Rozdajemy bilety do kina „Faceci od kuchni”. W-wa 4.07


Kto chętny na wycieczkę z nami do kina na "Faceci od kuchni"? :) Mamy dla Was 5 zaproszeń podwójnych do kina na środę 4.07. Warszawa. Zadanie proste, miłe i kulinarne, kto chętny, śmiało. :)

Co dla Was mamy

Mamy dla Was 5 (pięć) podwójnych zaproszeń do kina Atlantic w Warszawie na środę 4.07 na film "Faceci od kuchni". :) Przy okazji będzie nam miło się z Wami spotkać!!!

Film zapowiada się suuuper!

Alexandre Lagarde (Jean Reno), uznany w całym Paryżu mistrz kuchni, cierpi na brak kulinarnej weny. Choć prowadzona przez niego restauracja jest niczym Luwr wśród muzeów, a goście muszą oczekiwać na stolik, Alexandre wpada w nie lada tarapaty. Nowy właściciel restauracji planuje zastąpić dotychczasowe menu rewolucyjną, znacznie tańszą kuchnią molekularną. Na miejsce Alexandra czyha niejeden młody kucharz, a on sam stoi przed bardzo trudnym wyborem. Albo dostosuje się do nowych zasad, albo zawalczy o to, co najbardziej kocha. Na szczęście na jego drodze stanie niesforny, ale bardzo zdolny Jacky Bonnot – człowiek, który potrafi ugotować wszystko.

Faceci od kuchni
Faceci od kuchni

Co trzeba zrobić

Napiszcie, czy i co lubicie podjadać w czasie filmu, czy to w domu, czy kinie, czy robicie coś samodzielnie na seans domowy, a może jadacie popcorn z czekoladą itd. :) Niech będzie śmiesznie lub poważnie. Liczba komentarzy dowolna, jeśli ktoś chce się po prostu pobawić, ale nie może być w tym terminie w Warszawie, to dopiszcie to proszę. :)

Pamiętajcie, że zaproszenia są do Warszawy na 4.07.2012 tj. środa, to jest pokaz przedpremierowy w godzinach wieczornych (po 20:00). Film "Faceci od kuchni".

Czas od teraz 28.06. do niedzieli 1.07.2012 do północy, w poniedziałek wyniki, a w środę spotykamy się w kinie. :)

To kto chętny do kina razem z nami? :))

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 40

  • Agnieszka z Facebooka

Szkoda że wawa :cc

Agnieszka no tym razem Warszawa :)

  • Greta z Facebooka

ja:)

Greta no to czekamy, już nie możemy się doczekać wyboru a potem spotkania! :D

  • Piotr z Facebooka

Gdybym nie miał do Warszawy 444km to z miłą chęcią :)

W domu podczas oglądania filmu lubię podjadać chipsy zrobione z własny sosem (2 łyżki jogurtu i 2 łyżki majonezu plus sos sałatowy ziołowo -czosnkowy) mniam.
Albo robimy z siostra makaron szpinkawy z sosem. Polecam :))

  • Agnieszka z Facebooka

W domu podczas oglądania filmu lubię podjadać chipsy zrobione z własny sosem (2 łyżki jogurtu i 2 łyżki majonezu plus sos sałatowy ziołowo -czosnkowy) mniam.
Albo robimy z siostra makaron szpinakowy z sosem. Polecam :))

W kinie nigdy nic nie jem,lubię za to wypić dobrą mrożoną herbatę,ale knajpianą,nie supersłodką-butelkową ;). W domu zaś w zależności od fillmu królują w ramach przekąsek:bądź to migdały w czekoladzie, pistacje ,ale tylko te irańskie,solone migdały, nerkowce (świetne z czerwonym winkiem pół/wytrawnym) bądź prażony,solony słoneczik z patelni z tajemniczą przyprawą szefa kuchni ;-). Do dogmy wystarczy dobre cierpkie wino i oliwki bez zbędnych nadzień. Do niektórych filmów aż proszą się chipsy z obierków ziemniaczanych i marchewkowych, a hitem gości zdecydowanie jest zestaw: hummus i pasta z groszku zielonego z miętą ,w których macza się surową marchewkę,kalarepę (pycha),ogórka, chlebki pita lub czosnkowe podpłomyczki. Ja lubię także roladki z ciasta francuskiego ze szpinakiem i ciemnymi oliwkami posypane sezamem :). A przy filmach na smutno lub kobiecych wieczorach zdarzają się i lody z sosem „belgijskim” i kawałkiem brownie. Jednym słowem ROZPUSTA :).

SER ŻÓŁTY w kostce! do tego ketchup w drugą dłoń i seans domowy na wypasie ;) od biedy ujdzie też w plastrach, jednakże wtedy zalecam ketchup w słoiku, aby się nie upaprać! :D

seans kinowy = napój litrowy :)

o jak fajnie! Ale czekam do następnej okazji! 4 lipca skaczę w Poznaniu na koncercie Faith No More :):)

  • Aleksandra z Facebooka

no właśnie.. gdyby nie moje 550km to byłabym bardzo chętna.. Ale i tak życze miłego seansu ;-))

  • Agnieszka z Facebooka

bardzo chetnie ale poczekam az bedzie jakis seans w Lodzi ;) Pozdrawiam

  • Barbara z Facebooka

ja jadlam gotowana salate lodowa- prawie jako kapusniak….wysmienita:)

Uwielbiam podjadać popcorn karmelowy!! :)) Pierwszy raz spróbowałam go w multikinie, a później nauczyłam się go sama robić w domu ;)) Rozpływa się w ustach :))

W kinie nie jadam i nie piję (bo nie lubię opuszczać seansu żeby udać się do ustronnego miejsca ;), chociaż kiedyś dawno dawno temu każdej wizycie w kinie towarzyszyły Kamyczki –> mniam mniam mniam :)
A w domu to co innego :) Pełen wypas w postaci np nachosów z ostrym dipem plus piwko ;)
Albo jeszcze większy wypas w postaci białego wina i zestawu serów;)
Albo nawet lody i… lody… i lody :) np własnoręcznie zrobiony najłatwiejszy w świecie sorbet cytrynowy (cukier puder rozpuszczony w wodzie, zagotowany ze skórką z kilku cytryn, do tego sok z tych wszystkich cytryn i odrobina cytrynówki, a potem po ostudzeniu wystarczy zamrozić) lub najłatwiejsze na świecie lody bananowe, które wczoraj pierwszy raz zrobiłam :)

Jakoś to już tak jest, że przyjemności chce się multyplikować i do dobrego filmu trzeba dorzucić dobre towarzystwo i dobra zagrychę ;)

Moim faworytem prócz popcornu z masłem :P są oczywiście ” orzeszki” :) ale nie te kupione w sklepie z solą :) nie wiem ile z Was pamięta przywożone z byłego ZSRR patelnie z foremkami , były tam grzybki, domki, orzeszki etc.. Ciasto kruche a wypełniam przeróżnymi nadzieniami, bądź krem kawowy, bądź lemon curd, krem makowy … pomysłów jest wiele w opcji dla leniwych same orzeszki oczywiście nie można zapomnieć o dodaniu aromatu wanilii lub migdałowego:) to wciąga spróbujcie patelnie cały czas do kupienia choćby w serwisie Allegro:) Smacznego

jeżeli seans w domu to oczywiście popcorn dużo coli choć czasami mam ochotę po prostu na świeże owoce :) lecz kiedy ide do kina to oczywiście tak jak koleżanka wyżej zajadam się popcornem karmelowym jest po prostu boski :D

W kinie to lubię standardowo podjadać popcorn lub nachosy z sosem serowym. W domu przygotowuję marchewki z sosem czosnkowym lub paluszki serowe z francuskiego ciasta i jakieś zdrowsze ziarenka :)

  • kuchenny bałagan

Ten anonim to ja, więc powtórzę ;)
W kinie to lubię standardowo podjadać popcorn lub nachosy z sosem serowym. W domu przygotowuję marchewki z sosem czosnkowym lub paluszki serowe z francuskiego ciasta i jakieś zdrowsze ziarenka :)

  • Klaudia fejsbukowa

Moją popisową podgryzką jest zacne połączenie ostrej papryczki i cynamonu, który ląduje na tradycyjnym popcornie (technike jego przypalania opanowałam do perfekcji :P). Jeśli zaś akurat jestem na diecie pogryzam chipsy warzywne (marchewka czy też seler), które przygotowuję samodzielnie każdorazowo obtaczając je w różnych kombinacjach przyprawnych (przyprawowych?) oraz oliwie z oliwek. Żaden horror z takim zapleczem nie jest mi straszny :)

Jestem nałogową chipsomaniaczką, nie potrafiłam nigdy wysiedzieć w kinie bez chipsów. Może to mało oryginalne, ale tak właśnie było. Teraz staram się walczyć z tym nałogiem, bo w moim przypadku dochodziło już do maniactwa. Ostatnio podałam zamiast tego cudnego przysmaku coś innego, frytki z cukinii z bułką tartą i keczupem i pyszną fasolkę szparagową, całkiem całkiem. Dziś natomiast będę świętować obronę swojej pracy licencjackiej i zamiast chipsów podam pieczone ziemniaczki z tymiankiem i papryką – żeby choć trochę tą papryką nawiązać do laysów :D, pewnie znajdzie się też dirt cake. Nie mówiąc już o tym, że odkąd odkryłam Was Kotlecie, zaczęłam kombinować, uczyć się gotować i obsesyjnie myśleć, co by tu pysznego upichcić. Kocham Was :)

ohh jaka szkoda że w Warszawie ;[

Kino jest fajne, jak są fajne filmy, jak „Faceci od kuchni”.Lubie przy oglądaniu filmu jeść popcorn i pić coca-colę. Kino jest fajnym wypoczynkiem od rzeczywistości…

Jean Reno – jeden z moich ulubionych aktorów!!!!! :)

A co lubię podjadać podczas filmu? wszystko! :P Chrupki flipsy, lody, ciasto, grillowane smakołyki, nawet zwykły obiad! :D Kiedyś byłem uzależniony od nasion słonecznika, ale na szczęście udało mi się zwalczyć ten wstrętny nałóg :P

Rzecz jasna do podjadania najlepsze są rzeczy, które można jeść „bezwzrokowo” ;-)

Fajnie się czyta komentarz Uli [ zaczytałam się ]

Jestem bardzo chętna, lubię jeść po prostu Gumisie:)

Odpowiedź na pytanie czy w ogóle lubię coś podjadać w czasie filmu w moim przypadku jest dosyć oczywista: zawsze znajdę sobie coś mniejszego lub większego do pochrupania czy przekąszenia. Niestety zdarza mi się, że rzecz nie kończy się na jednej potrawie. W każdym razie staram się pilnować. W domu lubię zjeść lekką kolację, którą zostawiam sobie do startu filmu. Np. serek wiejski z pełnoziarnistymi waflami ryżowymi czy musli złożone z płatków owsianych, cornflakes’ów, bakalii. Chipsów staram się ostatnio wystrzegać, a jeśli najdzie mnie już ochota do chrupania, wybieram lżejsze pieczywo chrupkie – wszystko zależy od sytuacji. Co do kina, dawno nie byłam, ale nie ukrywam że popcorn + film na dużym ekranie to dla mnie bardzo dobry zestaw. Nauczyłam się jednak, że lepiej wziąć mniejszą porcję, a nie opychać się ogromnym kubłem maślanej przekąski, nie warto :) Pozdrawiam Was serdecznie :)

Chipsy? nie lubię chipsów, popcornu ani orzeszków także nie jadam. Natomiast słodkości uwielbiam. I to one dominują w menu podczas seansów filmowych czy to w domu czy w kinie:)
Gdy z mężem w końcu uda nam się zaplanować seans filmowy towarzyszy temu wydarzeniu słodka uczta dla podniebienia ;). Dzień przed tym debatujemy na co mamy ochotę i co by tu dobrego przekąsić. W dzień seansu przygotowujemy smakołyki i z upragnieniem zasiadamy do oglądania i pałaszowania.
A co pałaszujemy? To zależy od nastroju.
Gdy wybieramy komedię romantyczną nastrój także jest romantyczny, zapalamy świece a do picia wybieramy wino. Do wina oczywiście coś słodkiego: były już gofry z bitą śmietaną i owocami, sernik na zimno, szarlotka z lodami..wszystko domowej roboty. A ostatnio z okazji imienin mojego męża, odważyłam się na zrobienie torcika bezowego..był pyszny! A film tak nas wciągnął, że zjedliśmy cały. A może to był tylko pretekst ;).
Przy kinie akcji, do picia towarzyszy nam herbata z czajniczka z dodatkiem pomarańczy i żurawiny:) i oczywiście coś słodkiego! Ostatnio były muffinki truskawkowe a wcześniej marchewkowo – ananasowe. Uwielbiam te nasze wieczorne seanse: dobry film, dobry mąż i coś dobrego do zjedzenia. Czego chcieć więcej..
[img]http://kotlet.tv/wp-content/uploads-comments/mufinka.jpg[/img]

W kinie uwielbiam zajadać się w nachosach z sosem barbecue.

W domu małe przekąski typu:
– krążki cebulowe,
– koreczki warzywne,
– ziarna słonecznika lub dyni,
– albo po prostu warzywa (marchewka pokrojona w słupki).

Oj, podniebienia mamy z moim facetem wybredne :) Dlatego przed oglądaniem filmu, jak mamy wenę, to gotujemy… Ostatnim naszym pomysłem było gnocchi z piersią kurczaka w sosie śmietanowym z dodatkiem suszonych pomidorów- danie proste, nie za drogie, ale odrobinę pracochłonne( przez to gnocchi!!! bo wiadomo, jak facet lubi zjeść to duża ilość musi być ;)) Logiczne, że na seans domowy, bo szalonym pomysłem byłoby zabranie takich pyszności do kina… Oczyma wyobraźni, jak w nie najgorszym horrorze, widzę zbliżające się twarze pozostałych widzów siedzących z nami w kinie i próbujących odebrać nam nasz posiłek ;)
Gdybyśmy mogli przyjechać to w ramach moich urodzin może mój luby zdobyłby się na gest i przyjechał z tortem ;) Kto go tam wie… ;)
A tak na poważnie, to biorę udział w zabawie z czystej przyjemności, nie bierz mnie pod uwagę przy rozdawaniu biletów. Chyba, że mogę wygrać bilet do siedleckiego kina, to z szaloną chęcią przyjmę! ;) Pozdrawiam serdecznie :)

Ja uwielbiam podjadać podczas seansu, niezależnie czy w kinie, czy w domu. Jeżeli chodzi o to, co lubię to zależy ;) :
klasycznie popcorn i cola,
czasem jest to pizza (robiona z Waszych kotletowych przepisów) zwykle hawajska,
często także jest to suszona kukurydza, którą ubóstwiam :D
lubię także zajadać różne słodycze : poczynając od tych kupnych, np. czekolada, kończąc na deserach z Waszej strony, np. light brownies (jest rewelacyjne!) :D

cieplutko pozdrawiam :D

a! i jeszcze prażony słonecznik, bez którego nie może się nikt objeść w moim domu :D

W kinie to albo coś do picia tylko, albo jakieś chipsy, paluszki lub orzeszki. A w domku to nachosy z domowym sosem serowym, albo paluszki z ciasta francuskiego, z parówką i żółtym serem, albo ze szpinakiem i serem pleśniowym. Do tego oczywiście coś słodkiego, bo jak to zawsze powiada mój ukochany: Mam dwa żołądki :D Na rzeczy normalne i słodkości :) A jak są takie upały to lody polane świeżym musem z truskawek lub kiwi, a najlepiej jedno i drugie plus bita śmietana… Mniam :D

Ja zawsze na każdy seans filmowy dzień wcześniej robię faworki. Może nie jest to najzdrowsze ale jakie smaczne. Kształty przeróżne, od klasycznych po figury geometryczne. Dodatkowo do tego robię sosy do wyboru i w zależności na jaki film idę to czekoladowy, borówkowy lub truskawkowy. Trochę czasu to zajmuje ale jaka frajda z oglądania filmów. Dzięki tym przysmakom każdy pokaz filmowy ogląda się o wiele lepiej.

Pozdrawiam i polecam

Prawie tradycyjnie. Lubię jeść słony popcorn z roztopioną czekoladą mleczną, niestety grozi to ubrudzeniem w wydaniu high level , ale ile frajdy i super połączenie dwóch standardowych smaków.

Aaaa! no a w zdrowszej wersji, kiedy „bywam” na diecie to pokrojone w słupki warzywa ( seler, marchewka, ogórek, papryka, rzodkiewki) z dipem czosnkowo-miętowym z jogurtu greckiego.

ooooooooo i truskawy w czekoladzie! rety, aż mi się jeść zachciało a tu taka późna godzina :)

Jeżeli zabieramy się do oglądania filmu z przyjaciółmi w domu to zazwyczaj gotujemy jakiś obiad. Ostatnio udało nam się zrobić Waszego kurczaka w winie z domowymi frytkami. Jeżeli nie mamy siły gotować (a tak czasem też jest), jemy jakieś śmieciowe żarcie, typu chipsy z jakimś sosem, żelki-pianki. A gdy sama oglądam (zazwyczaj jakąś komedię romantyczną), zaopatruję się w nuttellę i wino, czasem jakiś owoc kwaśny żeby złamać smak :D. W kinie osobiście nie jem nic. Nic bardziej mnie nie drażni ni odgłos popcornu, no chyba ze ktoś robi to umiejętnie cicho. Ewentualnie skuszę się na mieszane m&m’s, ale to już raczej z czystego łakomstwa :).
(P.S. dołączam zdjecie kurczaka w winie :D)
[img]http://kotlet.tv/wp-content/uploads-comments/Kopia20120605_002-1.jpg[/img]

Jak jest to zaplanowany domowy seans z przyjaciółmi to lemoniada homemade i „orzeszki” z suszonej (namoczonej, ugotowanej a na końcu do piekarnika na 20 minut) ciecierzycy paprykowe, słone i na słodko.

Pożywna strawa dla mojej duszy to ambitne dzieło filmowe napełniające moje wygłodniałe zwoje mózgowe endorfiną w akompaniamencie beztroskiej, niewinnej radości. Dodając do tego wykwintnego dania atakujące ostrością i adrenaliną moje kubki smakowe pikantne chipsy o smaku papryczki chilli odbywam podróż do świata mnożących się emocji w ułamku sekundy, a rumieńce wywołane przez niebiańskie doznania otulają mnie po czubki uszu… Chipsy to mój najlepszy kompan na maratony filmowe ;)