Tyle nazw, a jeden przysmak. Dla mnie to po prostu Tridle, tak je nazywam, bo wymówienie czeskiego Trdlo jest dla mnie trudne :) Trdlo czy jak kto woli Staroceske Trdlenik to najlepszy przysmak jaki kiedykolwiek jadłam. Zajadałam się nim trzy lata temu podczas Sylwestra, który spędzaliśmy w Pradze. Zajadałam to mało powiedziane, ja się obżerałam. Od tamtego czasu dla tridli zwariowałam i co chwilę męczyłam Męża byśmy koniecznie znowu do Czech zawitali.. na Trdlo oczywiście! :)
Nie pamiętam by coś równie mnie swym smakiem oczarowało. W tym roku niewiele brakowało, a znowu byśmy świętowali koniec roku w Pradze, tak się jednak poukładało, że nie dojdzie to do skutku. Cóż więc robić, trzeba Trdlo zrobić w domu :) Muszę wspomnieć w zasadzie co to jest to Trdlo.
Trdlo to czeski drożdżowy przysmak, sprzedawany głównie podczas okresu Świątecznego na straganach. Jest wypiekany na “żywym” ogniu na takich tubach czy jak kto woli wałkach (chyba nawet od tego jest ich nazwa). Są zrobione z drożdżowego ciasta i są mocno obtoczone w cukrze, cynamonie a czasem orzeszkach. Najlepsze na gorąco.



