone, więc podejrzewam, że siedzieli tam tylko towarzysko.
Wymieniając uśmiechy i pozdrowienia zasiadłem do komputera, ale zamieszenie nie ustawało. Panowie patrzyli na mnie, ja chcąc, nie chcąc, na nich :) Zauważyłem, że większość trzyma metalowe kubki z herbatą (i tu kilka słów wyjaśnienia: indyjska herbata, sprzedawana za grosze (od 2 do 5 rupii, czyli od 10 do 30 gr) wszędzie, gdzie to tylko możliwe przez ulicznych ćajwala odpowiada raczej naszej polskiej bawarce – to herbata z mlekiem, specyficznie przyrządzona, podawana w metalowych lub glinianych kubeczkach) i pomyślałem sobie, że może jeśli wypiję sobie herbatę, to potraktują mnie jak prawie swojego, a nie jak lokalną atrakcję turystyczną i zostawią we względnym spokoju :) Zapytałem się więc, gdzie mogę sobie kupić herbatę i wtedy dokładnie wszyscy, którzy siedzieli w tamtej małej, ubogiej kafejce zaoferowali, że oddadzą mi swoją. Wzbraniałem się jak mogłem, no bo przecież w europejskiej obyczajności nie jest to specjalnie rozpowszechnione, ale zostałem wręcz przymuszony.
Z początku było mi głupio, ale potem życzliwość, gościnność i dobroduszność tamtych chłopaków zupełnie mnie ujęła. Oni nie mieli nic, albo prawie nic, większość z trudem wygrzebywała z kieszeni tych kilka rupii na kubek herbaty, a mimo to przyjęli mnie z otwartymi ramionami i obdarowali tym, co mieli.
W kafejce spędziłem jeszcze wiele wieczorów, tym razem samemu stawiając herbatę, a moją herbacianą historię zapamiętam na zawsze.

:) ale komentarzy :) moja najbardziej ulubiona herbata to ta robiona przez Mamę, z cytryną i cukrem, gorąca i słodka. Zawszę proszę Mamę „Mamo zrób herbatę, bo ja takiej dobrej nie umiem zrobić”. Jest w tej herbacie smak dzieciństwa i miłości.

No więc jak byłam mała, był koło nas sklep z różnymi rodzajami herbaty. Wydawałam całe kieszonkowe na herbatę, bo nie lubiłam słodyczy, jakoś czułam wstręt do czekolady, napojów gazowanych, lubiłam napić się ciepłej lub zimnej herbaty, posłodzonej, do smaku. Herbaty w sklepach miały różne zapachy, i były w nich czasem płatki kwiatów, czasem zielone liście. Przynosiłam je i pokazywałam je ojcu. On mówił z pogardą: „Co to za herbata z kwiatkami? W prawdziwej herbacie nie ma kwiatków. To jakaś aromatyzowana mieszanka.” I opowiadał, że naprawdę dobra herbata to Darjeeling, z prowincji Darjeeling w Indiach, gdzie w jedynym miejscu na świecie panują warunki klimatyczne odpowiednie do tego, żeby właśnie taka herbata tam wyrosła. Kolejka jedzie tam drogą długą i krętą, mówił, i wspina się aż na trzy tysiące metrów nad poziomem morza, i z okien pociągu widać wtedy tylko rosnącą herbatę. A potem się nagle kończy. Bo od pewnej wysokości robi się już za zimno, a niżej też już jest inny klimat. Ona może być tylko tam, w jedynym miejscu na świecie.Kupiliśmy kiedyś Darjeeling, i wypiliśmy uroczyście. Była bardzo droga. Nie pamiętam już smaku. Później, już w Polsce, rozglądałam się za nią czasem w supermarketach, ale nie znalazłam. Były wszystkie gatunki Liptona, oprócz Darjeelingu. Pewnie właściciele supermarketów nie wierzyli, że ktoś będzie chciał kupować tak drogą herbatę. Ale ja dalej piłam aromatyzowane mieszanki z kwiatkami. Smakowały mi, wnętrze sklepu herbacianego było takie pachnące i czarodziejskie, i one miały piękne nazwy – „Daleka podróż”, „Policzek Dziewicy”, i inne podobne. Nazwy nic nie mówiły o smaku. Dopiero potem, jak dorosłam, zrozumiałam, że ja nie kupowałam wtedy herbat, tylko kupowałam Wyjątkowość. Wyjątkowość, którą nadawało wnętrze sklepu i te grafomańskie w swej istocie nazwy. Herbata była zwykła, ale robiono z niej coś wyjątkowego, i ten, kto wierzył, że kupuje coś wyjątkowego, sam czuł się wyjątkowy. Na sklepie nie powinno być napisane „Herbaty”. Powinno być napisane „Poczucie wyjątkowości”. A herbaty rzeczywiście były zupełnie zwyczajne. Tylko aromatyzowane i z kwiatkami. To był też czas, kiedy zrozumiałam, jak wiele osób próbuje nam sprzedać nie towar, ale poczucie wyjątkowości, i jak wiele osób chce od nas nie przyjaźni, a poczucia wyjątkowości, i od jak wielu przyjmujemy nie przyjaźń, ale poczucie naszej wyjątkowości…Postanowiłam, że nie będę w to grać, i z pewnym żalem porzuciłam na jakiś czas pachnące herbaciarnie. Wyruszyłam na poszukiwanie Darjeelingu. Kupiłam go podczas podróży do Anglii. Herbata była narkotyczna. Wielkie ilości teiny, oprzytomnienie i rześkość nieporównywalne do tej namiastki tych stanów, jaką daje kawa. Ale nie piłam dla rześkości, lecz dla smaku. Siedziałam w samotności z najładniejszą filiżanką i imbrykiem, przy pięknie nakrytym okrągłym stoliku, który później został połamany podczas szalonych tańców na jakiejś imprezie. Czyniłam z tego rytuał. Byłam cała moim węchem i moimi kubkami smakowymi. Było pięknie.Co ja zrobiłam wtedy, jak zrozumiałam, co się dzieje… Czy tylko wybuchnęłam śmiechem, czy przy tym stłukłam o stół tę piękną filiżankę, z której ledwo co wypiłam herbatę? czy też ona została stłuczona przy innej okazji, w chwili złości? Nieważne. Dziecko znów miało swoje poczucie wyjątkowości, teraz jeszcze gorszej, bo zabarwionej snobizmem. Ale jakże śmieszne i przerażające było to, że trzeba było aż dziecięcych wspomnień opowieści ojca o egzotycznej prowincji Indii, długich poszukiwań i wydania pieniędzy, żebym piła herbatę tak, żeby rzeczywiście być tu i teraz, żeby rzeczywiście ją pić, a nie wyobrażać sobie, że to robię! Odstawiłam Darjeeling na półkę, i zaparzyłam sobie jakąś Zwyczajną Herbatę Z Torebki, z tych kupowanych w osiedlowych sklepach spożywczych, i postarałam się pić ją Tak Samo. Z taką samą czcią, uważnością, koncentracją.Nie zdziwiło mnie, że doznania były takie same jak przy piciu Darjeelingu… A nawet jakoś lepsze, bo w międzyczasie umysł się od czegoś uwolnił. Ekstaza. Zrozumiałam, że już do końca życia będę miała pod dostatkiem najlepszej herbaty, bo teraz, gdy nauczyłam się ją pić, najlepsza będzie zawsze ta, którą
będę pić w danej chwili. Będę czuć w pełni jej smak, i nie będzie w moim
umyśle porównywania. To odkrycie uczyniło mnie bardzo szczęśliwą; medytowałam nad tym, jak to, co odkryłam dzięki herbacie, przenieść na inne przedmioty, wydarzenia, cokolwiek, i ta przygoda trwa do dzisiaj.
Potem zrobiłam sie trochę przemądrzała. Kiedy widziałam ludzi, którzy się
zachwycali czymś „wyjątkowym”, chciałam ich wyśmiewać i mówić im, że ta
wyjątkowość jest w ich umyśle, oni ją nadają, i to dzięki niej naprawdę
doznają tego, co nazywają wyjątkowym, a Prawdziwe Doznawanie czegokolwiek jest im tak obce, że zaczynają jeszcze bardziej wierzyć w wyjątkowość tej rzeczy, która pozwala im tego doświadczyć. Ale potem zastanowiłam się nad tym, że gdyby nie te wszystkie wysiłki, poszukiwania, legenda i cześć związane z Darjeelingiem, nigdy nie poczułabym naprawdę smaku herbaty. Wyjątkowość i Przypisywanie Znaczenia może być stopniem do zrozumienia, na czym one w rzeczywistości polegają.I tak wielu ludzi, podobnie jak ja, musi się naszukać, nasłuchać pięknych opowieści, wydać wiele pieniędzy, aby dotrzeć do Prawdy, która jest zawsze w zasięgu ręki. Wtedy albo zauważą, że zawsze była, albo przywiążą się do Wyjątkowości i do swojego wysiłku, którego dokonali, żeby ją zdobyć. I pozostają dziećmi kupującymi w pachnących sklepach pełnych pięknych nazw różne towary, których prawdziwa nazwa jest jedna, i brzmi „Ja jestem kimś wyjątkowym”. Kocham herbatę.

Ja najbardziej lubię zwykłą herbatę z dodatkiem….. cukru :) Za to lubię jej wypić duuużo.
Moja żonka za to uwielbia herbatki smakowe i miło byłoby dla niej wygrać ten zestawik – bo to ona słodzi mi najlepiej.

Herbata biała z bławatkiem- na wspominanie radosnych chwil ;)

Rumianek z pomarańczą z dodatkiem miodu z Południowej Francji (lawendowo-słonecznikowy)- na chwile ukojenia i spokoju ;)

Herbata Jaśminowa z cukrem trzcinowym- na odszukanie wewnętrznej harmonii ;)

Herbata zielona z owocem pigwy z dodatkiem miodu pomarańczowego- na spotkanie z przyjacielem ;)

Herbata zielona ze skórką grejpfruta- na orzeźwienie i aktywny poranek ;)

Herbata zielona z kawałkami opuncji z dodatkiem syropu żurawinowo-malinowym- na wzmocnienie sił witalnych ;)

Melisa z pomarańczą z dodatkiem miodu- na zwiększenie chęci do życia ;)

Mięta- doskonała na każdy dzień ;)

Biała herbata z płatkami róży i fiołka- na romantyczny wieczór i gorące dni ;)

Herbatka z prądem- na namiętne noce z ukochaną osobą ;)))

Jak już pewnie zauważyliście uwielbiam pić herbatę, od czarnej mocnej, aż do owocowej. Zachęcam wszystkich do próbowania nowych, niesamowitych smaków herbaty, jeśli nie jesteście uczuleni to koniecznie od czasu do czasu posłodzonej naturalnym miodem ;) Pozdrawiam Wszystkich Miłośników Herbaty ;)))

Uwielbiam herbatę o smaku pomarańczy z czekoladą. Zaparzam ją w ręcznie malowanej filiżance:)

ja się ostatnio zakochałam w herbacie z wanilią i karmelem :)

Kocham herbaty! . Latem suszę miętę i pokrzywkę, chwam do szczelnych pojemniczków i po zaparzeniu dlektuję się pysznym, prawdziwym samkiem ziołowej herbatki :)

Bardzo lubię też hernaty białe, ostatni mój zakup to herbata biała z kawąłkami mandarynki, fajny orzeżwiający smak.

Chociaż mój tata stwierdził,że samkuje jak herbata z aloesu heh:)

Latem w czasie upałów przygotowujemy super orzeźwijącą hebatkę- gotujemy miętę z dodatkiem cytryn i odrobiną cukru. Po wystudzeniu nie ma nic lepszego na ugaszenie pragnienia :)

Przede wszystkim nie moze byc mrożona. Choc wszyscy znajomi i rodzina uznają to za objaw ciężkiej choroby psychicznej, to nawet w największe upały piję herbatę ciepłą. Schłodzenie herbaty, to zabicie herbaty.

Jeśli chodzi o smak, to mimo wszystko earl grey. Najzwyklejszy. Kojarzy mi się z dzieciństwem i tą codzienną poranną herbatą przygotowywaną przez mamę (bo „musisz coś wypic przed wyjściem – chociaż po dziś nie wiem dlaczego, a ona sama też nie umie mi tego wytłumaczyc). Kiedy potem przerzuciła się na zwykłą czarną, długo szukałam na powrót tego smaku, odkrywając go przez przypadek u koleżanki.

Po trzecie – do herbaty nic się nie dodaje. O ile zrozumiem jeszcze cukier (choc ja nie używam), to cytryna lub KONFITURA czy MLEKO przyprawia mnie o dreszcze. Trzeba naprawdę bardzo nie lubic samego siebie, żeby tak popsuc sobie smak herbaty.

Jeśli chodzi o to czy coś jeśc do herbaty… Nie przepadam. Wszelkiego rodzaju ciasta i ciastka pasują mi jednak do kawy.

I-nnej herbaty niż owocowej nie toleruję
R-ano, w południe i wieczorem z nią obcuję
V-ięc zdrowie mi dopisuje
I-wszystko mi bardzo smakuje
N-iebo na ziemię zstępuje
G-dy pysznej herbatki smak i zapach czuję ;-)

Herbata zawsze gorąca, a najlepsza czarna z cytryną i miodem zrobiona przez moją Babcię, niestety już nigdy więcej. A także aromatyzowana żurawina z truskawką.

Nie wyobrażam sobie życia bez herbaty. Ubóstwiam ją! :) Wciąż próbuję nowych smaków w poszukiwaniu tych najsmaczniejszych. Ostatnio w głowie zawróciła mi Japanese Hana Sencha – zielona herbata z płatkami róży z serii Tea Planet Irvingu. Uwielbiam też wszystkie białe herbaty z tej firmy. Kolejną przepyszną herbatą jest herbata Liptona Asian Temple – zielona z płatkami róży i fiołka. Niesamowicie pyszna i aromatyczna jest kupiona w herbaciarni czarna herbata o nazwie Cesarska Wiśnia (jak nazwa wskazuje z wiśniami) – jest boska! Codziennie też popijam sobie Pipore Naranja Yerba Mate – naturalną argentyńską yerba mate aromatyzowaną esencją pomarańczową. Wymieniać tak mogłabym długo – jestem naprawdę wielką miłośniczką herbaty ;) Na koniec polecę jeszcze delikatną i aromatyczną Lady Grey Twiningsa – czarna z bergamotką, skórką pomarańczową i skórką cytrynową. Mniam! ^^

Historia prawdziwa:
Jak miałem 7 lat zamieszkałem z dziadkami. Oni byli wielkimi smakoszami kawy. Pili ją kilka razy dziennie. Często też na kawę zapraszali gości. Pewnego dnia usilnie prosiłem babcię o to, żebym też mógł spróbować tego cuda. Babcia się ugięła i postawiła przede mną na stolę gorącą filiżankę kawy. Była przepyszna. Piłem ją codziennie. Byłem dumny i czułem się dorosły. Dopiero po kilku tygodniach babcia zdradziła mi tajemnicę, że to wcale nie kawa tylko bawarka. Nawet sobie nie wyobrażacie jak się na nią obraziłem. Ale od tej pory bawarka stała się moim ulubionym napojem :P

ja herbatę uwielbiam naprawdę dziennie jej spijam ilości niesamowite wiele jest smaków które uwielbiam ale jeden smak powala mnie na kolana albo wręcz przeciwnie stawia pozytywnie do pionu :) Jest to czarna herbata z dodatkiem przypraw korzennych cynamon, goździki, imbir i kolendra tzw.indian spice jest tak aromatyczna że aż słodka kojarzy mi sie zawsze z ciepełkiem domowym i z kominkiem (chociaż go niestety nie posiadam) i naturalnie obowiązkowo do wypicia w dużym kubku który dzielnie trzymam w dłoniach nie wypuszczam i nikomu nie oddam :)

a oprócz tej herbaty z przyprawami korzennymi to uwielbiam taką najzwyklejszą czarną z cukrem i oczywiście cytrynką w plasterku, słodzić muszę ja wszystkim bo nikt nie potrafi zrobić tak jak ja :) moim sekretem jest „i ciut” do zwykłej szklanki sypie sie 2 łyżeczi i ciut :) te ciut to ni to pół ni 1/3 ni 1/4 to po prostu w moim wykonaniu i ciut :) a do mojego osobistego kubka wchodzą 4 łyżeczki i ciut cukru :)

i jeszcze mam dwie historie na temat herbat- tak mi się sukcesywnie przypominają, zostałam kiedys poczęsowana herbatą o tak niesamowitym intensywnym mocnym pysznym letnim słodkim bajecznym smaku że chyba w tym roku sama muszę zadbać o to żeby w zimę taką spijać a mianowicie chodzi o suszone maliny w całości – herbata niesamowita. Do kubeczka wrzucić ok 4-5 malin i rozkoszować się smakiem :) mozna naturalnie dodać jeszcze jakąś żurawnikę którą też polecam! wujek z okolic Poznania przywiózł mi w tym roku żurawinę tata zrobił ogromny gar herbaty a odrobina która została poszła na nalewkę! :) zostałam jeszcze kiedyś poczęstowana herbata czarną z wkrojonym imbirem smak tez ciekawy ale nie dla mnie- zbyt ostry ale warto się tu takim podzielić !! a swoją drogą to polecam jeszcze najwyklejszą herbatę z dodatkiem soku malinowego bądź żurawinowego świetnie rozgrzeje i urozmaici smak „zwykłej” czarnej herbaty!

Ja osobiście bardzo lubię herbatę, smakuje mi o wiele bardziej niż kawa.
Jeszcze do tego ma tyle wariantów smakowych!
Mam kilka swoich ulubionych smaków np: cytrynowo- malinowa, czarna z miodem i cytryną, i również czarna z mlekiem i cynamonem.
Jednak najpyszniejsza jaka w życiu piłem to mocna herbata miętowa, którą podaje się schłodzoną wraz z listkami świeżej mięty i sokiem z limonki. Do tego jeszcze kostki lodu i mamy najlepszy na świecie napój orzeźwiający !

A ja lubię wszystkie herbaty,no może oprócz rooibosa;) Smakuja mi szczególnie jeśli je pije w towarzystwie kogoś wyjątkowego-męża…Wtedy moge wypić każda,nawet”posłodzoną” solą,kiedy mąż sie pomylił…..On nie słodzi ,wiec nie wiedzial o pomyłce,a ja dzielnie piłam herbatke ponad godzine.Mąż sie dziwil i w końcu ja spróbował…mieliśmy niezły ubaw….:)

Najlepsza herbata jest pomarańczowa z odrobiną chili spróbujcie bo naprawdę warto!

podobno jak połączymy herbatę czarną z plasterkiem cytryny to wydobywają się takie substancje z tej mieszanki które powodują Alzheimera… przestraszyłam się tym ponieważ uwielbiam gorącą czarną herbatę którą parzę w przezroczystej dużej filiżance i gdy wkładam plasterek cytryny to ona robi się taka jasna a ten smak lekko kwaskowy:) znalazłam sposób by zachować ten smak:D do tej samej ilości czarnej herbaty wrzucam kilka płatków kwiatów hibiskusa po zalaniu wodą herbata nabiera czerwonego koloru i pływają w niej małe kwiatuszki:) śliczny widok a smak zniewalający:) polecam również kwiat hibiskusa z zieloną herbatą:D