| Czerwiec 02, 2010, 06:51:09 | |
|
Jakie smaki kojarzą Wam się z dzieciństwem?Podobne pytanie zadałam na FB, ale wiem, że nie każdy ma/chce tam konto  zapraszam Was do wspólnych wspomnień, smacznych wspomnień z dzieciństwa. I oczywiście zapraszam do nowego działu na forum ? pogadanki kotletowe ? możecie tu gadać, plotkować i w ogóle wszystko. Ja ze swojej strony obiecuje też fajne konkursy!  Na zachętę osoba o wyjątkowo fajnym wspomnieniu z dzieciństwa dostanie super eko torbę z logo kotleta 
Zapisane
|
| Czerwiec 04, 2010, 10:28:30 | |
|
Witam serdecznie, to mój pierwszy post na forum  I gratuluję Paulinko, bo pomysł z tematem kulinarnych wspomnień z dzieciństwa jest świetny. Moje dzieciństwo przypadło akurat na lata kiedy niewiele rzeczy można było dostać w sklepach od ręki, zwykle trzeba je było wystać w bardzo długich kolejkach. Pamiętam kartki na żywność w portfelu mojej mamy i pamiętam jaka była zła na mnie kiedy pomalowałam je długopisem  Jeśli chodzi o smaki z które pozostały mi w pamięci z tamtego okresu, które zresztą sama często przyrządzam w domu, (chyba z nadzieją że mój mały jeszcze synek będzie je pamiętał tak dobrze jak ja) to jest to: - pasta z jajek, albo twarożek ze śmietanką, szczypiorkiem, rzodkiewkami które często mama podawała na niedzielne śniadanko - kompot z rabarbaru, który był pierwszym ogródkowym powiewem lata w naszej kuchni, - pyszne pomidory z ogródka mamy - czekoladowy blok, który można było kupić w sklepie, ale mama, jak wiele innych ciast robiła sama. Do tej pory go uwielbiamy, tylko teraz dodaję jeszcze do niego bakalie, o które było tak ciężko wtedy  Im dłużej się zastanawiam tym więcej przychodzi na myśl. Pewnie jeszcze wiele by się znalazło, ale do tych które wymieniłam (nie wiem czemu  bo są to rzeczy bardzo proste i pospolite) mam jakiś szczególny sentyment.
"Kobieta nigdy nie wie czego chce, ale nie spocznie póki celu nie osiągnie" - J.P. Sartre
Zapisane
|
| Czerwiec 05, 2010, 10:52:39 | |
|
Smak dzieciństwa? Również mam kilka  1. Czekoladki Maltesers - chrupiące kuleczki oblane mleczną czekoladą. Nie mam pojęcia, z czego jest to zrobione. Jak byłam mała, to zakwalifikowałam to jako wysuszony ser  . Taką dużą paczkę miałam na raz  . 2. Zawsze w okresie Bożego Narodzenia od babci dostawaliśmy makówki i pewne ciasto. Makówek nie lubię do tej pory, ale to ciasto.. Przepis już na zawsze zostanie tajemnicą, jednak może kiedyś postaram się coś podobnego zrobic. Był to biszkopt posypany orzechami laskowymi i one były czymś polane, że tworzyła się z tego skorupka. Może miodem, może karmelem. Musiałabym teraz sama spróbowac, by to odgadnąc  . 3. Kiedyś mojej rodzince trochę bardziej się powodziło i obiady w weekendy jadaliśmy zawsze w tej samej restauracji. No i do dziś gdy jestem w jakiejkolwiek restauracji i mam możliwośc zamowienia barszczu z krokietem, to to robię  . Szukam tego smaku z dzieciństwa - "tego" barszczu z krokietem, który mi tak smakował  . Barszcz trochę słodki w smaku, ale czuc posmak czosnku. Krokiet z mięsem w bardzo chrupiącej skórce, miękkim naleśniku i delikatne nadzienie, ehh.. Niestety w restauracji, do której tak jeździliśmy, zmienił się kucharz i tam tego smaku już nie znajdę.
Zapisane
|
| Czerwiec 05, 2010, 10:22:03 | |
|
Ale macie fajne wspomnienia  blok czekoladowy o taaaak ja pamiętam jeszcze oranżadę i visolvit a właśnie teraz przypomniał mi się kalendarzyk adwentowy  nigdy u mnie nie dotrwał do dobrej daty hihih ;-)
Zapisane
|
| Czerwiec 06, 2010, 02:18:27 | |
|
Hej Paulina oranżadę pamiętam nawet w kilku formach. Była taka w butelce, ale nie ze zwykłym kapslem (bo te były później chyba), ale z takim fajnym ceramicznym zamknięciem, były też w woreczkach foliowych ze słomką (piękne kolory miały, takie intensywne czerwone, żółte i zielone), no i jeszcze w proszku (takie malutkie saszetki). Te ostatnie najlepiej smakowały mi na sucho, tak samo jak visolvit  A kalendarzyki adwentowe to faktycznie zawsze bardzo szybko znikały  i powiem Wam że w rękach mojego prawie 5-letniego synka trwałość kalendarzyka adwentowego wynosi jakieś 3 dni. Czyli z tymi kalendarzykami nic się nie zmieniło  I przypomniało mi się pierwsze chyba kakao instant, nie pamiętam nazwy, ale etykietkę pamiętam doskonale. To był murzynek w takim ogromnym kolorowym kapeluszu No i jeszcze chałwa taka w puszce, tu nie jestem pewna, ale chyba mama kupowała od znajomej która ją przywoziła z Rosji  Ech jak fajnie powspominać tamte czasy.
"Kobieta nigdy nie wie czego chce, ale nie spocznie póki celu nie osiągnie" - J.P. Sartre
Zapisane
|
| Czerwiec 06, 2010, 02:25:09 | |
|
skowytka napisał: 1. Czekoladki Maltesers - chrupiące kuleczki oblane mleczną czekoladą. Nie mam pojęcia, z czego jest to zrobione. Jak byłam mała, to zakwalifikowałam to jako wysuszony ser . Taką dużą paczkę miałam na raz .
Świetne są. Widziałem w Tesco czy gdzieś... Szkoda, że w Polsce są tak mało popularne. Ale może to i dobrze. ;] Bo: co za dużo, to niezdrowo. ;P Ja najlepiej wspominam takie "cukierki" z śmietany. Wieczorem z "banieczką" chodziłem do Pana M., a rano moja mama zbierała śmietanę z wierzchu i jakoś ją smażyła z cukrem. Nie wiem jak, ale pyszne to było. Pozdrawiam, KZ
Zapisane
|
| Czerwiec 06, 2010, 04:22:58 | |
|
cukierki ze śmietany? pierwsze słyszę... fiu fiu?
Zapisane
|
| Czerwiec 06, 2010, 06:41:16 | |
|
No tak to nazywaliśmy. To była bardziej... Masa taka słodka, lekko klejąca. Nie wiem jak to opisać, ale naprawdę pyszne. ;]
Zapisane
|
| Czerwiec 22, 2010, 08:43:15 | |
|
a mnie sięprzypomniało:
kostki z kaszy mannej do rosołu, mama gotowała kasze manną na wodzie na gęsto, a póżniej rozlewała na płaskie tależe i jak zgęstniało kroiła to w rąby i podawała do rosołu
to było pyszne
Zapisane
|
| Lipiec 05, 2010, 09:32:13 | |
|
Babcina kasza manna z sokiem malinowym i guma turbo  aaaa i takie orzeszki, ktore piekla moja mama 
Zapisane
|
| Lipiec 06, 2010, 05:18:30 | |
|
Guma Turbo  tez pamietam i niezawodny 'Donald'  Mi sie przypomina (wspomniane juz zreszta przez Pauline) mortadela w panierce, i takie kulki jakby z karmelem i takim ryzem kruchym, nie wiem dokladnie co to bylo, ale ten smak mam do dzis  To sie chyba nazywalo szyszki! 
Zapisane
|
| Lipiec 06, 2010, 07:20:48 | |
|
Taaaak! Szyszki to jest to  Szyszunie się robiło z cukierków krówek, bodajże z ponad kilograma (ciągutki i kruche - pół na pół ilościowo), tam szło jeszcze kakao i chyba masło. A na koniec oczywiście duuuużo ryżu preparowanego i się maczało ręce w wodzie i jeszcze takie gorące z garnka wybierało i lepiło  Ach te wspomnienia...
Zapisane
|
| Lipiec 06, 2010, 08:00:47 | |
|
hihi oj muszę zrobić takie szyszki  jakiś czas temu robilam czekoladowe hihi a teraz tu na Słowacji wcisnam szyszeczki takie słowackie, pyyyyyyyycha, zaszyszkuję się hihihi
Zapisane
|
| Lipiec 06, 2010, 08:07:04 | |
|
A ja właśnie wyciągnęłam przepis na szyszki od mamy i się okazało że robiła z irysków i tofików tak właśnie pół na pół. Gumy turbo i donaldy też pamiętam, zbierałam te kolorowe historyjki z tych gum. Zresztą chyba wszyscy je zbierali, a w szkole się wymienialiśmy. Fajne to było.
"Kobieta nigdy nie wie czego chce, ale nie spocznie póki celu nie osiągnie" - J.P. Sartre
Zapisane
|
| Lipiec 07, 2010, 06:19:43 | |
|
Ktokolwiek, moja mama szyszki robiła bardzo dawno temu, kiedy ja i moje rodzeństwo byliśmy jeszcze dzieciakami. To było gdzieś w latach 80-tych jak się nie mylę. Pewnie masz rację że później iryski i tofiki zostały zastąpione przez krówki, powiem Ci że nawet nie wiem jak smakują obecnie te cukierki, kiedyś były super.
"Kobieta nigdy nie wie czego chce, ale nie spocznie póki celu nie osiągnie" - J.P. Sartre
Zapisane
|