Rozdajemy zaproszenia na warsztaty kulinarne. W-wa 17.11.


Często pytacie mnie o warsztaty kulinarne, sama biorę udział w różnych, i tych dla profesjonalistów, i tych dla amatorów, z każdych można wynieść coś ciekawego, a przede wszystkim gotować. A gotuje się zazwyczaj w miłym gronie innych wielbicieli jedzenia. :) Dzisiaj mamy dla Was jedną wejściówkę na takie rodzinne, amatorskie warsztaty "Kuchnia na zimę" organizowane przez Ośrodek Rozwoju Osobistego "Alcha".

Co dla Was mamy

Wejściówkę na warsztaty "Kuchnia na zimę" organizowane przez Ośrodek Rozwoju Osobistego "Alcha". Miejsce: Warszawa, czas: 17.11.2011 (sobota) w godzinach 11:00–14:00. Podczas warsztatów wspólnie będziecie przygotowywać kilka smacznych dań idealnych na zimę.

  • Kasza jaglana z korzennym sosem z gruszek
  • Zupa krem z dyni
  • Zupa rybna
  • Aromatyczna zapiekanka z buraków i ziemniaków
  • Surówka z czerwonej kapusty
  • Tarta z musem z moreli suszonych na słońcu !
  • Pyszny grzaniec z rozgrzewającymi przyprawami korzennymi.

Zimą nasz organizm potrzebuje ciepła, warto więc wybierać posiłki dające więcej energii. Podczas warsztatów dowiecie się też , które dania są rozgrzewające, a które wychładzające itd. Ja ostatnio miałam okazję być na warsztatach kuchni żydowskiej. Miła rodzinna atmosfera, troszkę niezobowiązująca, ale jakże smaczne warsztaty, więc zachęcam Was do wzięcia udziału w zabawie! :)

Alcha mieście się na warszawskiej Starówce. O warsztatach poczytajcie tutaj: http://www.alcha.pl/?page_id=4239, a poza tymi "Kuchnia na zimę", w najbliższym czasie są warsztaty kuchni żydowskiej, sushi, chińskiej sztuki herbaty, kuchni izraelskiej i wiele, wiele innych, poczytajcie na stronach Alchy: www.alcha.pl

Co trzeba zrobić

Napiszcie, jak rozgrzewacie się zimą, jeśli jedzeniem, to jakim? :) Może być zabawnie lub całkiem poważnie! Jeśli nie możecie być na warsztatach w tym terminie, ale chcecie się bawić, to zapraszam również! Dopiszcie tylko, że robicie to dla frajdy. :) Za to pośród pozostawionych komentarzy wybiorę ten NAJ i potem chętnie spotkam się z tą osobą na warsztatach. :)

Czas do soboty 3.11.2012 do północy, wyniki tutaj w komentarzach podam kolejnego dnia.

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 34

Bardzo fajne warsztaty, szkoda, że do Warszawy tak daleko.. :))

Zimą ogrzewam się „pingwinkiem” (czy. termoforkiem;) i pysznymi, zupami-kremami, polecam również placuszki z dyni i białego sera. Dziś próbowałam znaleźć jakieś plusy naszego weekendowego wyjazdu do Kazimierza Dolnego…pogoda absolutnie nie sprzyja spacerom…więc dziś rozgrzewałam się gorącą czekoladą i grzanym winkiem;)

Świetne takie warsztaty , ale ubolewam ,że tak daleko do Warszawy . Powodzenia

Idealne dla mnie (pytałam o warsztaty) ale 17.11 mam kinder party od 11-ej…szkoda ale obiecałam,że będę.

Paulina Stępień

Sylwia no szkoda, ale może jakieś inne warsztaty Ci się spodobają, mam tylko zaproszenie na te, ale jakbyś miała ochotę się wybrać na jakieś inne to polecam

Zimą rozgrzewam się ciepłą kąpielą z olejkami eterycznymi, herbatą z cytryną, gorącym pysznym bigosem mojego taty, ale najlepiej rozgrzewają ciepłe myśli i wtulenie się w ukochanego mężczyznę…. :)

Najlepsze rozgrzewańce? Domowe grzańce! :)
Pół na pół wino z piwkiem doprawione nieprzyzwoitą ilością cynamonu i goździków plus karmelizowane pomarańcze i brzoskiwnie. Poezja, bo te wszystkie aromaty roznoszą się po domu i nie można się im oprzeć:) Wersja świąteczna: domowy eggnogg (lub po mojemu jajcówka;)) jeszcze cieplutki doprawiony kardamonem i chilli. Jeśli te ‚rozgrzewańce’ spożywa się przed kominkiem i pod ciepłym kocykiem, to niepostrzeżenie wkradnie się klimat z Tropików! :D

ps. jeśli dzień ‚po’ wraca klimat Syberyjski to nic nie rozgrzeje lepiej jak gorąca zupa chlebowa z czosnkiem (stara dobra wodzionka!), która przegania wszelkie zimno :)

Mnie rozgrzewa bardzo gęsta i sycąca, aromatyczna, pikantna zupa którą nazywam sycącą zupą, oraz przytulenie się do męża, wskoczenie do łóżeczka iiiiii… takie tam :):) co tygrysy lubią najbardziej :):)

Kiedy jest zimno rozgrzewa mnie… mój piekarnik :) Gdy za oknem iście zimowa pogoda automatycznie nabieram ochoty na domowe wypieki. Uwielbiam te chwile oczekiwania na pyszne, słodziutkie ciasteczka, które wyrastają w moim piekarniku i jednocześnie dają dużżżżoooo ciepełka – zarówno ciału jak i duszy ;) Popijam je kubkiem gorącej herbaty z kardamonem albo mlekiem z wanilią i choćby nie wiadomo jaki mróz szalał za oknem, ja czuje się lepiej niż na wakacjach w tropikach :)

Paulina Stępień

Leno dla Ciebie wejście na warsztaty! :)

  • Lena

HURRRRAAAAA!!!!!! :)))))

Jestem strasznym zmarzluchem dlatego sporo musze kombinować żeby się rozgrzać zima ale mam na to kilka sposobów które nigdy nie zawodzą. Jak wracam do domu zmarznięta to robie sobie gorącą kąpiel z goździkami mlekiem i cynamonem potem wtulam się w mięciutki koc i popijam gorąca czekoladę kakało lub herbatę z cytrynką albo prawdziwy sok z malin od mamy w zależności na co mam ochotę.. zimą często gotuje rosołek z własnym makaronem ..a jeśli stoję na przystanku i czekam długo na autobus to wsiadam w pierwszy pełen ludzi ogrzewam się chwile i wysiadam na następnym..a jak jest ze mną maż to się wtulam w niego od razu robi się cieplej..

A ja właśnie jestem strasznym „zmarźlakiem” i marzę o tym żeby poznać nowe przepisy na rozgrzewające dania. Mam nadzieję, że już niedługo na pytanie co rozgrzewa mnie zimą odpowiem, że aromatyczna zapiekanka albo krem z dynii, których przyrządzania nauczyłam się na warsztatach „Kuchnia na zimę”. Może przy okazji zaimponuję mojej sympatii nowymi zdolnościami kulinarnymi i będę miała jeszcze jeden „element” rogrzewający ;)

Wiatr tnie twarz, płatki śniegu pięknie migocą w świetle latarni lecz niesione mocnym podmuchem wpadają prosto w oczy i napełniają je łzami. Mróz szczypie w nos, dłonie i nogi kostnieją zatem pędzę do domu by włożyć ciepłe, wełniane skarpety i z kubkiem gorącej czekolady w wygodnym fotelu otulić się kocem. Opieram wtedy stopy o ciepły kaloryfer a myśli zanurzam w przyjemnej lekturze. Zerkam przez okno … a niech sypie ;) Gdy jeszcze Ktoś podsuwa mi talerz gorącej zupy zaczynam ciepło myśleć o zimie ;)

Ja rozgrzewam się, gdy za oknem jest mróz, kawałkiem (powoli) świątecznego piernika o pięknym zapachu korzennych przypraw – goździków, cynamonu i gałki muszkatołowej. Do picia lubię czekoladę do picia lub pysznym domowym kompotem, także z rozgrzewającymi przyprawami, z receptury babci :D

Szkoda, że w Warszawie, może kiedyś jakieś we Wrocławiu :) ?

Mnie rozgrzewa żona. Ostatnio – „zarysowanym” samochodem (w ustach kobiety zarysowany brzmi złowrogo). Podam przepis może się przyda: szczypta pośpiechu, niechlujnie zaparkowany Fiat i duży samochód dostawczy z naprzeciwka. efekt końcowy „zarysowane” auto i wyrwany zderzak Fiata, koszt – istotny :-)
albo oświadczeniem że za dobrze gotuję i przechodzi na dietę, albo stwierdzeniem że ja powinienem przejść na dietę…
albo że musiała kupić jakiś ciuszek – nie to że liczę ale chyb biliardowy z kolei :-)
albo że niema w co się ubrać…
albo wywaleniem zakwasu na chleb własnej roboty, który się robił…
Bardzo mnie kocha (z wzajemnością) i rozgrzewających sytuacji nigdy nie zabraknie więc syberyjskie chłody nie straszne :-)
Tak więc serce me gorącym pozostanie bez względu na aurę :-)
PS
Mimo że są to sytuacje z życia wzięte proszę ten wpis traktować z przymrużeniem oka i nie komentować typu: ty męska szowinistyczna świnio…
PS 2
A zresztą jak kto chce

  • Ziutka

Faktycznie, takie sytuacje rozgrzewają na maksa i na całkiem długo :)) Ale szczerze mówiąc wolałabym chyba czasem trochę pomarznąć niż mieć np. „zarysowane” auto z urwanym zderzakiem, hehe ;)

Na rozgrzanie najlepszy jest alkohol

Mnie jest raczej zawsze ciepło, ale to dzięki przytulnej, domowej, rodzinnej atmosferze; wspólnym wieczorze przy kominku, z kubkiem gorącej czerwonej herbaty i porcją upieczonego przeze mnie ciasta – najcieplej robi mi się na sercu, gdy widzę, jak daję innym radość ;-)

sposób na ogrzanie w zimę który mimo lat pozostał we mnie dzieciństwa:
1. trzeba zrobić sobie wieeelki kubas herbaty czarnej z polową cytryny i sokiem malinowym
2. upolować wolną przestrzeń na podłodze w okolicach grzejnika
3. kładziemy się na plecach przodem do grzejnika i układamy na nim zmerznięte stópki
4. od czasu do czasu popijamy magiczny napój (oczywiście w pozycji siedzącej)
5. najlepiej jak w okolicy jest telewizor i lecą w nim bajki disneya :P

ot cały sekret!

W poprzednim poście zapomniałam, się podpisać, więc raz jeszcze:
Mnie jest raczej zawsze ciepło, ale to dzięki przytulnej, domowej, rodzinnej atmosferze; wspólnym wieczorze przy kominku, z kubkiem gorącej czerwonej herbaty i porcją upieczonego przeze mnie ciasta – najcieplej robi mi się na sercu, gdy widzę, jak daję innym radość ;-)
A do tego dochodzi wygodna kanapa i głaskanie miękkiego futerka mojego króliczka!

a w Trójmieście byłaby szansa na takie warsztaty ?? :)

  • Anonim

To byłoby cudowne! W Trójmieście nie znalazłam nic ciekawego. Póki co. Chociaż w Osadzie Wędrowca w Mechelinkach koło Gdyni w przyszłym tygodniu odbędzie sie kurs kulinarny.Więcej informacji na stronie Osady.

Hej. Mnie rozgrzewa ciepła zupka u Teściowej…najlepiej treściwa.
Piszę dla frajdy…bo odpowiedz Marka bardzo Mi się spodobała i mam nadzieję że nadal będzie dogadzał żonie po warsztatach ;) Pozdrawia!

ja to,bym chciał taki warsztat wygrać,ale nie dla mnie tylko dla koleżanki,i zrobić jej niespodziankę :D

oczywiście jest wiele interesujących sposobów na rozgrzanie się zimą, ale ponieważ to blog głownie kulinarny- to może o potrawach.
Ja bardzo lubię zimą zupy- kremy, szczególnie mocno imbirowo- pomarańczowy krem z marchewki- ma tak energetyczny kolor, że już samo to rozgrzewa. Polecam też krem ze szpinaku, zeszłej zimy jadłam go pierwszy raz w warszawskiej restauracji i od tamtej chwili w chłodne dni, chętnie przygotowuję. Oczywiście trudno też zimą obejść się bez malinowej herbaty, dobrej książki i ciepłego kocyka :)

Rozgrzewa herbatka mnie,
Może rozgrzeję i Cię,
Najlepsza jest z cytrynką,
Taką kwaśną witaminką.
Na poprawę humoru,
Po powrocie z chłodnego wieczoru,
Do herbatki biorę miseczkę
Pysznej owocowej sałatki.
To za mało by poczuć,
Aby się dobrze ogrzało.
Muffinka kokosowo – malinowa,
Równie ważna jak sprawa narodowa. :)
Doskonała do ogrzania,
I do mnóstwa radości czerpania.

Mmm mnie zimą rozgrzewa…
Stukot serduszka mojego maluszka,
jak z cynamonu i jabłuszka z zapałem wcina pysznego placuszka!
Zziębniętej przyjaciółki uśmiech od uszka do uszka,
gdy nalewam jej grzane wino do glinianego garnuszka ;)
No i zaciągnięcie mojego faceta do łóżka,
kiedy po kolacji przy kominku szepce mi szaleństwa do uszka…

Zimą między różnościami w mojej kuchni obowiązkowo znajdują swoje miejsce:
imbir, który dodaję do kompotu z jabłek;
sok z malin, bez którego nie obejdzie się w zimie moja herbatka;
miód, przepysznie smakujący we wszelakich ciastach;
czosnek, którym przyprawiam wielki gar żuru;
goździki, bez których grzaniec nie smakuje tak dobrze;
tymianek, dodający smak potrawom mięsnym;
rozmaryn, dla urozmaicenia smaku domowych wędlin;
kminek, którego niektórzy tak nie lubią;
cynamon, który wzbogaci smak pieczonych jabłek;
pieprz kajeński, który znajduje miejsce w moich sosach;
kardamon, którym udoskonalam smak kawy ;
papryczka chili, którą dodaję do gorącej czekolady (wg Waszych wskazówek )
Oprócz tego dużo miłości i marcepanowa tarta ze śliwkami!
GORĄCO wszystkim polecam!

Zimą lubię… Gęstą grochówkę pachnącą majerankiem i wędzonką. Boeuf bourguignon, który, wbrew nazwie, u mnie jest z wieprzowiny:) Pieczone pierogi z ciasta drożdżowego wypełnione kapustą z grzybami – nie tylko na Święta. Domowe wino z czarnej porzeczki – ciężkie, cierpkie, aromatyczne, podane na gorąco z miodem, korzeniami i plastrem pomarańczy. Mocną, czarną herbatę z odrobiną soku malinowego – albo może z domową nalewką wiśniową z nutą korzennych przypraw? A gdy przemoczona wrócę z sanek (bo czemu by nie), napiję się gorącego mleka z miodem i wanilią albo… piekielnie ostrej i słodkiej jednocześnie nalewki malinowej z chilli;) I wezmę na kolana kota, taki mruczący kłębek też świetnie rozgrzewa. Prawie wszystkie – poza grzańcem, oczywiście – dania proponowane na warsztatach są dla mnie nowe i pozwoliłyby odkryć smaki i połączenia, których nie mam odwagi spróbować w codziennym gotowaniu. Zupa z dyni? Zapiekanka z buraczków? To może być wspaniała przygoda! Zwłaszcza, że (poza tartą) proponowane dania zapowiadają się bezglutenowo, co jest dla mnie niezwykle istotne. Pozdrawiam – oczywiście ciepło – znad gryczanego ciasta z jabłkami i miodowym karmelem:)

Jak myślę o zimie, mam „przed oczyma duszy mojej” pomarańczę i goździki. Duet nie do pobicia! Do tego jeszcze zielona herbata i jest nam barrrdzo ciepło. Uwielbiam kiedy w całym domu pachnie pomarańczą, siadamy wtedy wszyscy razem, całą rodziną przed stołem i gramy w Scrabble. Nie jest ważne kto wygra, mimo że to miłe, ale najmilsze jest wspólne spędzanie czasu.

No nie.. szkoda, że nie miałam neta, przegapiłam taką szansę… :(