Pierwszy raz pielmieni syberyjskie jadłam w “Babuszce” na warszawskiej ulicy Kruczej. W “Babuszce” serwują dania z kuchni rosyjskiej. Odkąd zagościłam tam pierwszy raz na babskie ploty, to jak tylko mam okazję to właśnie to miejsce odwiedzam. Pielmieni podają tam pyszne, z gorącym rosołkiem i śmietaną… zresztą tak mnie oczarowały, że teraz robię je sama, w domu.
A pielmieni syberyjskie to takie malutkie pierogi z mięsem, malutkie bo wycina się je kieliszkiem. Od zwykłych pierogów mięsnych różnią się nie tylko rozmiarem, ale też farszem. Pielmieni nadziewa się surowym mięsem mielonym, może być wołowe, wieprzowe albo wołowo-wieprzowe. Te ostatnie, mieszane, to właśnie pielmieni syberyjskie.
Podczas gotowania z mięsa wydziela się bulionik i to jest właśnie pyszne w pielmieni, że skrywają pyszne aromatyczne nadzionko. Jako że pierwszy raz jadłam je podawane w rosole ze śmietaną, to właśnie tak serwuję je w domu. Pielmieni są wyjątkowo aromatyczne i niesamowicie pyszne. Każdemu polecam je spróbować.
Ilość porcji: dla 3- 4 osób
Składniki
ciasto:
- 2 szklanki mąki
- ponad 1/2 szklanki wody
- jajko
- sól
farsz:
- 300 g mięsa mielonego woł-wieprz.
- cebula
- łyżka masła
- szczypta gałki muszkatołowej
- sól, pieprz
plus:
- śmietana 18 %
rosołek warzywny awaryjny
(tylko jeśli brakuje rosołu prawdziwego)
- pęczek włoszczyzny
- cebula
- 1 kostka bulionu warzywnego
Zobacz jak zrobić pielmieni syberyjskie -- film
Przygotowanie -- wersja ilustrowana
Inne przepisy na: Kuchnia rosyjska, Pierogi
Zobacz również
|
|
|
|

Pielmieni syberyjskie














Lubie takie klimatyczne knajpki ;) Co prawda w “Babuszce” nigdy nie byłam (bo gdzie mi z Bielska-Białej do Warszawy) ale i u mnie w mieście można znaleść mnóstwo uroczych miejsc.
Piękne są te pierożki :) Szkoda tylko ,że z mięsem :)
pielmienie mają zupełnie inny kształt, który jest ich najważniejszym elementem. Polecam zakupić formę:)
nie, nie kształt jest najważniejszy a smak :) w pielmieni to smak się liczy, bo właśnie ten bulionik z ugotowanego mięsa jest prawdziwie pielmieniowy :) a co do kształtu… ja właśnie takie jadłam i takie znam.
To bylo to !
W tesknocie za moim ulubionymi pierogami pokusilam sie na ten przepis.
Robilam je juz dwa razy , i za kazdym razem znikly ! Moj maz spalaszowal wszystkie , a to ja przeciez tak tesknie za pierogami …………
ehhh trzeba bedzie znowu sie pokusic ………i szybciutko zjesc :)
Mexykanka ale fajnie, ja je też uwielbiam, cieszę się, że Ci i mężowi posmakowały :) bardzo! pozdrawiam