Grzane wino z konfiturą


Uwielbiam takie dni jak dziś! Za oknem dużo śniegu, nie trzeba robić nic ważnego, w końcu wypoczęliśmy i jest piękna sobota. Poszliśmy na jabłuszka, tak, tak, my! Dwójka dorosłych wariatów w śniegu, zjeżdżających z górki na pazurki. Takiego szaleństwa było nam trzeba. Super. :)

A na rozgrzewkę po szaleństwach w śniegu i nie tylko, proponuję grzane wino z konfiturą. To najlepsze grzane wino pod słońcem. Lekko słodkie, aromatyczne i mocne. Rozgrzewa niesamowicie. Po małej lampce robi się bardzo, bardzo cieplutko.

Do wina dodaję łyżeczkę konfitur, najlepiej śliwkowych, które fajnie podkreślają smak i dodają delikatnej słodyczy. A poza tym cynamon, goździki i cukier... polecam gorąco.

PS: Korzystając z okazji, w Nowym Roku 2010 życzę wszystkim odrobinki szaleństwa. :) Dziękuję również za wszystkie życzenia pozostawione na stronie, i w e-mailach. Jest nam szalenie miło gościć Was na naszych stronach. Wszystkiego dobrego!

Grzane wino z konfiturą krok po kroku

  • czas: ok. 7 minut
  • liczba porcji: 2 lampki po ok. 130 ml

Składniki:

  • ok. 260 ml czerwonego wina
  • 1 łyżeczka śliwkowej konfitury (łyżeczka kopiasta)
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego (niepełna)
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 4 goździki
  • 1 łyżka miodu
  • 2–4 łyżeczek cukru
  • kilka kropel soku z cytryny
  • Grzane wino

    Krok 1: Wino wlewam do rondelka i ustawiam na niewielkim gazie, dodaję wszystkie przyprawy i konfiturę. Jeśli chodzi o cukier, to ja lubię słodsze, więc dodaję 4 łyżeczki cukru, ale 2 łyżeczki cukru również wystarczą. Wszystko mieszam i podgrzewam, aż będzie bardzo gorące, ale nie wrzące. Tak na granicy. Wtedy przelewam do szklanek i podaję. Gorące jest najlepsze. Smacznego.

Grzane wino
Grzane wino

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 4

Dziękujemy i na pewno z przepisu skorzystamy;)

mmm…pyszności :)

Idealny napój na długie zimowe wieczory;) Z konfiturą jeszcze nie robiłam, a brzmi ciekawie i zapewne jeszcze lepiej smakuje;)
PS: ta falbanka na szklankach wygląda uroczo!

Paulina Stępień

Ewelina polecam, pyyyycha wychodzi :)