| Lipiec 13, 2010, 04:34:14 | |
|
tak po czubatej łyżce  wiesz co, częściej to niekoniecznie dwa razy częściej, raczej patrz  jeśli za 2 dni zacznie bardzo pachnieć kwaskowato to dokarm go koniecznie nawet jeśli nie bedzie jego pora 
Zapisane
|
| Lipiec 13, 2010, 06:52:44 | |
|
No widzisz, tylko ja nie mam wyczucia i nie wiem jak powinno być. Pomyślałabym odwrotnie, że jak pachnie mocno to pracuje i dokarmianie częstsze mu zbędne...
Właśnie tam zajrzałam bo właśnie coś go czuć było w kuchni i jest dosyć mocno "spieniony".
Zapisane
|
| Lipiec 13, 2010, 07:53:11 | |
|
Dobrze dobrze niech pracuje  jak pracuje to dobrze, hmmm raczej chodzi o to, że jeśli będzie pachnieć a nie będzie rosnąć, wtedy dokarm go mimo wszystko  po prostu jest ciepło i może ten zakwas chcieć więcej jeść  ja tylko uczulam, bo wcale tak być nie musi 
Zapisane
|
| Lipiec 14, 2010, 08:31:01 | |
|
A można zakwas przekarmić?
Mój po wczorajszej wieczornej porcji (po łyżce) urósł tak, że zajął litrowy dzbanek, odkryłam go bo przylepiał się już do ściereczki, rano spojrzałam i okazało się że przez noc troszkę wylał, a potem opadł.
Zapisane
|
| Lipiec 14, 2010, 05:07:13 | |
|
hihihi  mój też się wylał wiele razy  zresztą dałam też jakieś zdjęcie hihih. Kasiu skoro on taki chętny już to ja bym już coś na nim upiekła skoro to taki uciekinier  jeśli się troszkę obawiasz to dodaj ździebko drożdży, ale wydaje mi się, że powinien podołać
Zapisane
|
| Lipiec 14, 2010, 09:05:09 | |
|
Wiesz co Paulinko, aż tak mi się nie spieszy. Poczekam do weekendu, wtedy będę miała więcej czasu. Zresztą ten mój zakwas jakiś tajemniczy. Wczorajsze wieczorne karmienie tak go wzburzyło, a dziś taki jakiś niemrawy. Po tym jak urósł i opadł dziś wygląda na leciutko spieniony na wierzchu (nie ma jakichś pojedyńczych większych bąbli tylko cały jakby delikatnie napowietrzony). Tuż pod wierzchem wygląda jakby wodą podszedł - troszkę się rozwarstwił. I sama nawet nie wiem czy on pracuje jak należy czy nie. No ale będziem karmić do piątku - soboty wieczór a potem spróbuję coś upiec. Mam nadzieję że nie masz mi za złe tego zawracania głowy, ale innych ekspertów w moim otoczeniu brak 
Zapisane
|
| Lipiec 14, 2010, 09:23:23 | |
|
Kasiu  gdybym ja tego nie lubiła to może, ale ja to uwielbiam! I jeśli tylko mogę to chętnie coś doradzę i podpowiem  hihih A jeśli chodzi o zakwas to jak się rozwarstwił to dokarm go większą ilością mąki niż wody  muszę Ci powiedzieć, że te wodniste zawsze bardziej spektakularnie bąbelkują, ale potem są kiepskie w utrzymaniu  więc jak się rozwarstwia to koniecznie mąki mu przy kolejnym karmienu  wiesz, mój obecnie mam baaardzo gęsty, i jak na niego ktoś spojrzy to mało widać, ale pracuje, przez przezroczyste opakowanie widzę jak tworzą się małe pęcherzyki no i przede wszystkim rosną chleby  hihih
Zapisane
|
| Lipiec 15, 2010, 07:45:42 | |
|
Dzięki No dziś to już pełno wody na wierzchu. Wieczorem dam mu więcej mąki i zobaczymy. Albo on, albo ja. 
Zapisane
|
| Lipiec 15, 2010, 07:42:06 | |
|
No teraz to już wygląda jakby całkiem przystopował z bąbelkami. Ale cóż, niech mnie dunder świśnie jeśli w weekend nie upiękę pysznego chleba 
Zapisane
|
| Lipiec 15, 2010, 08:03:02 | |
|
Kasia upieczesz, niech tylko nie bedzie rozwarstwiony, a gdyby był, to wpierw wymieszaj 
Zapisane
|
| Lipiec 16, 2010, 05:30:32 | |
|
A mój zakwas praktycznie nie bąbelkuje odkąd wylał, za to średnio raz na dobę się rozwarstwia...
A teraz pytanie z innej beczki. Robiłam bagietki, nie z waszego przepisu, bo akurat trafiłam na przepis w nowym numerze "Kuchni" i się zabrałam z marszu. Wszystko szło dobrze do drugiego wyrastania. Tzn najpierw w misce wyrosło (kazali 45 minut). Potem miałam troszkę jeszcze zagnieść i na 5 minut odstawić i dopiero formować. I właśnie jak troszkę zagniatałam po tym wyrastaniu to jakby powietrze z tego ciasta zeszło i wróciło do pierwotnego rozmiaru. Uformowałam dwa wałeczki i na blasze pod ścierką miało 30 minut rosnąć, ale na moje oko nie urosło wcale, czemu? Upiekłam je i są smaczne, bez zakalca, ale zbite. Dodam jeszcze że ciasto składało się z 3 szklanek mąki i 7 g drożdży suchych rozpuszczonych w szklance ciepłej wody. Ja zupełnie nie mam obeznania z zagniataniem i pieczeniem ciast drożdżowych.
Zapisane
|
| Lipiec 16, 2010, 09:25:20 | |
|
Kasiu z zakwasem się nie martw, dowal mu mąki, a że nie bąbelkuje nic to, nie znaczy że nie pracuje  A co do bagietek, to przepisy w gazetach czasem są różne  na oko wygląda, że za mało wody jest w tych bagietkach, ja bym dała prawie 1,5 szklanki. A i przyznam Ci się, że im więcej piekę tym bardziej widzę, że warto tej wody dawać więcej, bo wtedy pieczywo nie jest zbite i suche, chociaż podczas wyrabiania czasem się nieźle upaparam  Druga sprawa dlaczego są zbite, to po prostu nie wyrosły za drugim razem. Czasem nie można kierować się zegarkiem, trzeba poczekać i popatrzeć  te czasy są orientacyjne, a teraz taka pogoda, że różnie to bywa. Bagietki muszę wyrosnąć i już. To, że oklapło ciasto po pierwszym wyrastaniu to zazwyczaj troszkę jednak traci podczas zagniatania, bo ono się unosi (zwiększa objetość), bo ma pęcherzyki powietrza, więc jak je gnieciesz no to wygniatasz powietrze Zagniatać powinno się szybko i delikatnie, ja zazwyczaj po prostu formuję w tym etapie bagietki. Dlatego następnym razem więcej wody i cierpliwości  )
Zapisane
|
| Lipiec 17, 2010, 09:43:51 | |
|
Następnym razem to ja wasz przepis wezmę  Ale tak wyglądały smakowicie, że od razu polecialam do kuchni. I w samku były fajne, tylko takie zapychajki Dzięki za pomoc.
Zapisane
|
| Lipiec 18, 2010, 09:27:15 | |
|
Paulina tak mi przyszło właśnie do głowy że może w dziale ABC gotowania zrobić taki wpis o pieczeniu ciasta drożdżowego. To znaczy zebrać do kupy wszystkie rady praktyczne i zamieścić w jednym miejscu i może w miarę pojawiania się komentarzy powstał by taki fajny poradnik jak przy zakwasie  No bo faktycznie w wielu przepisach podaje się na przykład czasy wyrastania, a to nie zawsze wychodzi tak jak jest napisane. Ja zauważyłam że nawet jak robię bułki z tego samego przepisu kolejny raz to też mi to w różnym czasie wyrastają. Sama nie wiem od czego to zależy, może też i od jakości drożdży. Ja od siebie mogę dodać tyle że przy pierwszym wyrastaniu trzymam ciasto zawsze do momentu podwojenia objętości, a drugie zwykle właśnie już po uformowaniu bułek właściwie na wyczucie, do momentu aż tak fajnie podrosną. Czas jest tutaj bardzo różny, czasem wystarcza pół godziny, czasem trzymam i godzinę. Można by tam jeszcze wpisać właśnie o zagniataniu ciasta, czy praktyczne przeliczniki z drożdży świeżych na suche. Co o tym myślicie?
"Kobieta nigdy nie wie czego chce, ale nie spocznie póki celu nie osiągnie" - J.P. Sartre
Zapisane
|
| Lipiec 18, 2010, 08:38:03 | |
|
Ja jestem za. Moje zagniatanie wygląda strasznie, ale tak naprawdę nie do końca wiem, jak ruszać rękami i jak prawidłowo zagniatać ciasto.
A dziś to już się dobiłam, bo mie chleb nie wyrósł... Twarda byłam i nie dałam drożdży, mimo że zakwas jakoś podejrzanie mi wyglądał, ale chlebek ani rusz. Czyli o ile dobrze rozumiem wina leży w zakwasie? Jak mam go reanimować? Wywalić 3/4 i hodować od nowa, tak jak gdzieś radziłaś, Paulinko? ostatnie 3 dni już się nie rozwarstwiał, na wierzchu nie bąbelkował wyraźnie, ale wydawał się cały lekko spieniony. A może to były moje pobożne życzenia...
Zapisane
|