Jak robić zakupy z dziećmi


Jednym z największych wyzwań dla rodziców wydaje się wyprawa do sklepu, w którym oczy małego dziecka wabią kolorowe opakowania towarów, w dodatku rozlokowanych specjalnie tak, by kupujący, w drodze pośród półek i w kolejce do kasy, na nie spojrzał. Jeśli chcemy wyrobić w naszym dziecku, czyli przyszłym świadomym dorosłym, właściwe dla zdrowia odruchy, to musimy je nauczyć omijania takich sklepowych pokus.

Nie jest to zadanie proste, ale dzisiaj postaramy się podpowiedzieć, jak robić zakupy z dziećmi tak, aby były przyjemne.

Najpierw warto sobie uświadomić, że dwu- czy trzylatek, a nawet przedszkolak widzi tylko kolorowe opakowanie. Dziecko nie wie, co jest w środku, dopóki MY mu tego nie powiemy. To MY odróżniamy czekoladę od paczki suszonych warzyw, czy cukierki od torebki z soczewicą. Dlatego, że wiemy jak te produkty wyglądają i dlatego, że umiemy czytać. To bardziej nas niż dzieci, wabią napisy i zachęty na opakowaniach. Oczywiście, dzieci szybko się uczą i gdy już poznają opakowanie, zapamiętają, co w nim jest. Mają swoje ulubione produkty, ale też chcą eksperymentować, spróbować czegoś nowego. W ten sposób poznają świat. Niemowlaki wszystko wkładają do buzi, bo właśnie poprzez zmysł smaku i dotyku (bardzo wrażliwych u człowieka warg) poznają otoczenie.

Ale choćby ze względu na zasoby finansowe, większość z nas nie może sobie pozwolić na kupowanie i próbowanie wszystkiego. Jako rodzice, osoby już dorosłe i świadome konsekwencji własnych czynów, musimy sobie uzmysłowić, że systematyczne kupowanie tego, co „wpadnie w oko”, rodzi nawyk, który w dorosłym życiu może zaowocować rozrzutnością, zakupocholizmem i nadmiernym konsumpcjonizmem.

Poza tym wiemy, że niektóre z dostępnych na sklepowych półkach towarów, są dla naszych dzieci nieodpowiednie, choćby ze względu na skład. I to powinniśmy im powoli uświadamiać. Dzieci nam ufają i najczęściej wierzą, bez naukowego analizowania takich czy innych tez. Informacja, że coś jest niedobre, będzie dla dziecka wiarygodna.

Jeśli towarzyszące nam w sklepie dziecko (nie zawsze własne), ma zwyczaj namawiania do kupowania różnych różności, trzeba przed wyprawą trochę popracować. Można z tym młodym człowiekiem omówić listę zakupów i zaznaczyć, że niczego więcej nie kupimy. A jeśli mamy czas, to narysować, lub pokazać dziecku na obrazkach (np. na monitorze), co mamy „upolować”. W sklepie bawimy się w poszukiwanie towarów z listy zakupów. Za każdy produkt niefigurujący na liście zakupów dostajemy „krechę”, punkt ujemy (nazwa dowolna). Jeśli nie mamy żadnej „krechy”, to w nagrodę np. idziemy na plac zabaw itp.
A jeśli nam samym coś w oko wpadnie podczas tych zakupów – hmmmm – tym razem rezygnujemy – zdrowie i szczęście dziecka jest ważniejsze!

Wszyscy o tym wiedzą, ale wspomnieć wypada. Jeśli dziecko podczas pobytu w sklepie wpadnie w histerię (bo coś chce koniecznie dostać), wówczas na to nie reagujemy, a jeśli jest bardzo źle, to zabieramy dziecko i ze sklepu wychodzimy – niestety bez zakupów. Poddanie się będzie w przyszłości skutkowało ponownymi wybuchami tego typu.

I jeszcze ostatnia uwaga – nie jest w dobrym tonie spożywanie towaru w sklepie, przed zapłaceniem za niego. A poza zasadami dobrego wychowania, trzeba pamiętać, że gdy o takim zjedzonym produkcie zapomnimy, gdy zbraknie nam pieniędzy lub gdy nie będzie można pobrać pieniędzy z karty (bo np. połączenie z bankiem się urwie), to posądzą nas o złodziejstwo. Lepiej na parę minut powściągnąć łakomstwo.

[dietetyk]

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 15

sorry, ale co tymożesz wiedziec o zakupach z dziecmi?

Paulina Stępień

Alicjo tzn? artykuł jest napisany przez dietetyk współpracującą z naszym serwisem. Podziel się własnymi opiniami, będzie nam bardzo miło :)

Nie doczyta do końca , ale krytyki nie poskąpi…ech

  • Jedzonko Malucha

Bardzo się ciesze, że powstał pomysł na taki artykuł, ale….zupełnie nie odpowiada on na pytanie zawarte w temacie: jak robić zakupy z dziećmi!

  • najsmaczniejsze.pl

a ja znalazłam kilka cennych uwag :)

Ja z mężem po kilku wizytach w sklepie z dziećmi wyszliśmy z założenia że najlepiej zostawić dzieci pod opieką babci lub jedno z nas chodzi na zakupy , to jest chyba najlepsze rozwiązanie jeśli nie chcemy się dodatkowo strofować zachowaniem naszych pociech . Od trzech lat taki system sprawdza nam się doskonale i polecam innym rodzicom .

  • ptyś z budyniem

Alicja – Twoje drugie imię to chyba „Takt i wyczucie” co?

ile ja bym dała za to, żeby większość rodziców po prostu NIE ROBIŁA zakupów z dziećmi, czasem te wrzeszczące bachory są nie do wytrzymania… a rodzice oczywiście udają, że nic nie wiedzą…

  • Kasia

Ana mam dla Ciebie radę, Ty nie wychodź z domu, zostań w nim i będziesz miała święty spokój, a zakupy rób przez internet, oszczędzisz sobie wiele stresu.
Co do samych zakupów z dziećmi. Moja 7 letnia córka chodzi na zakupy ze mną od zawsze i ja wybrałam właśnie tą opcję. Teraz nie ma problemu, tłumaczę, że dziś nic ekstra nie kupujemy, a najlepiej na nią działa jak jej czytam skład gdy chwyci jakiś batonik czy lizak i tłumaczę co to jest. Sama odkłada. Gdy była mała zakupy też nie stanowiły problemu, nawet gdy jęczała, choć to zdarzało się rzadko. Mój sposób wtedy na nią: to ignorowanie. Zawsze jasno i dobitnie mówiłam, że nie i jej płacz nic nie pomoże, a później nie dyskutowałam z nią i nie negocjowałam. Po pewnym czasie nie było najmniejszych problemów. To oczywiście nie oznacza, że tak na 100% nigdy nie dałam się na coś naciągnąć :)
Jeszcze jedna kwestia, mi kompletnie nie przeszkadzają rodzice z dziećmi na zakupach, czy w restauracjach, nawet jak rozrabiają. Uważam, wręcz, że powinny wychodzić i od małego być uczone właściwych zachowań. Bo jak nie teraz to kiedy? A paniusiami w sklepie, którym to przeszkadza nie przejmujmy się, ja się tego nauczyłam mieszkając w Anglii przez wiele lat, bo tam nie ma z tym problemu, dlatego teraz rodzic z marudzącym dzieckiem to nic takiego. Za chwilę pojawi się nowy członek rodziny i on też będzie zabierany wszędzie, choćby dlatego, że nie mamy wyboru, niestety dziadków nie mamy pod ręką :)
Uff, ale się rozpisałam. Pozdrawiam wszystkie marudzące maluchy…:)

beata gorzej jak nie ma babci pod ręką albo drugi rodzic w pracy do wieczora..
ja chodzę normalnie z córcią na zakupy. nawet jeździmy autobusem do marketów i czasami zdarzają się przypadki „Ja chcę TO!!!” , „Łeeeeeeeeeeee” , uciekanie z wózka czy wyrzucanie zabawek na ziemię. Można dziecko zostawić komuś i samemu zrobić zakupy, albo iść z dzieckiem i uczyć zachowania w sklepie – ja wybrałam to drugie. Dlatego nie wolno się zniechęcać ;) Dacie radę ;)

Heh :D Czy ja wiem, czasem rodzice są nawet gorsi :) idąc na zakupy z moim tata nie ma opcji by wyjść z marketu bez ciastek bądź czegoś innego.
Pozdrawiam

Ja pamiętam moje sytuacje z mamą. jak coś chciałam i już zaczynałam histerię, to mama wychodziła ze sklepu nawet nie oglądając się za mną. Ja oczywiście leciałam za nią ;P Taki sposób jest dobry i uczy dzieci nie tylko jak w późniejszych latach postępować z dziećmi, ale gdy będą już w naszym wieku to będą kulturalni wobec innych. Chociaż taka jedna podróż do sklepu nie zmieni dzieci, za to dołączyć inne sytuacje to wychodzi to na plus dla dziecka. Oczywiście później możemy być dumni z pociech i nie narzekać, że nie potrzebnie szarpaliśmy sobie nerwy ;) Tak – mam dwójkę dzieci (wyprzedzając pytania innych) i tak, kocham je i jestem z nich dumna ;)

ana jak w końcu będziesz miała dziecko – to obiecujesz siedzieć z nim w domu do 5 roku ż? i nie wychodzić nawet na plac zabaw? ok? zrób tak PLISS :)
ja mam 2 dzieci – starszy nadaktywny, zaczął z nami robić zakupy jak miał rok i można z nim było porozmawiać /wtedy dało się też co nieco wytłumaczyć i wyperswadować :) /
młoda nie sprawia problemów :)
zdecydowanie rodzić sam musi wyczuć czy dziecko nadaje się już na „zakupy-restaurację” itp czy lepiej poczekać
na pewno warto i trzeba także to – przećwiczyć
i nie zawracać sobie głowy komentarzami współkupujących :)

Tak czytam i nasuwa mi się spostrzeżenie, że większość rodziców składa broń widząc reakcję dorosłych na krzyczące dziecko. Karcący, pełen dezaprobaty wzrok pani lub pana sprawia że ustępują, a dziecko, które raz „wygrało” … spróbuje ponownie :) Rada dla zmanierowanych dorosłych: pozwólmy rodzicom wychowywać ich dzieci.

A ja uwielbiam chodzic na zakupy z moja corka (ma 4 latka). Od pierwszych dni zycia jest z nami wszedzie. Czy to market czy urzad. Jak kazde dziecko miala zle dni. Nawet biorac mlodszego brata na zakupy (2,5 roku) nie czuje stresu. I corka i syn potrafia czuc sie zaangazowani w zakupy. Pomagaja znalezc nam produkty, wkladaja do koszyka, znajdujac cos nowego pytaja co to takiego. Zamykanie dzieci w domu i wypuszczanie ich tylko na plac zabaw izoluje je od normalnego zycia. Moje dzieci wola pojsc na zakupy z rodzicami niz ogladac bajki w tv. To chyba sporo dobrego o nich swiadczy w czasach gdy dzieciaki sa wychowywane przez tv, bo tak jest wygodniej rodzicom…..
A Panie i Panowie o kwasnych minach moga sie ugryzc w nos!!!