Kompot z suszu to obowiązkowa pozycja na wigilijnym stole. Mam ogromną słabość do tego napoju, a poza tym poprawia trawienie po wielkim obżarstwie. Wigilijny kompot z suszu musi być i już :)
W każdej rodzinie robi się go troszkę inaczej, u mnie na przykład dodaje się świeże jabłka zamiast suszonych, pozostałe owoce są zaś suszone. A co to za owoce? A no śliwki, wędzone gruszki, troszkę rodzynek i daktyli. Czasem do kompotu wpadają też suszone morele. Z przypraw cynamon i goździki, odrobinka cukru waniliowego i zwykły cukier. I w zasadzie to wszystko sprawia, że ten kompot tak lubię.
Bez kompotu wigilijnego nie ma Świąt :) Uwielbiam jego zapach, taki pełny, lekko wędzony i słodki. Pycha! A po wypiciu kompociku każdy może dostać miseczkę owoców z kompotu i je sobie zjeść ;) Smacznego!

Wigilijny kompot z suszu




