Jak nie przytyć na wakacjach


Dzisiaj zapraszam Was na tekst o wakacjach, a dokładnie o tym, jak nie przytyć na wakacjach. :) W końcu, gdy wyjeżdżamy, to na straganach kuszą nas pyszne, soczyste i słodkie owoce, a wszystkiego na miejscu chciałoby się spróbować – ach te pizze, makarony, słodkości! Dzisiaj kotletowa dietetyk opowiada o tym, jak sobie radzić z wakacyjnym obżarstwem.

Gdy wyrwiemy się z codziennego kieratu, wyjedziemy do jakiejś wakacyjnej, wypoczynkowej miejscowości, chcemy korzystać z życia, robić wszystko to, na co nie pozwalaliśmy sobie podczas wielu miesięcy pracy czy nauki. Spełniamy swoje marzenia, także kulinarne. Zwłaszcza, gdy wyjedziemy w rejony świata o całkiem innej niż nasza kuchni, trudno odmawiać sobie spróbowania egzotycznych specjałów.

W krajowych kurortach będą na nas czekały lody zwykłe, i włoskie, i amerykańskie, gofry ze śmietaną, owocami i pysznymi wielosmakowymi polewami, kolorowe napoje, piwo i śliczne drinki, pączki, jagodzianki i placki z owocami. A jeśli nie mamy wykupionego całodziennego wyżywienia, to będziemy musieli jeść (huraaa, nareszcie!) w pizzeriach, grillach, w których większość potraw jest dość tłusta lub smażona w głębokim oleju, lub na straganach z pierogami i kebabem.

To wszystko razem może spowodować szybkie przybieranie na wadze. Nie, nie mówię, żeby w ogóle nie jeść i podczas urlopu się odchudzać! Aby zachować świetną sylwetkę i właściwą wagę, trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i jeść z umiarem. Tuczą głównie słodkie potrawy i napoje (czyli herbata z cukrem też!) i biała mąka. Tego trzeba unikać, ale nie bez przerwy, tylko jadać rozsądnie.

Próbować wszystkiego, ale jedynie niewielkie ilości. Deser jadać raz dziennie, a nie trzy razy i tak dalej, i tak dalej. Warto założyć sobie zjedzenie codziennie sporej porcji surowych warzyw i to najlepiej bez sosu majonezowego. Niech chrupanie rzodkiewek, ogórków, papryki itp. będzie w tym sezonie modne dla mądrych! No i trzeba się ruszać, bo to powoduje spalanie zgromadzonej energii. Jak najwięcej spacerów, jazdy na rowerze, pływania, tańca czy jakiejkolwiek innej formy ruchu. Trzeba po prostu robić wszystko, żeby się ruszać.

Podczas spaceru po plaży opalamy się równomiernie i ze wszystkich stron, w przeciwieństwie do opalania na leżąco, czy siedząco. Dla wędrujących pogoda jest łaskawsza, im może dokuczyć tylko ulewny deszcz, a nie lekkie zachmurzenie. Popatrzmy na małe dzieci – są niewielkie i ciągle się ruszają, skaczą, biegają, zmieniają miejsce pobytu – bez przerwy w ruchu. Taki maluch – np. 5-letni –powinien zjadać tyle samo kalorii, co prowadząca siedzący tryb życia około 30-letnia kobieta!

Nie „zapuśćmy się”, bo walka z raz osiągniętą nadwagą trwać będzie do końca życia. Drastyczne ograniczanie ilości spożywanych pokarmów nie jest dobrą drogą do zgrabnej sylwetki, dlatego trzeba więcej spalać. Każdy, nawet najmniejszy wysiłek, jest ważny. Do sklepu i do domu z zakupami – na piechotę, po schodach – zamiast windą, sprzątanie mieszkania – własnoręcznie. Może brzmi śmiesznie, ale jest skuteczne!

[dietetyk]

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 0