Recenzja książki „Nakarm mnie” Billa Grangera


Często pytacie, skąd czerpiemy przepisy. Trudno o jednoznaczną odpowiedź, bo wiele przepisów powstaje spontanicznie, inne są "rodzinne", ale na pewno wiele dają nam książki. Uwielbiam oglądać książki kulinarne, czytać przepisy lub po prostu podziwiać fotografie. I nawet jeśli potem nie przygotowuję dania zgodnie z opisaną recepturą, to stanowi ona fantastyczną inspirację.

Postaram się przybliżyć Wam część naszych książek (a mamy ich wiele), ale zacznę od tej najnowszej, która dopiero co przyjechała do naszego domu. Jest to "Nakarm mnie" Billa Grangera.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Muza, wydana jest bardzo ładnie i muszę przyznać, że czyta się ją i ogląda z wielką przyjemnością. Lubię gruby papier i kolorowe fotografie. A fotografii jest dużo i oczywiście pobudzają kulinarną wyobraźnię. Ale tym, co najważniejsze w takiej książce, są oczywiście przepisy. :)

Zanim zabrałam się za pisanie recenzji "Nakarm mnie", przetestowałam kilka wybranych przepisów (niebawem pojawią się na kotlet.tv) i każdy z nich był strzałem w dziesiątkę. Aromatyczna zupa marchewkowa z nutą orientu, miękki chleb bananowy, który posmakował mojemu Mężowi, czy kotlety wieprzowe z orzechami. Uwiódł mnie też torcik czekoladowy z malinami. Rewelacja!

Każdy przepis był inny, a jednocześnie każdy wyszedł świetnie. Dlatego mogę Wam śmiało tę książkę dzisiaj przedstawić. Przepisy są ciekawe, prócz prostych, są i takie bardziej wyszukane, a jednocześnie nieskomplikowane. Zaskoczyło mnie wiele fajnych pomysłów na łączenie smaków, a niektóre przywodziły na myśl proste dania, troszkę zapomniane.

Książka jest ciekawie podzielona: pomysły na śniadanie znajdziecie w części o nazwie "pobudka", przepisy na dania niedrogie i szybkie w działach "ograniczony budżet" czy "szybki posiłek", a zawartość "rodzinnego obiadu" jest chyba oczywista. Największą słabość mam natomiast do działu "słodkie marzenia". Wymieniać wszystkich nazw nie będę, ale taki podział książki bardzo mi się spodobał.

Wspomniałam Wam już o książce, a nawet o przepisach, to może czas na autora. Jest nim Bill Granger, australijski restaurator, który zdobywa coraz większą popularność. I jak sam pisze: "(...) w dzisiejszym świecie, w którym tempo życia ciągle rośnie i z trudem ogarniamy nasze sprawy, czas na przygotowanie posiłków i dzielenie się nimi może zostać odsunięty na drugi plan. Ale nie musi (...)". Mi się bardzo takie podejście podoba, jest mi bliskie, bo często żyję całkowicie na wariata i bez chwili wytchnienia.

W gotowaniu znajduję ogromną przyjemność, a kiedy nie gotuję, to nawet w przelocie lubię wertować książki o gotowaniu. I ta książka to w mojej kuchennej biblioteczce kolejna pozycja, do której na pewno będę zaglądać. :)

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 8

kazy lubi obrazki:):):):)szczegolnie te smaczne!!!hihi swietne przepisyyyy!!!!!

Ogladalam te ksiazke bedac ostatnio w Empiku i nawet zastanawialam sie czy ja kupic. Nie wiem czemu ale odlozylam ja z powrotem na polke. A szkoda, bo Twoja recenzja zachecila mnie teraz jeszcze bardziej do jej kupna. Moze wiec nastepnym razem :)

I jeszcze jedno: czy moge prosic o przepis na te pyszne czekoladowe ciasto z malinami? :))

Majka w najbliższych dniach będą te wspomniane przepisy :) dzisiaj zupa z marchewki, ale może jeszcze dzisiaj dam radę wstawić przepis na to ciasto, a najdalej jutro. Serio jest obłędne :)
Zresztą myślę, że to fajny pomysł, zobaczysz sobie kilka przepisów a to daje najlepsze pojęcie o książce :)

Kochani a kiedy będzie przepis na ciasto czekoladowe z malinami? Wygląda apetycznie i chciałabym go wypróbować.

jak ona chujowo mowi , ale gale by zrobila hehehehee

Bardzo fajna książka