Po świątecznym czasie łakomstwa zostało nam w lodówce jeszcze sporo różności, w tym pasztet. I o ile lubię pasztet bardzo, to jedzenie go dzień w dzień sprawia, że mam go troszkę dość. Stąd szalony pomysł przerobienia pasztetu na inne danie niż tylko w roli na kanapki. Tak powstało ravioli z pasztetem. I wiecie co? To jest strzał w dziesiątkę!
Ravioli z pasztetem tak nam posmakowało, że kolejnego dnia znowu mieliśmy taki obiad. Dodatkowo podsmażyłam na tłuszczyku z cebulką. No super danie wyszło. Takie ravioli można też z powodzeniem do barszczu czerwonego zaserwować.
Zrobienie sporej porcji zajęło mi mniej niż godzinkę, a ravioli narobiłam niezłą górkę. Wszystko zjedliśmy. Co do ostatniej sztuki i pomyśleć, że to troszkę tak z desperacji powstało tak pyszne danie :-) Polecam wszystkim. Smacznego.

Ravioli z pasztetem










