Co jeść w ciąży


Zapraszam Was na nową serię poradników, o które często pytacie, czyli dieta przyszłej i młodej mamy. Dzisiaj o tym, co jeść w ciąży, a czego unikać. Krótki poradnik, który mam nadzieję pomoże Wam przygotować się do ciąży lub pomoże tym z Was, którzy goszczą przyszłe mamy na obiedzie. :)

Już też czekam na Wasze komentarze i propozycje kolejnych tematów.

Tak naprawdę w ciąży można jeść wszystko, o ile nie ma ku temu medycznych przeciwwskazań. Może się zdarzyć, że w ciąży dopadną Was różne dolegliwości czy choroby, które wykluczają spożywanie niektórych produktów. Takie przypadki zawsze należy konsultować z lekarzem. Dzisiaj jednak załóżmy wersję optymistyczną.

Jak wspomniałam, w ciąży można jeść niemal wszystko, choć należy pominąć kilka grup produktów, zacznijmy więc od tego.

Czego nie jeść w ciąży

Alkohol

Mam nadzieję, że tego nie trzeba nikomu przypominać, alkohol trzeba całkowicie wyeliminować z diety. Bez względu na to, czy jest to piwo mające 1% alkoholu, czy wino 17%, każdy alkohol odpada, również ten w słodyczach. Nawet małe ilości przenikają do krwi płodu i mogą wpłynąć na jego rozwój.

Surowizna

Tak najłatwiej zapamiętać, eliminujemy surowe produkty:

Surowe mięso i ryby

Ze względu na ryzyko zarażenia toksoplazmozą, z diety kobiety ciężarnej trzeba wykluczyć surowe mięso, również surowe mięso ryb. Odpadają tatar czy sushi. Mięso, które jecie, powinno być poddane obróbce termicznej i nie może mieć styczności z surowym, niestety odpadają również dania takie, jak półkrwiste steki, w tym czasie trzeba wybierać mięso dobrze wysmażone.

Tutaj chciałabym też dodać, że toksoplazmoza jako choroba odzwierzęca, może być również przeniesiona na źle umytych owocach i warzywach. Pamiętajcie o ich porządnym myciu.

Surowe jaja

No niestety, kogel-mogel lepiej sobie na czas ciąży odpuścić. Głównie ze względu na salmonellę. I choć można jaja wyparzyć, co znacznie zmniejsza ryzyko zarażenia salmonellą, to chyba lepiej nie ryzykować. Jeśli macie ochotę na pyszne tiramisu, to zamieńcie jaja na śmietankę kremówkę, a alkohol na aromat, też będzie pysznie.

Surowe mleko i produkty z tego mleka (sery, sery pleśniowe itd.)

Czyli mleko niepasteryzowane, zarówno krowie, jak i kozie, owcze i inne. Mleko niepasteryzowane może zawierać bakterie listerii wywołujące listeriozę, groźną dla maluszka. Również produktów z mleka niepasteryzowanego należy unikać, czyli wszelkich serów, również serów pleśniowych. Ale uwaga! Nie wszystkie sery pleśniowe są z mleka niepasteryzowanego! Jeśli macie ochotę na takie, to wybierajcie te, które mają wyraźnie napisane, że są z mleka pasteryzowanego lub zostały poddane obróbce cieplnej. Może nie za zdrowe, ale smażony camembert jest dobrym przykładem, czy po prostu przegotowane mleko.

Fast food

Tak naprawdę to należy ich unikać nie tylko w ciąży, to raczej niezbyt zdrowe jedzenie. :)

Co jeść w ciąży

Ciąża to naprawdę miły czas w życiu kobiety, choć bywają i gorsze chwile. Na pewno dopadną Was różne zachcianki, nie odmawiajcie ich sobie, choć z umiarem i rozsądkiem, ale nie przekreślajcie wszystkiego, co pozornie jest niezdrowe. Jedna słodkość na jakiś czas, wielkie lody czy nawet ten nieszczęsny fast food, który "chodzi" za Wami, nie będzie taki zły. Trzeba czasem pozwolić sobie na swoje zachcianki, bo szczęśliwa mama to szczęśliwy brzuszek i maluszek. :)

Oczywiście, nie namawiam Was do obżarstwa, jedynie do małych przyjemności. :)

A co jeść? Produkty razowe, razowe makarony, pieczywo, zminimalizować sól, włączyć dużo warzyw i trochę owoców. Najlepiej jeść mniejsze posiłki, ale częściej. Wybierajcie produkty bogate w żelazo, niech pietruszka stanie się Waszym przyjacielem. Polecam kanapki z posiekaną natką pietruszki, jest nie tylko bogata w żelazo, ale też pomaga podczas obrzęków w ciąży.

Wybierajcie dania duszone i pieczone zamiast smażonych. Za to zrezygnujcie z lekkich drożdżowych bułek i słodyczy, a także gazowanych napojów, lepiej zastąpić je np. grahamkami, zamiast batonów zjeść domowe ciasto i popić wodą lub kubeczkiem zaparzonej mięty. Będzie nie tylko zdrowiej, ale i lżej na brzuszku, a co za tym idzie, mniej Was będzie męczyć chociażby zgaga.

I nie dajcie sobie wmówić, że wszystko jest złe, jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, skonsultujcie je z lekarzem, zamiast słuchać rad dobrych "ciotek".

A Wy co jadłyście w ciąży? Może jakieś szalone zachcianki? :)

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 117

Mandarynki przez 3 tygodnie na przemian z snikersami, bułeczki z nutella,budyn,naleśniki z dzemem truskawkowym, pierogi z serem, barszcz czerwony :P teraz mam akurat ochotę na rybę z puszki w sosie pomidorowym:))) a jeszcze 3 miesiące przed nami…

Mi strasznie wzrosło zapotrzebowanie na nabiał, zwłaszcza taki zwykły kefir z Kościanu, którego normalnie nie dzierżę. Po przetworach typu milko mi się strasznie tą chemią odbija, chociaż opakowania wygladają na tyle apetycznie, że się za jogrucik czerwona pomarańcza nie raz próbowałam brać i na dobre mi to nie wyszło. Co ciekawe, jak normalnie jestem na diecie, tak w ciąży chyba nadrabiam niedobór tłuszczu w jedzeniu, bo strasznie mi smakuje wszystko co go zawiera. Jest to pewnie związane z dużym zapotrzebowaniem na Omega 3 więc staram się wybierać wartościowe tłuszcze roślinne, ale nie margarynę, bo tam jest za dużo trans. Daje sobie do codziennej sałatki dwie łyżki oleju rzepakowo-lnianego goldendrop, bo nie chce mi się bawić w specjalne przechowywanie lnianego. Do tego orzechy włoskie i migdały na zgagę i jest super. Co ciekawe wchodzi mi też tofu, którego normalnie nie cierpię. Macie jakieś ciekawe przepisy na jego wykorzystanie? Z góry dzięki i pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy!

Czy moge jeść nalesniki w 7 tygodniu ciąży

  • Agnieszka W.

Ja robie dla syna nalesniki (maka orkiszowa, jajka eco, mleko, sol himalajska, duza lyzke wanilii -{laski wanilii przekrojone wzdluz zalewam alkoholem w butelce – rewelacyjny zapach i nalesniki pieknie rosna}. Smaze na klarowanym masle. Pyszne!
Osobiscie nie jem bo mam nietolerancje na gluten co spowodowalo chorobe autoimmunologiczna (gluten dziurawi jelita).
Moja corka robi z maki gryczanej.
Piekny, rzeczowy blog! Gratuluje