Czy lody odchudzają?


Laaaato, ciepło, bardzo ciepło, gorąco. Moim ulubionym deserem o tej porze roku są lody i sorbety lodowe. Chłodzą, cieszą oczy feerią barw, a kubeczki smakowe wariują przy ich wspaniałej muślinowej konsystencji.

Jednak dzisiaj przyjrzymy się lodom i powtarzanej w mediach od pewnego czasu opinii, że lody to taki świetny deser, bo nie tuczy, a wręcz odchudza. Trzeba wreszcie wyjaśnić – czy lody odchudzają?

Lody zrobione są ze śmietany, jajek, mleka, cukru i dodatków smakowych, w tym owoców. Z kolei sorbety to zmiksowane owoce lub sok owocowy, posłodzone. Oba produkty się miesza i podczas mieszania zamraża.

Sorbety owocowe mają, w stosunku do innych deserów, bardzo małą kaloryczność, bo podnosi ją tylko dodawany w procesie produkcyjnym cukier. Lody tradycyjne są bardziej esencjonalne, o pełniejszym smaku. Zawarty w nich tłuszcz pochodzi głównie ze śmietany i jajek (dodawane do nich mleko w proszku jest często odtłuszczone). Im smaczniejsze lody, tym tłustsze. To właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. „Wodniste”, mleczne, beztłuszczowe, przesłodzone lody to nie to, „co tygrysy lubią najbardziej”. ;-)

Lody faktycznie są mniej kaloryczne niż ciasta, herbatniki, chałwy itp. 100 gram lodów waniliowych (a to całkiem sporo!), to zaledwie około 140 kcal, lodów śmietankowych 160 kcal, sorbetu od 80 do 120 kcal, a lodów w czekoladzie ok. 250 kcal. Dla porównania, 100-gramowa jagodzianka (zazwyczaj ma tyle 1 sztuka) to 300 kcal, a taka sama ilość herbatników w czekoladzie to ok. 495 kcal. Jak widać, warto wybrać lodowy deser, jeśli dba się o linię.

Ale co z tym odchudzaniem?

Nieporozumienie powstało wówczas, gdy ktoś kiedyś usłyszał, że ciało ssaka musi zużyć sporo kalorii, aby podgrzać zjedzony chłodny posiłek do temperatury ciała, jeszcze zanim rozpocznie trawienie. A skoro podgrzewa i traci kalorie, zamiast je magazynować, to taki zimny produkt musi odchudzać. Proste?

To tylko półprawda. Wyciągnięto zbyt daleko idące wnioski.

Możemy sprawdzić, czy lody odchudzają. Wystarczy policzyć, ile kalorii musi zużyć ciało, aby podgrzać 100 g lodów do temp. 37°C i porównać wynik z kaloriami dostarczonymi przez te lody. Jeśli zjemy więcej niż spalimy, to zyskujemy energię, a na końcu długiego procesu również nową warstewkę tłuszczyku (dodatni bilans energetyczny). Jeśli spalimy więcej niż pochłoniemy, to tłuszczyk z kochanego ciała tracimy (ujemny bilans energetyczny). Przyjmijmy, że lody mają -10°C. A więc różnica wynosi 47°C.

Teraz trochę nauk ścisłych, ale bardzo, bardzo niewiele

Wiemy, że kaloria to ilość ciepła potrzebna do podgrzania, pod ciśnieniem 1 atmosfery, 1 g czystej chemicznie wody o 1 stopień C. Ponieważ bierzemy pod uwagę niewielką ilość produktu, dla ułatwienia przyjmijmy, że ciało podgrzewa wodę, a nie chemiczną mieszaninę rożnych związków.

My mamy podgrzać 100 g lodów o 47 stopni. Czyli będziemy do tego potrzebowali 4700 kalorii. A ponieważ 1 kcal (jednostka, którą posługujemy się podczas podawania wartości energetycznych potraw) jest równa 1000 kalorii, to aby podgrzać naszą porcję lodów do temperatury ciała, musimy dodatkowo spalić 4,7 kcal. A lody dostarczyły nam w tym czasie od 80 do 250 kcal.

Skoro spożyliśmy więcej kalorii niż spaliliśmy, nie ma mowy o ujemnym bilansie energetycznym. Udowodniliśmy, że lody nie odchudzają, ale na pewno są smacznym, niskokalorycznym, letnim (i nie tylko) deserem. Hmmm, chyba teraz pobiegnę po truskawkowe... Do zobaczenia. ;)

O autorze
Wisława Karolewska
Dietetyczka i dziennikarka naukowa. Jak sama mówi, stara się sprawdzać większość różnych diet na sobie. Uwielbia to, co robi.

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 23

Bardzo ciekawy artykul! Prosze o wiecej:) Z przyjemnoscia sie je czyta…

lody pyszne, choć jestem na diecie skusiłam się na te lodowe przysmaki;)

Nareszcie ktoś „wyprostował” mity o lodach! :))

Fajny artykuł. Prosimy o więcej takich!

Nawet jesli podgrzanie sorbetu to tyle samo energii co podgrzanie wody to na podgrzaniu proces trawienia sie nie konczy…

A właśnie chyba odchudzają… :) kulka ma ok 50kcal, ale potrzeba dużo więcej kcal, żeby podgrzać ochlodzony żołądek, żeby spalić kalorie lodowe :)

  • kotlet.tv

Zerknij na wpis ;)

Taaa, gałka lodów ma 50 kcal… :) To się nazywa zaklinanie rzeczywistości albo myślenie magiczne :)

W TVN mówili że odchudzają. ..same bez dodatków

  • kotlet.tv

Stąd przypominam ten wpis ;)

  • Marzena Wilczewska

chyba jak sa z kaszy jaglanej nie mniej jednak nie popadajmy w paranoje, raz na jakis czas, z umiarem swiat sie nie zawali ani opona nie urosnie

  • Czesława Grażka

U nas w Opolu robią lody z buraków, z marchewki, z kiszonej kapusty, i wiele innych smaków. ..zapraszam…

  • kotlet.tv

Z kiszonej kapusty?

  • Przepysznik - BLW i nie tylko

Wszystko zależy od tego, z czego lody są zrobione. Jeśli jest w nich dużo cukru i tłuszczu, to raczej nikomu się nie przysłużą. Ale już sorbety czy mrożony jogurt, równie smaczne, to idealna przekąska w gorące dni. Znacznie, znacznie, znacznie lepsza od ciastka! :3

Niskokaloryczne to może i owszem, ale na pewno nie zdrowe… Dużo lepiej zrobić samemu, naprawdę niewiele przy tym roboty.

  • Sylwia Larkiewicz

Ale wiara czyni cuda :D

I to mi się podoba. A jak można się odchudzać? Straaasznie przytyłam i chciałabym schudnąć. Bez chemii. Dużo się ruszam. Nie obżeram się. Teraz pływam i dalej jestem gruba. I ciekawostka. Tyję, ale na wadze od pół roku ta sama waga.

  • Inka

Moze zrob sobie badania krwi na poziom TSH?

posypka tą co robi moj zakład:)

Żeby uściślić wyliczanki fizyczne, to trzeba pamiętać o czymś takim jak ciepło topnienia. Jest to energia potrzebna do przejścia ze stanu stałego do ciekłego. W tym momencie lód pobiera energię, ale jego temperatura nie wzrasta aż do roztopienia. W przypadku 100g wody, jest to 8 kcal. Tak więc do podgrzania w brzuchu 100 g lodów potrzebujemy 12,7 kcal. Marne to pocieszenie, ale zawsze :-))

Z tego wynika, że gdyby jeść kostki lodu (z zamrożonej wody), które mają 0 kcal, to wówczas bilans będzie ujemny :)

Nie można zapomnieć o energii potrzebnej do zmiany stanu skupienia!!! Niewiele to zmienia, ale wciąż pominięcie tego, to poważny merytorycznie błąd.