Apetyczna Panna Dahl – Sophie Dahl


Uwielbiam Sophie! Długo czekałam na jej książkę, wiedziałam, że jak tylko się pojawi, to muszę ją mieć. Sophie jest miła, ciepła, troszkę naiwna, bardzo nostalgiczna i pięknie opowiada o jedzeniu. Oglądam jej programy na zagranicznym YouTube, a teraz z przyjemnością zaczytuję się w jej książce kulinarnej "Apetyczna Panna Dahl". Ale, ale, nie jest to książka dla każdego, choć na pewno dla niektórych będzie to wymarzony prezent pod choinkę.

Książka podzielona jest ze względu na pory roku i to do nich dopasowane są przepisy. Każdy rozdział (jesień, zima, wiosna, lato) podzielony jest dodatkowo na trzy działy: śniadanie, obiad, kolacja. Prócz tego, jest dział z deserami, choć dość niewielki. Pomysł fajny, bo o ile latem łatwo przygotować smaczne, kolorowe i zdrowe jedzenie, o tyle zimą trzeba czasem się nagimnastykować.

I te zdjęcia. Bardzo mi się podobają, szczególnie na widok zdjęcia deseru bezowego, napoczętego i niedbale porzuconego, mam ochotę biec do kuchni nawet w środku nocy, by przygotować coś tak samo obłędnie pysznego, co będę miała ochotę zjeść. Bardzo apetyczne, choć na pewno znajdą się książki ze zdjęciami lepiej dopracowanymi, ale te mają to "coś".

To moje odczucia, a czy Wam się spodoba książka? To zależy. Nie każdy tu znajdzie przepisy dla siebie. W książce "Apetyczna Panna Dahl" przepisy są raczej lekkie, niewielkie, spodobają się osobom, które dbają o linię lub szukają czegoś nowoczesnego. Nooo dobrze, oczywiście nie wszystkie przepisy takie są, ale weźmy kilka przykładowych dań "na jesień": smażone warzywa z tofu wg Lily, szaszłyki z kurczaka z halloumi, zapiekany bakłażan, jajka w koszulkach na pieczarkach.

Jak widzicie, raczej nie znajdziecie tu schabu czy kotletów schabowych, ale za to jest mnóstwo troszkę nowocześniejszej kuchni, w dodatku smacznej. Na pewno warto czytać i gotować, by mieć dodatkowe inspiracje. :)

Co mi się podoba jeszcze w książce? Opowiadania Sophie! Książka jest połączeniem poradnika kulinarnego z opowieścią do pociągu. Wstawki są napisane lekkim piórem, zabawnie i bez zadęcia. Historie Sophie rozbawiły mnie już kilka razy do łez (np. ta o wielkiej części autorki :)), kto czytał, ten wie, o czym mówię). Podoba mi się dystans do siebie samej i poczucie humoru. Szczerze mówiąc, w pewnej chwili, zamiast oglądać przepisy, po prostu wciągnęłam się w jej lekkie opowiastki.

Czy kupiłabym książkę raz jeszcze? W zasadzie dostałam ją w prezencie, ale na pewno kupiłabym ją, wiedząc to, co już wiem. Lekka, miła i z przepisami. Dla mnie super!

Informacje o książce

  • Apetyczna Panna Dahl
  • Wydawnictwo: Filo, 2011 rok
  • Liczba stron: 288, twarda oprawa
  • Cena orientacyjna: ok. 59 zł
Zdjęcie, które wyjątkowo mi się podoba
Zdjęcie, które wyjątkowo mi się podoba
Książka Sophie to nie tylko przepisy, ale też miłe opowiadania
Książka Sophie to nie tylko przepisy, ale też miłe opowiadania

Paulina Stępień

kotlet.tv

Dodaj komentarz

Komentarze: 25

Kiedy mówisz łapki do góry po prostu muszę ją dać-dobra jesteś :-).

Paulino, a czytałaś może książki Jamiego Oliviera? :)

Jak pojawią się łapki do góry to zgodnie z obietnicą klikam „dobre” :)

tak, mam kilka, ale nie wszystkie recenzowałam, za dużo mam książek :D tutaj jest jedna kotlet.tv/moje-obiady-jamie-oliver a mam też włoską wyprawę – bardzo sobie chwalę, w ogóle książki Jamiego to te, które kupiłabym w ciemno komuś na prezent :)

nawet nie wiedziałam, że mam taki dar przekonywania :D

W tym roku mój chłopak powiedział mi że mam stworzyć listę życzeń a on coś z tej listy wybierze i zostanie moim mikołajem. Listę oddałam mu kilka dni temu i była tam ta książka! Bardzo byłam jej ciekawa, muszę ją mieć (wpłynę jakoś na jego podświadomość bo po Twojej recenzji jeszcze mocniej jej łaknę :D)

Zachęciłaś mnie tymi lżejszymi potrawami, pójdę się jej przyjrzeć do Empiku :) Co do Jamiego Olivera jestem jego fanką, szczególnie lubię „Każdy może gotować” – jest tam wiele fantastycznych potraw. Łapka w górę :)))

haha, też robiłam taką listę :)) zawsze jakiś element niespodzianki :D

bo Jamie jest naprawdę fajny, nie mam każdy może gotować, ach, muszę to nadrobić! uwielbiam za to włoską wyprawę Jamiego :) mam też „moje obiad” i „gotuj z oliverem” tej ostatniej kiedyś nie lubiłam, dopiero niedawno odkopałam i polubiłam na nowo :)

o Włoskiej wyprawie Jamiego nasłuchałam się już tyle dobrego, że nie pozostaje mi nic innego jak ją kupić ;) A pannę Dahl właśnie obejrzałam sobie na youtube, ależ ona jest urocza…

włąsnie ja ją uwielbiam za ten jest ciepły, słodki, troszkę naiwny sposób bycia :) ale przede wszystkim to jak gada przy jedzeniu i o jedzeniu – ach :)

Fajna nawet ta leklama Discavery ;p!!!!!!!!!!

nie znam tej Pani, ale przekonałaś mnie by ją poznać :)

Hej! a wiesz może czy Sophie ma jakiś swój kanał na YT?

A kiedy zobaczymy książkę kulinarną Pauliny Stępień? :)

Paulina Stępień

Aniu dzięki za doping, myślę, że kiedyś pewnie tak, ale kiedy jeszcze nie wiem :)

nie, ona raczej telewizyjna, ale na YT czasem ktoś coś wrzuci, chyba nawet na oficjalnym bbc coś jest (o ile nie pomyliłam z Nigellą) ;-)

To w ramach dopingu ogłaszam konkurs na jej tytuł

Paulina Stępień

Aniu :)))))))

Tak na przyszłość, ja ciągle nie wiem po tej recenzji, dlaczego mam tę książkę kupić lub nie. Bo poza tym łososiem, to nic się nie dowiedziałem o przepisach. Abstrahując już od tego, że ja Dahl nie znoszę, bo co dla innych jest miłą nostalgią, dla mnie jest zwykłą pretensjonalnością.

a co byś chciał wiedzieć więcej, nie mogę wymieniać przecież wszystkich przepisów :) powiedziałam, że w książce są przepisy dla osób, które dbają o linię lub lubią lżejsze i mniejsze dania, że są miłe opowiadania Sophi, ładne zdjęcia, które spodobają się wzrokowcom. Co byś chciał wiedzieć, bo moim zdaniem powiedziałam dużo o odczuciach, podziale książki, przepisach i tym co w książce jest. Chętnie odpowiem na Twoje pytania :)

Ta książka mi się bardzo podobała kiedy ją oglądałam, ale niestety miałam odczucie, że jest w niej dużo przepisów z produktami trudnodostępnymi, niestety tylko ją szybko przejrzałam. Ciekawa jestem czy się mylę?

No i sama sobie odpowiem na moje wątpliwości ;p. Skusiłam się i kupiłam książkę, teraz już dokładnie ją przejrzałam i wiem, że nie ma produktów nie do zastąpienia, lub nie do kupienia (tylko czasami trzeba się po nie przejechać do większego sklepu, lub takiego ze zdrową żywnością). Co do przepisów, to niestety nie miałam jeszcze okazji przetestować ich dużo, ale polecam babeczki gruszkowo-imbirowe – REWELACJA :D! PS. Opowiastki Sophie naprawdę warte przeczytania i wciągające :)

Paulinko dzięki Tobie odkryłam Sophie Dahl jest fantastyczna, tak jak mówisz wyciszona i nostalgiczna i przepieknie snuje te swoje historie o jedzeniu

Paulina Stępień

Zosia cieszę się :)