Jak nie przejeść się w święta


Część osób na pewno co roku obiecuje sobie – "o nie, w kolejne święta to się tak nie najem" :), a potem wiadomo jak jest. Na stół wjeżdża tyle pyszności, wszystkiego chciałoby się spróbować choć troszeczkę. Bo i karp w galarecie, i smażona ryba, a kutii nie spróbuję? A na koniec pojawiają się słodkości – pachnący makowiec albo sernik...

Razem z dietetykiem zebraliśmy sposoby na świąteczne obżarstwo. :) Ja zachęcam, by wybrać się w święta na rodzinny spacer – to chyba najmilszy sposób na obżarstwo. I jeszcze polecam tradycyjny kompot z suszonych owoców, który wspomaga trawienie. A co jeszcze? I jakie są Wasze sposoby? Koniecznie napiszcie. :)

Co zrobić, żeby się nie przejeść w święta? Jest tylko jeden sposób – jeść rozsądnie! Tak, wiem! To nie jest wymarzona odpowiedź… ale jedyna skuteczna!

Nie trzeba rezygnować z potraw. Wystarczy nakładać sobie niewielkie porcje – ot, takie „na spróbowanie” i robić przerwy pomiędzy daniami. Wszak jest ich tyle, że wystarczy na wiele godzin biesiadowania w miłym gronie. Nasz żołądek może się rozciągnąć nawet tak, że pomieści ponad 2 litry tego, co zjedliśmy, ale potem powoli będzie trawił. Nadmierne rozciągniecie żołądka może być bolesne!

A co zrobić, jeśli już przesadziliśmy z jedzeniem i zaczynamy odczuwać dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego? Na „przeżarcie” najprostszym sposobem jest pomóc sobie w trawieniu, pobudzając wydzielanie soków trawiennych. Dorosłym, zdrowym osobom z pomocą może przyjść niewielki kieliszek alkoholu. Mówimy tu o 25 g, max 50 g. Większa ilość będzie już obciążeniem dla wątroby i zamiast pomagać, spotęguje dolegliwości. Taką ilość alkoholu organizm będzie „neutralizował” około godziny.

Dla wszystkich innych dobra może być szklanka świeżo zaparzonej mięty. Poza pobudzeniem trawienia, ziele to działa bakteriobójczo i lekko przeciwbólowo, oraz obniża ciśnienie krwi.

W kłopotach z wątrobą doraźnie może pomóc wypicie szklanki bardzo gorącej wody – tak gorącej, jak tylko się uda przełknąć. A zapobiegawczo warto doprawić świąteczne dania kminkiem i majerankiem. Zadziałają osłonowo i wspomogą walkę wątroby z tłuszczami.

Jeszcze nie tak dawno temu, gdy nie zasypywano nas reklamami środków, dzięki którym „wątroba już się na nas nie obraża”, łyżeczka tych dwóch zmielonych ziółek była stosowana jako lek na kłopoty z przewodami żółciowymi i wątrobą. Ale jak w większości kuracji ziołowych, efekty uzyskuje się dopiero po około 2 tygodniach. Już w starożytnym Egipcie majeranek służył „na rozgrzewanie i miękczenie nerwów”. Uznawano że „sok z gotowanego amaracum rozpędza rżnięcie brzucha”. *

Zjedzenie zbyt dużej ilości tłuszczu może się zakończyć zgagą. Domowym neutralizatorem będzie wapń, mleko lub płaska łyżeczka sody oczyszczonej rozpuszczona w szklance wody. Proszę pamiętać, że to tylko środek doraźny, a nie lekarstwo, które należy wciąż stosować!

Na wzdęcia doskonały będzie napar z kopru włoskiego – tak, jak dla niemowlaków! I ruch na świeżym powietrzu.
Spacer pozwoli przyśpieszyć spalanie tego, co zjedliśmy i... zrobić miejsce na kolejne pyszności.

A żeby osoba ważąca 65 kg spaliła np. 100 g piernika (318 kcal), musi np.:

  • spacerować około 85 minut
  • jeździć na rowerze (np. stacjonarnym) 50 minut
  • jeździć na łyżwach 40 minut
  • biegać na nartach 35 minut
  • biegać 32 minuty
  • czytać na głos 200 minut
  • sprzątać w pokoju 130 minut
  • tańczyć 70 minut
  • zmywać naczynia 155 minut

Wszystkim przyjaciołom Kotleta i oczywiście Kotletowi też, życzę zdrowych i wesołych świąt, pysznych potraw, trafionych prezentów, wymarzonej pogody i towarzystwa tych, których kochacie!

*”Historie ziołowe” Marian Janusz Kawałko

O autorze
Wisława Karolewska
Dietetyczka i dziennikarka naukowa. Jak sama mówi, stara się sprawdzać większość diet na sobie. Uwielbia to, co robi.

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 5

ulala no to u mnie sprzatanie i spacerowanie codziennie jest sprzatanie zabawek po dzieciach hehe

ja nigdy żadnych ziołowych naparów nie stosuje,wszystkich wigilijnych potraw można spróbować ale z rozwagą i w rozsądnych porcjach ;-) tak jak w ciągu dnia jeść 5-6 mniejszych posiłków zamiast 3 dużych,ale zaintrygowało mnie to spalanie piernikowych kalorii :-D a konkretnie czytanie na głos przez 200 minut,ja jestem raczej zwolennikiem aktywnych ćwiczeń a książki czytam dla przyjemności ale to czytanie-spalanie to tez jest jakiś sposób :-) czyli najpierw spożywamy obfity posiłek po czym szybko udajemy się do biblioteki i zaczynamy donośnie czytać he he (tylko co na to domownicy) przy okazji można zaległości nadrobić np. szkolne lektury 2 pączki – ”Krzyżacy”,kawałek ciasta – ”Przypadki Robinsona Crusoe” itp itd :D a ciekawe czy można wyrzeźbić brzuch przy pomocy czytania? muszę spróbować zamiast brzuszków ;-)

Paulina Stępień

Marciano rozbawił mnie Twój wpis :) w sumie, ciekawe :) może gościom przy stole poczytasz na głos? :D

chyba się jednak nie skuszę na wigilijny odczyt :-D he he ale jak tylko ktoś opublikuje naukowe potwierdzenie na związek pomiędzy czytaniem na głos a rzeźbą brzucha to obiecuje,że włączę to ćwiczenie w moje plany treningowe he he (choć muszę przyznać,że nie lubię czytać na głos,ja nawet podczas cichego czytania nie ruszam ustami he he he),ale idąc dalej skoro głośne czytanie to i pewnie śpiewanie,tak więc po obfitej wigilijnej wieczerzy zamiast np. oglądać w tv świąteczne hity typu ”kevin sam w domu” wszyscy uczestnicy zaczynają tubalnie śpiewać kolędy,i mamy: tradycyjną świąteczną atmosferę oraz spalanie kalorii (takie głośne śpiewanie to prawie jak trening aeorobowy albo zajęcia pilates he he he) :D

Żeby to wszystko spalić co zjemy na wigilii będziemy musieli dużo śpiewać:-)